Poka zęby.

Date 10/11/2008 Category Kategorie: Inne, Personal | by Lan Pham

null

Dentysta, koszmar dla wielu ludzi. Wydaje mi się, że typowe społeczeństwo dzieli się na tych co (panicznie) boją się dentystów i na tych co pokazują (pozornie?) swoją brawurowość i wyższość nad dentystami. Ja się zaliczam do tych pierwszych.
Jakiś czas temu dowiedziałam się, że będę musiała mieć usunięte wszystkie cztery ósemki, ponieważ nie mieszczą mi się w szczęce. A od czego są ósemki?

Zęby mądrości

Nazywane zębami mądrości, są jako ostatnie w naszej szczęce, rosną zazwyczaj w wieku 17-21 lat (podobno może to trwać nawet do 40 roku życia).
U ludzi uznaje się je za za narządy szczątkowe, czyli narządy których pierwotne funkcje zanikły i w toku ewolucji w końcu totalnie znikną. Innym takowym zębem są (chyba – to są szczątkowe informacje z lekcji biologii w gimnazjum) też kły – trójki , kiedyś mogły nam służyć do rozrywania surowego mięsa na mniejsze części, dzisiaj wolimy używać do tego widelców i noży.

Rzekomo rozrastanie się (właściwe słowo “wyrzynanie” nie przechodzi mi przez gardło) ósemek jest bolesne. Dopiero teraz, w trakcie pisania tego wpisu, dowiaduję się o tym z wikipedii. Od około roku szczęka nieprzerwanie daje mi o sobie znać, boli mnie i od czasu do czasu chrzęszczy. Zapewne od tych “mądrościówek”.

W każdym razie, wielu dentystów uważa, że należy je usuwać. Są źródłem wielu problemów (np nie mieszczą się w szczęce, wystają pod dziwnym kątem) a i tak nie biorą wielkiego udziału w przegryzaniu pokarmu.

Wyrok

Godzę się na zabieg usuwania ósemek ze względu na prawdopodobieństwo wykrzywienia innych zębów (i męczarnie związane z aparatem, którego niegdyś nosiłam miałyby pójść na marne? no way!) i w nadziei, że mnie szczęka przestanie boleć.
Zdążyłam się już trochę przestraszyć po tym jak pani ortodontka skierowała mnie do chirurga, usilnie zapewniając, że jest bardzo dobry i znieczulenie również jest bardzo dobre.
Zdążyłam się troche naczytać o zabiegu w Internecie, zanim powstrzymałam się i uświadomiłam sobie, że tylko się pogrążam w tych strachu.
To było coś o skalpelach, litrach krwi, bólu, który oparł sie znieczuleniu, wielkich obcęgach rwących bez opamiętania, uczuciu rozpruwaniu sobie szczęki, zabiegu 2godzinnym (?!). Posty na forum były wprost przesiąknięte przerażeniem i obrzydzeniem. Trudno nie popaść w łagodną panikę.
Na samą konsultację przyszłam nieźle roztrzęsiona :P

Pozbawianie mądrości

Sam zabieg również opiszę, dla siebie na przyszłość, dla innych oczekujących na usuwanie ósemek. Chociaż całkiem możliwe, że można sie po tym bardziej zestresować.

Przyszłam na zabieg bardziej wyciszona niż spanikowana. Byłam wciąż podekscytowana wygraną Baracka Obamy.
Spokojnie usiadłam na fotelu i poddałam znieczuleniu (wybrałam mocniejsze, czyli płatne). Czekając aż twarz mi sparaliżuje czytałam tablicę na której był opis budowy zęba zwykłego i zepsutego. Gorączkowo myslalam, czym by tu swój rozum zająć podczas zabiegu. To wtedy wymyśliłam, że napiszę o tym wpis na bloga i już mogę zacząć naszkicować jego treść w głowie.

“Pani Z, możemy zaczynać?”, usłyszałam i się wzdrygnęłam. Myślałam, że po prostu mi rozetną dziąsła skalpelem, na nieszczęście to było coś gorszego. Wzięli dość typowe, małe narzędzie do wydłubywania jakichś ubytków z zębów i zaczęli nim….manualnie zdzierać moje dziąsła.
Nie, nie – to absolutnie nie bolało. Ale czułam, że to robią i to mnie cholernie przeraziło. Zdzierali dziąsła by “dokopać” sie do niewyrośniętej ósemki. Następnie, zaczęli wydłubywać tego zęba. Ani nie wyrywali obcęgami, ani nie zaczęli nawet wiercić. Wydłubywali go mechanicznie kawałek po kawałku, a ja już nie mogłam myśleć o niczym innym, zakłócona dźwiękiem przeraźliwego zgrzytania i uczuciem mocnego rwania.
W końcu wzięli “dentystyczną wiertarkę” i podczas wiercenia w zębie, pomimo, że starałam się powstrzymać sama się wierciłam. Cały czas obawiałam się tego, że za chwilę poczuję ból. Bo wiercili, w moim przekonaniu, niesamowicie długo i panicznie zastanawiałam się kiedy do cholery przebiją moją jamę ustną!
I właśnie to było najgorsze, podczas wydłubywania i wiercenia doktor zanadto naciskał na moją szczękę. Tak mocno, że myślałam, ze odpadnie z zawiasów lub, że wiertarka przebije szczękę. Zero subtelności, zero (przywołując sobie wcześniej wizyty, stwierdzam, że pierwszy raz w życiu byłam u dentysty-mężczyzny, totalny brak empatii).
Zobaczyłam jak zaczyna mi nakładać szwy i aż pociekłam radością i zaskoczeniem, “to już?!”, “tak krótko!?”.
To było…zaledwie 15/10 minut. Jak polecili, poszłam do apteki i zakupiłam antybiotyk, mocny lek przeciwbólowy, płyn do płukania i lek będący osłoną antybiotykową.
W życiu tyle leków nie brałam, i tak już rzadko kiedy biorę ibupromy czy apapy.

After party

Z tego co wydedukowałam bóle były dopiero przede mną. Mam na myśli bóle zębów, głowy, zawroty, nudności w ciągu najbliższych dniach po wizycie. No cóż, mija 5 dzień i jest całkiem w porządku, nie licząc pewnego ciągłego oszołomienia i nieprzytomności.

Podsumowując, jeżeli efekty audio-wizualne nie robią na Tobie wielkiego wrażenia i nie jesteś skłonny do wyobrażania sobie bólu, to to będzie dla Ciebie pestka.

PS: Jestem z siebie dumna, nigdy nie potrafiłam opisać moich przeżyć dentystycznych. Do teraz :>



?

Dobrze idzie, jest 22 komentarzy w “Poka zęby.”

  1. # Adam Klimowski :: 10/11/2008 @ 23:34 ::

    Ja, od kiedy trafiłem na fachową panią stomatolog (u mnie na Uniwersytecie), już się nie boję dentystów ani wizyt u nich :) Mam nadzieję, że i z Tobą tak będzie.

  2. # Lanooz :: 10/11/2008 @ 23:54 ::

    @Adam Klimowski, nie sądzę. Pewne urazy na zawsze zostają. Moja pani stomatolog u której się “stołuję” przez dłuższy czas jest b. dobra. I przez wiele lat nie przeżywałam niczego traumatycznego…do teraz.
    Masz farta ;)

  3. # Lukem :: 11/11/2008 @ 00:25 ::

    Przechodziłem to samo w ubiegłe wakacje (tyle że ja miałem tylko jedną ósemkę do wyrwania) i faktycznie jest to próba wytrzymałościowa, nawet przy znieczuleniu – moj ostatni bastion mądrości skończył swoje istnienie we fragmentach. Za to jaka ulga przy zdejmowaniu szwów (o ile w międzyczasie nie rozpuszczą się albo odpadną – miałem to nieszczęście, że dentystka założyła mi zwyczajną nić chirurgiczną, która była potwornie ciężka w mocowaniu – a i tak po 7 dniach został jej tylko kawałek na dziąśle ;)).

    Byłem za to całkiem zrelaksowany i nie wiem czemu to zawdzięczać – urokowi pani dentystki ;) czy raczej TV włączonemu na AXN. W każdym razie nie mam po tym jakiejś większej traumy, czyli chyba jest dobrze. ;)

  4. # unnami :: 11/11/2008 @ 01:17 ::

    Brrrr!

  5. # Jacek :: 11/11/2008 @ 09:44 ::

    Ja tam jestem ze swoich ósemek bardzo zadowolony i nie zamierzam się z nimi rozstawać.

  6. # Lanooz :: 11/11/2008 @ 11:33 ::

    @Jacek, poczekaj tylko aż jakiś dentysta obwieści Ci, że się (np) nie mieszczą i trzeba się z nimi pożegnać ;)

    @Lukem, hej, zdejmowanie szwów nie jest takie złe…prawda? (będę miała za 2 dni)

  7. # Lymorn :: 11/11/2008 @ 11:42 ::

    Na szczęście chodzę do jednego z najlepszych chirurgów szczękowych w regionie.
    Jak miałem wyrywana ósemkę to samo rwanie zajęło kilka-kilkanaście sekund, w sumie najnieprzyjemniejsze okazało się aplikowanie znieczulenia (niecierpie igieł). W skrócie było ok. Niestety wiem, że mam jeszcze przynajmniej jedna ósemkę do wyrwania, być może nawet z czasem wszystkie.

    Ale to nic, jak byłem zrobić zdjęcie rentgenowskie szczęki okazało się że mam ekstra ząb (33), który siedzi sobie gdzieś pod 3-4 w dolnej szczęce, tego się trochę obawiam.

    A ogólnie z tego co wiem, jeśli ząb jest na wierzchu i jest chory/zepsuty to prawidłowe usunięcie powinno wyglądać tak, że się go nacina np na trzy części i każdą usuwa z osobna, ponieważ zepsuty ząb przy wyrywaniu całościowym może się łatwo ułamać i mogą być duże nieprzyjemności z usuwaniem resztek z dziąsła.

    A i co do zębów uważam, że warto chodzić prywatnie, najlepiej do renomowanych chirurgów (dyplomy, konferencje naukowe i te sprawy, do kogoś kto jest bardzo na bieżąco w swojej dziedzinie, jak z IT). Dziurę może załatać prawie każdy, ale chirurgiczne sprawy lepiej powierzyć fachowcowi.

  8. # Lukem :: 11/11/2008 @ 11:49 ::

    20 sekund pracy czymś podobnym do pęsetki, bólu praktycznie zero. Może troszkę krwi, ale to szybko się goi. Ślad w psychice zostaje taki sam, jak po uszczypnięciu. ;)

  9. # glabek94 :: 11/11/2008 @ 12:31 ::

    Niby zęby mądrości, a niezbyt mądre są :D – rosną, wtedy, kiedy już się nie mieszczą.

  10. # Ravicious :: 11/11/2008 @ 13:59 ::

    Lan… Ja mam tak słabe zęby, że zazwyczaj ich leczenie/borowanie trwa… Kilka miesięcy. Jak to wygląda?

    Pani dentystka mówi mi, że “tam jest mała dziurka, tam większa, tam się zobaczy”. Zaczyna borować pierwszego zęba. Borowanie zawsze boli, ale miałem je już wykonane cholernie dużo razy od… ósmego roku życia? Czuję ten ból, ale nic nie robię, bo jestem do niego przyzwyczajony. OK, pani dentystka skończyła borowanie, umawia się na następną wizytę. Za tydzień.

    Przychodzę po tygodniu. Dentystka coś wierci, mówi, że ząb jest bardzo zepsuty i wpycha do niego jakieś lekarstwo. Mam przyjść za dwa tygodnie.

    Po dwóch tygodniach przychodzę, pani wyjmuje lekarstwo i wstawia plombę. Mam przyjść znów za tydzień.

    Przychodzę. Niestety, pani dentystka nie może mnie przyjąć, “bo punkty jej się skończyły”. Dwa zęby w miesiąc. Nieźle.

    Nie lubię chodzić do dentysty. Nie dlatego, że boli, a dlatego, że będę musiał tam przychodzić przez następne dwa miesiące co siedem dni.

  11. # Jacek :: 11/11/2008 @ 21:40 ::

    @Jacek, poczekaj tylko aż jakiś dentysta obwieści Ci, że się (np) nie mieszczą i trzeba się z nimi pożegnać ;)

    Nie ma obawy, wyrosły mi przeszło 10 lat temu i skoro wytrzymały ze mną tak długo bez komplikacji, to jest spora szansa na to, że jeszcze przez wiele lat mnie nie opuszczą.

  12. # malotka :: 12/11/2008 @ 09:07 ::

    No cóż. Ja mam wszystkie 4 ósemki i nikt nie każe mi ich wyrywać. ;) Nie bolały, nie bolą, nie psują zębów obok i nie wykrzywiły mi innych zębów. xD
    Prawdą jest, że szybciej się psują, bo to w końcu zęby położone w dość… niewygodnym do mycia miejscu, ale mają się dobrze. A do dentysty lubię chodzić, bo trafiłam na genialną klinikę stomatologiczno-ortodontyczną, może i droga w cholerę, ale warta zachodu.

  13. # matipl :: 12/11/2008 @ 15:23 ::

    Ja ze swoimi nie mam problemu, ale pamiętam jak moja Agniesia była na rwaniu ósemki.
    Siedziała ponad godzinę, wracała, a raczej ciągnąłem ją jak płaszcz.
    Strasznie dużo mieli problemów, bo za dużo wyrosło itd.
    Ja tam unika tych “miłych” lekarzy po tym jak daaawno temu wyrywali mi pierwszego mleczaka, który o dziwo miał korzeń. Dentysta po wszystkim nie mógł uwierzyć, że tak może być…Jestem ewenement, czy jednak pan przespał kilka wykładów?

  14. # mrówka :: 15/11/2008 @ 19:19 ::

    Proszę nie strasz… ja jakoś przypadkiem (czy też nie) zaliczam się do tej grupy, która dentystę omija szerokim łukiem. Podejście moje przeszło nawet na mojego ortodontę, który kiedyś postraszył mnie wyrwaniem czwórki- ale i to na szczęście minęło. Ósemek z kolei nie mam i ze zdjęć jedynie wiadomo że kiedyś mieć będę i to pewnie przyszłość wróżyć będzie podobną jak Tobie… co jakoś mnie nie cieszy. Ale jak to mój lekarz ciągle powtarza- przez ból do piękna :P Brutalne, ale chyba coś w tym jest?

  15. # bobiko :: 09/12/2008 @ 23:45 ::

    Ogolnie to nie lubiłem nigdy stomatologów od zawsze. Taki szczegół – byłem u kogoś na fotelu i był do wyrwania ząb, ja jako 12latek bałem sie oczywiście..no i ów nieszczesny stomatolog miał pecha.. a mianowicie ;) kopnąłem w krocze…poskutkowało :D

    Teraz jezdze prywatnie, bo nie mam czasu na użeranie sie z ZOZ, przyjezdzam punktualnie, wsiadam i po 15 minutach jestem wolny :) i tak ma byc :)

    A poza tym Lan, jestes silna :), wspieramy Cię w walce ;)

  16. # lemiel :: 11/01/2009 @ 17:09 ::

    Poszły dwie moje dolne. Bólu nie było, znieczulenie a później ketoprofen zrobiły/robią swoje. Tylko ta opuchlizna za drugim razem.
    No i niepotrzebnie się obawiasz, że coś się stanie. Ta wizualizacja szkodzi. Zrobią, lepiej nie wiedzieć jak robią, otwierasz usta, zamykasz oczy, splatasz dłonie aż do momentu, w kŧórym powiedzą że już (chyba, że jest problem z nadmiarem śliny czy za dużo wody z wiertła się leje) – bo i tak tego najważniejszego momentu się nie da rozpoznać. I zapominasz, że coś było.

  17. # Lanooz :: 12/01/2009 @ 17:29 ::

    trudno nie wiedzieć co robią nawet jeżeli zamkniesz oczy. nie czujesz tego całego dłubania?! straszne!

  18. # lemiel :: 13/01/2009 @ 13:20 ::

    No właśnie, nie czujesz.
    Coś robią, ale co? Kompletnie nie istotne. Raczej zrobią dobrze.
    A że pohałasują ewentualnie sprzętem, powyginają głowę… To już drobiazg.

  19. # traf :: 02/03/2009 @ 21:57 ::

    Opis ekstrakcji doskonały, ale w post scriptum warto wspomnieć o 24 godzinnym pluciu świeżą krwią (tak było u mnie) i rozległym na połowę szczęki niezbyt silnym, ale męczącym bólu. Zasąć – tak jak mi polecano nie mogłem. Wpisałem tę przygodę do najgorszych w moim życiu.
    … a i nie wiem skąd ta ekscytacja Obamą, przecież ten człowiek nawet nie wie gdzie jest Polska i w jakim języku tu mówią, a Rosjanie dla niego to “bracia”.

  20. # matipl :: 03/03/2009 @ 06:55 ::

    To ja nie wspomnę, że 2 tygodnie temu miałem wyrywaną 6-stkę 2.5h, kolejną godzinę zszywali :)
    Wieczorem ból nie do opisania…

  21. # Szarex :: 05/03/2009 @ 09:05 ::

    Pod koniec zeszłego roku miałem usuniętą prawą, górną siódemkę. Bólu przy wyrywaniu teoretycznie miało nie być (tak twierdziła dentystka), praktycznie 20 minutowy zabieg (+ cięcie i zszywanie dziąsła jest trochę nieprzyjemne).

    Przez 2 kolejne dni jadłem tylko zupy i płatki na mleku, bo nic innego nie mogłem. A w noc po wyrwaniu zęba, gdy wstałem napić się wody, najpierw straciłem ostrość widzenia a potem była już tylko ciemność. Ale jak się już jakoś dowlokłem do łóżka wszystko wróciło do normy. Rano wypiłem porządną kawę (chociaż chłodną) i wreszcie poczułem się w miarę dobrze (nie licząc oczywiście spuchniętego od zabiegu dziąsła).

Trackbacki

  1. Poka zęby & poświęć czas » RavSite

Komentarze zamknięte.