Wszyscy kochają Mandy Lane [2006]

Date 06/09/2010 Category Kategorie: film, muzyka | by Lan Pham

Film o pięknej Mandy Lane, którą wszyscy chcą zdobyć, a nikomu się jak do tej pory nie udało. Nadarza się jednak świetna okazja dla grupki napalonych znajomych, kiedy wyjeżdżają na odludzie by się zabawić.
Są sami, więc wiadomo co się dzieje dalej. Fabuła jest prosta i przewidywalna, do czasu ostatnich minut filmu, gdzie ukazuje się jej bezsensowność lub..głębszy wymiar, z nutką niedopowiedzenia i tajemnicy. Wolę to drugie. Bo jednak po filmie miałam chwilkę zastanowienia, mimo, że ambitnym kinem na pewno nie jest.
Chociaż zachowuje konwencje gatunku, to ogólnie rzecz biorąc to nietypowy horrow, nie zależy mu za bardzo na krwawej jatce ani straszeniu widza. Trzyma go za to w pewnym zawieszeniu i niepokoju, a więc do lekkiego kino mcdonaldowego go też niezaliczymy.

Przede wszystkim film jest piękny.

soundtrack

Tu się naprawdę oddajemy czynności oglądania, dzięki świetnym zdjęciom, które przypominają stylistykę snu/marzenia czy też wspomnień – zdjęcia w stylu vintage, oddające urokliwą melancholię filmu (pomijając typowe momenty grozy). A towarzyszy temu cudowna ścieżka dźwiękowa.
Całość stanowi zaprawdę kunsztowny obraz, którego podziwiałam od pierwszego do ostatniego kadru. Już od pierwszej chwili film zwrócił moją uwagę (leciało na canal+), co prawda typowym wejściem bohaterki (tj. najpiękniejsza uczennica idąca w spowolnieniu przez szkolny korytarz, otoczona spragnionymi spojrzeniami), ale to było w nostalgicznej stylistyce, a w tle z przecudownym utworem Bedroom Walls “In Anticipation Of Your Suicide”.
Te muzyczne momenty były niezwykłe, tj. stare, hippisowskie “Sister Golden Hair” podczas motywu podróży przez amerykańskie stepy (oh..), Kunek – Good Day w tle pierwszej, tragicznej śmierci, poprzedzony nieznanym utworem nieznanego zespołu Dead Waves – “Slowly, Just Breathe” (d’oh, tylko ja ich scrobbluje na Last.fm) i oczywiście scena końcowa z coverem znanego “Sealed With a Kiss” (na dole wpisu możecie odsłuchać). Ktoś naprawdę dobrze wybierał.
Uwielbiam odkrywać muzykę przez soundtrack, w ten sposób poznałam kawał dobrej muzyki od Bedroom Walls oraz Kunek (tu z drobną zachętą).
Muzyka i obraz nadały filmowi zupełnie innego wymiaru.

subiektywnie

I to wszystko wystarczy abym porzuciła obiektywną ocenę filmu. Mnie już przestaje obchodzić to jak bardzo prosta była fabuła i całkowicie oddaje się intuicyjnej ocenie dzieła. Może gdyby nie muzyka i zdjęcia, równie krytycznie bym podeszła do filmu jak inni (patrz niskie noty na Filmweb, IMDB).
Albo i nie. Bo w sumie zawsze intuicyjnie oceniałam filmy. Nie obchodzą mnie techniczne wady tj, przewidywalność historii lub nierealistyczną filmową rzeczywistość. Na równi z intelektualną pożywką potrzebuję też tej emocjonalnej.

Dobra ścieżka. Ładny film. Dobry film.

Swoją drogą, przekonałam się, że muszę pisać na świeżo po jakimś zdarzeniu, odstawianie tego na później powoduje zgaszenie emocji i coraz mniejszy flow. Mój nowy patent na recenzje.

Utwory o których wyżej wspominałam:

A teraz czas na kolejną muzyczną ucztę – Nick and Norah’s Infinite Playlist. Mam nadzieję, że film będzie chociaż troszkę tak dobry jak ścieżka dźwiękowa.



?

Dobrze idzie, jest 2 komentarzy w “Wszyscy kochają Mandy Lane [2006]”

  1. # Piotrek :: 11/09/2010 @ 18:17 ::

    Po przeczytaniu Twojej zachęcającej recenzji, postanowiłem film obejrzeć. Niestety, ani zdjęcia, ani muzyka nie potrafiły zagłuszyć braków fabuły. Tak jak piszesz, film przewidywalny do szpiku kości. Nawet “zaskakujące” zakończenie nie było zbyt zaskakujące. Także bardziej niż tajemniczość rzuciła mi się w oczy jego bezsensowność.
    Ale ogólnie rzecz biorąc zgadzam się z Tobą. Nie w ocenie filmu, ale w podejściu. Też nie zawsze mam tak, że przez wady fabuły przekreślają film. Nie raz jest tak, że film mi się podoba z innych względów (czasem bardzo dziwnych) mimo iż, fabuła jest “do kitu”.
    Co do recenzowania bez ochłonięcia – na pewno jest łatwiej, ale też mniej obiektywnie. Moim zdaniem lepiej odczekać, przemyśleć i dopiero brać się za recenzowanie ;). Z drugiej strony, zależy w jakich celach i z jakich powodów tę recenzję piszemy… :)

  2. # Lanooz :: 11/09/2010 @ 20:21 ::

    Szkoda jednak, że Tobie wystarczająco nie zagłuszyło. Masz oczywiscie rację co do obiektywności, teraz zgodziłabym się z Twoją oceną łatwiej niż wcześniej. Niemniej, nadal mam pozytywne nastawienie do filmu. I to właśnie jak mówisz też, z tych dziwnych względów, wbrew fabule.
    Dla mnie nadal niejasne dla mnie są końcowe motywy bohaterów, dlatego tutaj sie trochę dziwiłam.

    Po ochłonięciu to jednak zachowuję czasem niezdrowy dystans, uruchamiam rozum i nie ma juz tej pasji w pisaniu. I niekiedy zbyt obiektywne recenzje są po prostu nudniejsze :)

Komentarze zamknięte.