obowiązkowa matma

Date 04/05/2009 Category Kategorie: Miniblog, polska i reszta świata | by Lan Pham

Za rok będę pierwszą ofiarą obowiązkowej matury z matematyki. Nie jestem zadowolona, ale jednak rozumiem te zmiany i akceptuję (i panikuję). A propos trwającej matury w Metrze zacytowali dziewczynę z mojego rocznika, twierdzi, że matma w życiu im się do niczego nie przyda i pół jej klasy nie zna tabliczki mnożenia. No rzeczywiście im się nie przyda, bo po co woźnemu matematyka. Przez sekundę się nawet ucieszyłam, że będzie ta matma.



?

Dobrze idzie, jest 26 komentarzy w “obowiązkowa matma”

  1. # Paweł Lipiec :: 04/05/2009 @ 12:18 ::

    Lan, przepraszam za uogólnienie, ale rośnie pokolenie debili (z naciskiem na grupę ośób twierdzącą, że matma im się w życiu nie przyda).

  2. # matipl :: 04/05/2009 @ 13:28 ::

    Popieram zdanie Pawła!
    Kiedyś matma była obowiązkowa i tyle. W końcu to MATURA – ŚWIADECTWO DOJRZAŁOŚCI, a nie test z polskiego!
    Matma przydaje się na każdym kroku, chociażby podczas inwestowania, brania kredytu itd.

  3. # mrówka :: 04/05/2009 @ 14:23 ::

    Bo w końcu świat dzielić się musi na tych ambitnych i na tych przeszłych bezrobotnych…

  4. # mrówka :: 04/05/2009 @ 14:24 ::

    Przepraszam miałoby być PRZYSZŁYCH :)

  5. # MatheW :: 04/05/2009 @ 14:28 ::

    Podobnie mozna sobie gadac – po co nam matura z historii literatury (bo czymze innym jest polski) – a IMHO to matma sie bardziej w zyciu przyda niz ten twór, co wiecej bardzo rozwija myslenie.

  6. # brt12 :: 04/05/2009 @ 14:34 ::

    A ja zacytuję jednego z moich ulubionych matematyków: Ale przecież nikt nie mówi, że każdy musi mieć maturę.

  7. # MrCichy :: 04/05/2009 @ 14:58 ::

    Popieram wszystkich przedmówców, od Pawła poczynając, a na brt12 kończąc. Tak jak nie każdy MUSI być magistrem, tak nie każdy musi mieć maturę. A matematyka jest uniwersalnym językiem, znanym i rozumianym na całym świecie. No i może już dość wypuszczania w świat kolejnych pokoleń humanistów – pora skoncentrować się na inżynierach.

  8. # skkf :: 04/05/2009 @ 14:59 ::

    Bez przesady, tam będą same podstawy. Pisaliśmy próbną maturę niedawno (2 klasa liceum) i nie było tak strasznie. A na prawdziwej, jako że to pierwsza obowiązkowa będzie jeszcze łatwiej ;)

  9. # Lanooz :: 04/05/2009 @ 15:14 ::

    Popieram wszystkich przedmówców, od Pawła poczynając, a na brt12 kończąc.

    Pf. A ja to co? To tylko kwestia tego, że każdy kolejny egzamin będzie wzbudzał we mnie panikę.

    @skkf: Mówisz zapewne o “w połowie drogi”. To nie była próbna matura, CKE w ogóle się do tego nie dotykało. Ot zwykły test sprawdzający wiedzę do którego przystąpiły szkoły, które chciały. Owszem łatwe do było. Za łatwe. I nie sądze, by matura była podobna.

  10. # bimo :: 04/05/2009 @ 15:17 ::

    Dokładnie, same podstawy się pojawią, raczej nie dopuszczą do tego aby duża część maturzystów nie zdała z tego przedmiotu aczkolwiek to nie jest tak, że aby ją zdać nie trzeba się lepiej przygotować i objąć tyle samo materiału. Ja się cieszę (obawy też są), że poziom intelektualny w naszym kraju nie będzie się (już) obniżał jak to ma miejsce w stanach i zachodniej europie.

  11. # klisiu :: 04/05/2009 @ 15:19 ::

    A ja mimo, że nie muszę zdawać matury z matematyki to mimo wszystko ją zdaję. Dzięki matmie wszystkie kierunki na Polibudzie stoją przede mną otworem. Kiedyś tam doradziła mi wybór tego przedmiotu żona kuzyna – cieszę się, że zrobiłem zgodnie z jej radą. ;-)

  12. # brt12 :: 04/05/2009 @ 15:37 ::

    Tak jak dłużej nad tym się zastanowiłem, to ja zdawałem maturę z matmy w Wielkiej Brytanii. Tam głównie liczy się całki, różniczki, sporo trygonometrii, mechanika i takie tam.

    Teraz studiuję psychologię, czyli coś średnio pokrewnego z matmą, prawda? Otóż tu się właśnie okazuje, że choć sporo osób wybiera przedmioty inne niż matma, to potem strasznie im ciężko. I to nie mówię o prowadzeniu własnych badań, ale nawet o czytaniu czyichś prac naukowych (co jest codziennością).

    Choć większość z tego, co zdawałem na maturze nigdy już nie wykorzystam, to nie żałuję. Przynajmniej nie jestem jakimś skrajnym idiotą, który nie rozumie tego co studiuje.

  13. # lavinka :: 04/05/2009 @ 16:19 ::

    Bez dramatu, teraz matura z matmy jest o niebo prostsza niż za moich czasów(a była wówczas obowiązkowa).. a teraz się zaczęłam zastanawiać czy w moim roczniku już nie testowali nieobowiązkowej…. w każdym razie ustnej nie musiałam zdawać, tę mogłam z innego przedmiotu. Nie sprowadzałabym braku matmy na maturze do określenia “pokolenie debili”, aczkolwiek poziom średni wiedzy przeciętnego maturzysty jest o niebo niższy niż za moich czasów.Ale to nie dlatego że ludzie zgłupieli ale dlatego,ze teraz więcej osób podchodzi do matury. Ilość debili w populacji jest moim zdaniem stała, tylko teraz wszyscy chcą robić doktorat :)
    Inna sprawa,że z moją dzisiejszą wiedzą(oj,ile się zapomniało przez te lata, praktycznie 99%) to bym pewnie miała problem z egzaminem gimnazjalnym ;)
    W każdym razie zawsze straszą tą matura, a zazwyczaj jest ciut łatwiejsza niż klasówka. O ile człowiek nie zrobi głupich byków, to zdać zda. Jak chce wysoko zapunktować to już co innego… u mnie oceny z matury liczyły się tylko na niektórych podrzednych uczelniach(konkurs świadectw), egzaminy na uczelnie i tak były oddzielne i co ciekawe ludzie chodzili na inne korki z polskiego do matury, a inne do egzaminu na studia, bo wymagano innej wiedzy, która nierzadko wykluczała pierwszą. Serio, znajoma zdająca na polonistykę musiała oprzeć się wrażeniu schizofrenii :)

  14. # unnami :: 04/05/2009 @ 19:46 ::

    A ja jutro piszę angielski rozszerzony dla siebie. Ale będzie sajgon ;p

  15. # Lukem :: 04/05/2009 @ 20:41 ::

    Napiszę to, co i tak już w innych słowach padło wyżej: obecna podstawa maturalna z matematyki to na oko jakieś 60-70% tego, co np. zdawałem ja (liczba wyssana z palca, ale poparta lekturą aktualnego informatora – więc nie bijcie, jeśli się mylę ;)). Natomiast stwierdzenie maturzystki o tej tabliczce mnożenia przeraża mnie…

    Zresztą mam nieodparte wrażenie, że w miejsce matmy mogłaby się pojawić choćby historia tańca albo cokolwiek innego – zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie marudził, że mu się nie przyda. Nie z powodu przedmiotu, lecz z powodu obowiązku egzaminacyjnego. Nie Lan, nie wypominam Ci tego.

    I wstydliwe wyznanie na koniec (to już drugi komentarz, który tak kończę ;)): do dziś żałuję, że położyłem maturę z matematyki. Ech.

  16. # MrCichy :: 04/05/2009 @ 23:17 ::

    E tam zaraz panikę…na studiach – to dopiero są egzaminy:) Uszy do góry!:)

    Ale z drugiej strony nie jesteśmy fair – wypowiadamy się zapewne z pozycji ludzi, którzy matmę lubią i rozumieją…

  17. # Asia :: 05/05/2009 @ 13:07 ::

    ja tam za matmą nie przepadałam w liceum i cieszyłam się z tego, że nie muszę jej zdawać. na debila nie wyszłam, choć musiałam trochę pracy włożyć w naukę statystyki na studiach. i okazało się, że jak nagle coś się przydaje (choćby po to, by zrozumieć jakiś artykuł naukowy czy przeprowadzić swoje badanie, jak już pisał ktoś w komentarzach), to przestaje być takie straszne, a nawet robi się ciekawe. będąc w liceum też uważałam, że matma do niczego mi się nie przyda. więc może to kwestia tego w jaki sposób ta wiedza jest przekazywana w szkole…

  18. # Lanooz :: 05/05/2009 @ 13:18 ::

    @Asia: Oczywiście, że chodzi o kwestie przekazywania. Samą matmę lubię, jako lekcję, testy i egzaminy niestety już nie.
    Tylko w gimnazjum się czułam z nią swobodnie, bo matematykę nam łagodnie wyjasniano. Zaś teraz brutalnie nam ją wciskają.

  19. # mal :: 05/05/2009 @ 19:29 ::

    Lan, nie podchodź do matury w ten sposób, stresujesz się na zaś. Wierz mi, że lepiej się tego nauczyć na jakimś poziomie i wierzyć w swoje umiejętności, bo na studiach każde jedno kolokwium to więcej stresu.

    Matura to bzdura, każdy dobrze o tym wie. A już szczególnie kiedy wejdzie już PONOWNIE obowiązek zdawania matmy.
    Matma uczy logicznego myślenia, samodzielnego rozwiązywania problemów, pewnych schematów, które później ułatwiają życie, a nie dodawania czy odejmowania samego w sobie (ja np. mam dyskalkulię, a bez matematyki nie wyobrażałam sobie swojego egzaminu dojrzałości ;))

    Zmień nastawienie, nikt egzaminów nie lubi, ale matura to tylko lekki przedsmak tego co będzie później ^^

  20. # Bartek :: 08/06/2009 @ 12:35 ::

    ja sam z wlasnej woli wybralem matme na maturze.. i to byl blad :] duzo lepiej bym zrobil wybierajac histerie.. czy wos.. cokolwiek zamiast matmy, ktora sie przydaje a jakze.. ale w zyciu codziennym a nie karierze zawodowej.

  21. # niegdyś Czarna :: 16/06/2009 @ 02:02 ::

    a ja cieszę się, że nie musiałam zdawać matmy. ten przedmiot zawsze był dla mnie kulą u nogi. zawsze uważałam, że powinien być wybór: albo matma albo polak. za to na przyzwoitym poziomie. [polak na podstawie to śmiech.]

    wiesz kto ja jestem?;>

  22. # Paweł Lipiec :: 16/06/2009 @ 08:47 ::

    @niegdyś Czarna: czyli albo umiemy liczyć albo pisać i czytać?
    matma na poz. podstawowym to dopiero jest śmiech!

  23. # niegdyś Czarna :: 16/06/2009 @ 12:44 ::

    każdy czuje się lepiej w innym przedmiocie. dla mnie polak na podstawie to śmiech za to matmy prawdopodobnie bym nie zdała. więc czemu nie dać wyboru ale za to podnieść poziom?

  24. # Paweł Lipiec :: 16/06/2009 @ 19:27 ::

    @niegdyś Czarna: bo to prosta droga do produkcji (nie mylić z edukacją) półidiotów?

  25. # niegdyś Czarna :: 16/06/2009 @ 22:12 ::

    lubisz się kłócić.

  26. # Paweł Lipiec :: 17/06/2009 @ 21:57 ::

    @niegdyś Czarna: argumenty ad personam to oznaka braku argumentów merytorycznych.

Komentarze zamknięte.