Wietnamczycy w Europie

Date 17/07/2007 Category Kategorie: Personal, Wietnam | by Lan Pham

null

Ostatni mój wyjazd do Czech (9.07-14.07) był obozem-festiwalem. Obóz ten, skupiał młodzież wietnamską mieszkającą w Europie, była grupa z Ukrainy, Słowacji, Czech, Rosji, Niemczech, Węgier, Wietnamu (co prawda nie z Europy) i oczywiście z Polski, która była najliczniejsza(jestem pewna, że o paru innych grupach zapomniałam). Celem była po prostu solidaryzacja tej całej wietnamskiej młodzieżowej społeczności. Ponieważ wiadomo, że imigranci są nieco oddaleni od swojej pierwotnej kultury i języku. Dopiero pierwszy raz zorganizowali coś takiego.
Towarzyszyło nam wiele ważnych osobistości, ambasadorzy niektórych krajów itd itp. Nie wymienię dalej bo nie pamiętam jakie funkcje pełnią ci ludzie ^^. Był z nami jeden z najpopularniejszych wietnamskich zespołów – Nam dong ke (po polsku: Pięciolinia), zwiedzał z nami Pragę i śpiewał dla nas co wieczór.

czechy-music

Nigdy nie przepadałam za wietnamską muzyką i artystami stamtąd. Zresztą nie tylko one występowały (zespół to 4 kobiety, które zagranicą są znane ze śpiewania a capellą.), bo to w końcu my sami, młodzież, organizowaliśmy program artystyczny co wieczór. Śpiewanie, granie na różnych instrumentach tradycyjnych, tańczenie i wiele innych rzeczy, wszystko realizowane przez amatorów-uczniów, studentów zza granicy.
Wszystkie grupy ze sobą rywalizowały, czego skutkiem była wygrana drużyny z Polski, w niemal wszystkich konkurencjach :> Sport – 3(4?) złote medale, 3 srebrne. Pierwsze miejsce za program artystyczny (który wymyśliliśmy dopiero parę godzin przed występem :P) i inne. Polska niemal we wszystkim była naj! :> Cieszyła się tam super opinią. Ważnym elementem byli kibice….wspieraliśmy ich tak, ze teraz wszyscy mają zdarte gardło:D.
W niedzielę rano, po powrocie do Polski, uderzyła w nas fala rozgłosu o obozie w Czechach i sukcesie Wietnamczyków z Polski. A wydawałoby się, że nie jest to aż takie wydarzenia. Ach, i nawet sąsiadka, którą widuję raz na pare miesięcy od razu powiedziała, że mnie poznała w telewizji :). Telewizji wietnamskiej, przeznaczonej głównie dla Wietnamczyków zagranicą. A inni wskazywali w nas palcami, mrucząc ‘to ci z Czech’ :P.

Z początku niezbyt mi przypadł obóz do gustu….brak organizacji ze strony ambasady wietnamskiej, ludzie też tacy sobie. Potem to się zmieniło i myślę teraz zupełnie odwrotnie.
I czuję się, że mój język wietnamski się nieco wzmocnił…w porównaniu do ludzi z obozu, mój zasób słów był bardzo biedny :>
Za rok, zapowiadało się, że mieli organizować następny festiwal w Polsce, jednak odbędzie się na Ukrainie, ponieważ ktoś na dużo wyższej pozycji stamtąd przyjechał.

Wiecie co mnie zdziwiło? Większość Wietnamczyków z Polski mówiła po Polsku kiepsko i czasem nawet bardzo kiepsko. Jedyny wniosek jest taki, że pojechali na ten obóz po części ze względów…językowych,
bo to świetna okazja pogadać wreszcie po Wietnamsku, a nie po Polsku z czego akurat są gorsi. Ale i tak na kilometr było słychać, że Ci ludzie są z Polski :P

Sight seeing

Praga przypominała mi Warszawę i Kraków razem wzięte. Szczerze mówiąc nic tam wyjątkowego nie było. Rynek kojarzył się z Krakowem, a reszta ulic z Warszawą. Dobra, przesadzam, Praga jest nieco ładniejsza od Wawy, ale czułam ten sam klimat ;)
Byliśmy też w Karlovych Varach. Miasteczko tak cholernie piękne, że aż cholernie nudne. Szare budynki z odrapanym tynkiem nagle stają sie wśród małych will, pałacyków, lśniących bielą kościołów, kolorowych kamienic, wręcz piękne.

czechy-karlowy

czechy-church2czechy-church

czechy-pasageczechy-praga

sky (23)-czechy



?

Dobrze idzie, jest 5 komentarzy w “Wietnamczycy w Europie”

  1. # Teloch :: 17/07/2007 @ 19:44 ::

    Praga piękne miasto ;)

    A takie integrujące wielonarodowe projekty są kawałem dobrej roboty dla dyplomacyjnych kontaktów ;) Mówiąc “wielonarodowe” miałem namyśli tych dygnitarzy i organizację :>

  2. # giang :: 18/07/2007 @ 10:02 ::

    sliczne niebo. zdjecie robione w pociagu? tez wtedy chcialam pstryknac. ale mialam lenia.
    na poczatku bylam jakos niechetna do tego obozu. lecz to wszystko sie zmienilo. a teraz bardzo sie ciesze z tego wyjazdu. bo poznalam Ciebie,Chi Mai Hoa, Chi Quen , Chi Van itd.

    ———–

    a co z tym Krakowem? ;> moj tato sie zgodzil, wiesz?!
    a kino.?

  3. # malotka :: 18/07/2007 @ 22:00 ::

    Praga fajna :> Polubiłam to miasto… ^^ Szkoda, że zamiast zwiedzać to szukałam monopolowego albo spozywczaka (znalazłam tesco :D)…

  4. # ikari :: 20/07/2007 @ 00:59 ::

    Brzmi wspaniale – w ogóle sama koncepcja takiego spotkania :) Prawdę mówiąc sam nigdy nie bylem ani w Pradze, ani nigdzie za granicą, więc tym bardziej Ci zazdroszczę tego wyjazdu :)

  5. # Walker :: 24/07/2007 @ 18:32 ::

    Wspaniała sprawa, taki obozofesitval :). Jestem ciekaw, czy inni też takie mają.

    A co do Pragi, to masz rację, ale jednak mi się podobała.

Komentarze zamknięte.