NY loves MJ [#3 NY]

Date 09/07/2009 Category Kategorie: kultura, muzyka, polska i reszta świata, społeczeństwo | by Lan Pham

Stanęłyśmy na Times Square z lekkim zdziwieniem patrząc na tłum, który był czymś poruszony. Już miałyśmy się skierować w stronę stacji metra gdy jakiś mężczyzna, afroamerykanin zdaje się, zagadał do nas. Po kilku minutach pieprzenia jakichś farmazonów, ni stąd ni z owąd wyskoczył z informacją o tym, że Michael Jackson umarł. Normalną reakcją było niedowierzenie, byłam pewna, że żartuje. Jednak wygooglował nam tą informację w swoim telefonie jednocześnie wskazując palcem na wielki telebim na Times Square.
michael jackson @ times square
No to mnie zamurowało. Nagle poczułam, że jestem świadkiem jakiegoś ważnego zdarzenia. I momentalnie Jackson pojawił się na wszystkich ustach nowojorczyków.

Wyszliśmy na miasto tego samego dnia, późnym wieczorem co prawda, ale Nowy Jork wciąż tętnił życiem. Zablokowano ulicę samochodom na Times Square i tłumy się zebrały na całym placu.
Gdzieś pośrodku ktoś puścił muzykę Michaela i wszyscy się wokół zebralli razem śpiewając, klaszcząc i tańcząc.
Oj, poczułam ten flow. To było jedno z nielicznych takich wydarzeń, które zobaczyłam nie poprzez prześmiewczy i krytyczny Internet, tylko po prostu na ulicy, własnymi oczami.
Impreza szybko prysła, z powodu panów policjantów, którzy przegonili tłum i grajka.
– Pigs!
– Jackson!
krzyczał tłum, składający się w większości z afroamerykanów.

W nastęnych dniach się już tylko mnożył wizerunek Jacksona. Obok koszulek “I <3 NY" pojawiały się też te z jego twarzą, masowo sprzedawano jego albumy, w radiu jak i w telewizji ciągle było słychać Tribute to Michael Jackson, nawet na ulicy co czwarta osoba wymawiała jego imię. ‘Król Popu’ był wszędzie.

Jak w polskim Internecie było, nie wiem. Nie próbowałam czytać rss’ów bo by mnie to tylko zgnębiło. Wieczne narzekanie.

Nie odkryliście Ameryki, mówiąc, że to nie człowieka ludzie głównie opłakują.
W każdym razie nie po samym człowieku, ponieważ, cokolwiek zrobił, wspominają osobę, która miała wielki wpływ na światową muzykę.
I dlaczego nazywa się ten cały szum “obłudną histerią”? Nie dostrzegam tu żadnej histerii i obłudy zresztą też nie. To nic nowego, że doceniamy rzeczy i ludzi dopiero po stracie.
Niektórzy jednak są zbyt surowi dla tej rzeszy ludzi jak i dla samego Michaela. Jak każdy, miewał wzloty i upadki, tak się złozyło, że tuż przed śmiercią miał te niższe loty, obniżane dodatkowo dzięki tabloidom, które brały wszystkie rzekome brudy na wierzch. Nie był idealnym człowiekiem, ale nie widzę tu podstaw żeby umniejszać jego zasługi.
Zaś stwierdzenie, że ‘Wszyscy mają dzieś Jacksona’ znaczy tyle co ‘Ja mam gdzieś Jacksona’. I przy tym raczej należy pozostać.

mr. jackson.jpg

Siedząc tu w Stanach naprawdę czuję tą szczerość. Polacy wszędzie będą się doszukiwać nędznej obłudy.

Naprawde nie mogę się powstrzymać od porównań. To silniejsze ode mnie.



?

Dobrze idzie, jest 12 komentarzy w “NY loves MJ [#3 NY]”

  1. # Flanker :: 09/07/2009 @ 08:45 ::

    Witaj

    Bardzo ciekawy wpis, to musiało być naprawdę duże przeżycie. Jednak uważam, że przesadzasz pisząc o “tej polskiej obłudzie”. W Polsce również prawie wszyscy bardzo ciepło mówią o Michaelu Jacksonie. Mimo wszystko jest to trochę poza nami, więc nie ma co oczekiwać, że powstanie takie pospolite ruszenie jak w USA. Mimo wszystko nie spotkałem się z krytyką, wręcz przeciwnie.

    Zazdroszczę Ci tego tour the USA :)
    Pozdrawiam

  2. # Kenner :: 09/07/2009 @ 11:18 ::

    Świetny wpis i bardzo dobre podsumowanie naszego dziwacznego narodu. Sam nie rozumiem, dlaczego w ludziach jest tyle negatywnych uczuć.

  3. # Marek :: 09/07/2009 @ 14:10 ::

    flow – szkoda, że u nas nie ma takich “spontanów”, chyba, że w jakiś dużych miastach jest, nie orientuję się, jednak społeczeństwa zachodnie są bardziej otwarte. szkoda

  4. # JF :: 09/07/2009 @ 14:39 ::

    Obluda jest w tym, ze teraz rozpaczaja nawet ci, ktorzy przez cale zycie go objezdzali na wszystkie mozliwe sposoby, w tym np. wspomniane przez Ciebie tabloidy.

  5. # Jan :: 09/07/2009 @ 15:47 ::

    Teraz wszyscy kochali Majkela i każdy uwielbia jego muzykę. Szkoda, że miesiąc temu już nie.

  6. # Jurgi :: 09/07/2009 @ 17:23 ::

    Zwykle słyszałem przyrównywanie histeryrii po śmierci MJ do tej po śmierci JP2 u nas. Może i coś w tym jest, chociaż u nas nie tańczono, a robiono pochody ze zniczami.

    Jedno i drugie jest chwilowe, po czym szybko ulegnie zapomnieniu. Nie, prr, podejrzewam, że jednak Jacko będzie pamiętany dłużej.

    Jako dzieciak byłem jego fanem w dobrych czasach (jego dobrych czasach, gdy robił najlepszą muzykę). Nie zaprzeczę, że i ja posłuchałem z nostalgii starych kawalków. I wciąż przyznaję: kawał wspaniałej roboty. I zrozumiałem, co było w niej tak wyjątkowego: rytm, rytm, rytm. Niezwykle łatwo wpadające w ucho rytmy, ale niezwykle trudne do powtórzenia, polifoniczna, symfoniczna rytmika. Rytm zbudowany z gigantycznej ilości elementów, a mimo to tak z pozoru prosty i lekki. To chyba jet to, czym porywał ludzi.
    Szkoda, że nie okazał się bardziej odporny na pułapki popularności i szołbiznesu.

  7. # Jurgi :: 09/07/2009 @ 17:24 ::

    A, świetna grafika, zaraz lecę za linkiem zobaczyć, czy jest więcej. :)

  8. # Lanooz :: 10/07/2009 @ 15:39 ::

    @Flanker: Alez to nie ja pisalam o
    polskiej obludzie. Twierdze jedynie, ze Polacy wszedzie dostrzega
    oblude i zaklamanie :)
    @JF, @Jan: : o tym wlasnie pisze, ze to jest
    wlasnie ta rzekoma obluda, ktora sie w Polsce zauwaza. Miesiac temu
    fani go kochali i sluchali, dzisiaj najmocniej rozpaczaja. Obojetni
    nieco posmutnieli, a antyludzie narzekaja.
    Ciagle ci “wszyscy”.
    @Jurgi: nie nazwe tego “zapomnieniem” tylko uciszeniem. Zreszta tak to ze wszystim sie dzieje. Ze smeircia slawnej czy blizszej osoby.

  9. # kmh :: 19/07/2009 @ 15:38 ::

    Lanooz: nie byłaś wtedy w Polsce, tylko w NY, więc nie wiesz, jak to tutaj wyglądało. Może wtedy byś dostrzegła całą obłudę zawartą w nagłym stawianiu na piedestał człowieka, z którego jeszcze miesiąc śmiano się do rozpuku.

  10. # matipl :: 22/07/2009 @ 06:38 ::

    @kmh: śmiano się głównie z MJ w Polsce ;) tej obłudnej….

    To niesamowite, że Tobie udało się właśnie być w USA, NY podczas tego wydarzenia. Namacalnie mogłaś poczuć różnice między polskim, a amerykańskim narodem…
    Każdy jest dobry w czymś innym… Mimo, że amerykańce powpadali z kredytami nadal są pogodni, albo próbują walczyć z przeciwnościami…. W Polsce byłby tylko płacz i siedzenie pod sejmem…

  11. # kmh :: 22/07/2009 @ 08:42 ::

    Nie wiem gdzie się głównie śmiano z MJ, nie zmacałem różnicy pomiędzy wystarczającą ilością narodów, aby móc to ocenić dalej niż poza kilka wesolutkich stereotypów.

  12. # gia :: 29/07/2009 @ 08:00 ::

    meow

Komentarze zamknięte.