Ambitna muzyka
February 11, 2007
Kategorie: muzyka
Coraz częściej się spotykam z pojęciem ‘ambitnej muzyki’ i potem się okazuje, że wszyscy mają na myśli zupełnie co innego. Pojęcie ‘ambitne’ jest tutaj bardzo, a to bardzo abstrakcyjne…często nie mające sensu.
Czym jest dla Was ‘ambitna muzyka’?
edit: Są właśnie ludzie, którzy nazywają jedną muzykę ambitną a drugą gniotem. Mimo, ze wiedzą, ze to sprawa gustu. O to mi głównie chodzi.
Tagi: 
Wykop
del.icio.us
OnMedia


Jako, że nie jestem tylko biernym słuchaczem a muzyką zajmuje się aktywnie podchodzę do tego od strony technicznej.
Utwory nie muszą być nagrywane w profesjonalnym studiu by miały rozbudowaną i jednocześnie dobrze rozbudowaną harmonię. I inaczej: nie każdy utwór nagrany komercyjnie w studiu jest dobrze zrobiony. Z tego powodu odpadają mi takie Wilki np. gdzie każdy utwór na dwóch akordach jest hitem.
Właściwie zwracam uwagę na każdy szczegół, jako klawiszowiec oceniam melodie, harmonie… jako perkusista - rytm. Jeśli te prezentują sobą coś oryginalnego to jest to dla mnie ambitna muzyka.
Osobiście uważam, że obecnie w typowym radiu nie ma czego słuchać… A słysząc ‘Tu radio Eska’ mam ochotę rzucić kolumnami :)
Inną sprawą jest to, że nie tylko ambitna w podanym wyżej znaczeniu muzyka wpada mi do ucha.
dla mnie “ambitna” to znaczy wymagająca od twórcy więcej niż “jako takie” pojęcie o zasadach muzycznych, wymagająca choć trochę osłuchania i słuchu muzycznego ;) dla mnie nie wystarcza kilka bitów i tekst, nieraz nawet nieumiejętnie zaśpiewany czy elektryczna perkusja i kilka growli ;) MELODIA :D i wszystko jasne :) a ze każdemu może podobać się co innego, to już inny problem :)
@doiy
Ale są własnie ludzie, którzy nazywaja jedną muzyke ambitną a drugą gniotem. Mimo, ze wiedzą, ze to sprawa gustu
Hm nie wiem, czy to dobre określenie, ale za ambitną muzykę uważam tą stworzoną od początku do końca przez muzyków danego zespołu. A nie, że idzie, taka gwiazda do agencji i zamawia kilka szybkich, dwa wolne itd. Poza tym słowo ambitne kojarzy mi się z jakimś sztucznym wywyższaniem danej rzeczy, to jak z wystawą, którą można oglądać teraz w Zachęcie, może jest to ambitne malarstwo, ale nie koniecznie ciekawe dla mnie. Autorzy zapewne tłumaczą tym którzy tej sztuki w ogóle nie pojmują, że to przez to że jest ambitna. Mam nadzieje, że da się to zrozumieć i nie jest zbyt ambitne ;-)
czytając to, czuję się prowokowana do skomentowania ;].
doiy odniósł się do kwestii technicznej. a ja odniosę się do tzw. “przesłania”. i nie tylko tyczy się to kawałków z tekstem… tu chodzi o wyraz, jakaś… część siebie wsadzona przez autora (w sumie można się dochodzić, że przecież Paris Hilton śpiewając “przeleć mnie” też oddaje coś z siebie - ale nie to mam na myśli).
oczywiście nie ma nic złego w słuchaniu “come on baby, light my fire!”, ale… do czasu :].
ale nie będę już wnikała głębiej w tą kwestię, bo nie skończę do jutra pisać.
p.s. może samo “ambitna muzyka” tego nie oznacza, ale w moim mniemaniu do tej kategorii nie można zaliczyć “artystów” po przetworzonym głosie 38904710897 obróbkami, śpiewających z playback’u, ani tych, istniejących na scenie za pomocą samych cover’ów. peace.
Jako, że również nie jestem biernym słuchaczem to się wypowiem;) Przede wszystkim ambitna muzyka jest wtedy, gdy zbierze się kilku muzyków i nagrają coś równo, ładnie, tekst ma jakieś przesłanie. To ta cała ambicja, której brakuje wielu rapom, a techno to już w ogóle ambitne nie jest. Muszę przyznać, że na razie mi i moim kolegom nie udaje się tworzyć nic ambitnego oprócz piosenki jednej xD
Ja natomiast nie rozróżniam muzyki na ambitną i nieambitną. Każdy utwór ma jakieś ambicje - przebić się na pierwsze miejsce na liście przebojów; wzbudzić respekt; sprawić, by ludzie dobrze się bawili; przekazać jakąś treść itd.
Po prostu słucham muzyki, która mi się podoba, a inną odstawiam na bok.
Ja się nie bawię w takie rozróżniania raczej, ale jeśli już miałbym zdefiniować, to ‘nieambitne’ to właśnie takie, w których np całą treścią jest jeden motyw napakowany słowami, zaś ambitne z porządnie zgraną melodią, rozbudowaną ścieżką dźwiękową i wokalem.
Ale zgadzam się - to kwestia gustu przede wszystkim ;]. Co nie zmienia faktu, że i sporo utworków jakie słucha(m/łem) zaklasyfikowałbym jako ‘nieambitne’.
hmn. trudno mowić o jakiejkolwiek muzyce. mowić i dyskutować. mysle ze tego jest za dużo zeby cokolwiek powiedzieć.
jednak starajac sie cos utworzyć to sadze ze ta muzyka ambitna to ta która nie jest tylko czyms co leci w winampie i tak sie zaczyna, konczy i juz. jest to cos co u kazdego z nas wywołuje pewne emocje.
muzyka to bardzo osobista sprawa. wiec trudno co kolwiek powiedziec konkretnego z czym by sie reszta zgodziła.
nie mam wiecej pomysłów.
Uważam, że muzykę, jak każdą sztukę, jak najbardziej można podzielić na bardziej i mniej ambitną. Oczywiście, nie wszystkich artystów można ze sobą zestawić i jednoznacznie określić, który “lepszy”, ale nikt mi nie powie, że Blog27 można porównać z Chopinem…
Co więc określiłabym jako “muzykę ambitną”? Cóż- z pewnością byłaby to muzyka, której nie da się słuchać ‘jednym uchem’. Muzyka ambitna dla mnie to coś, na czym trzeba się skupić, by to docenić. Coś, co ma przesłanie, co skłania do przemyśleń, refleksji. A także coś, co jest dopracowane pod względem technicznym- by melodia współgrała z treścią (może wręcz podsuwała możliwości interpretacji), a jeśli utwór jest instrumentalny- by sama melodia zmuszała do zastanowienia się nad przesłaniem.
A to, czy się komuś dany utwór podoba czy nie, to zupełnie inna sprawa niż to, w jakim stopniu jest on ambitny :)
Ambitna Muzyka jest to Muzyka, która naprawdę ma w sobie ambicje, namysł, emocje, ekspresję, inspiracje, przesłanie, dynamikę, jest tworzona z jakimś uczuciem, jest aranżowana na wysokim poziomie i co najważniejsze jest tworzona z ważnych powodów i ma czemuś służyć.