Want to buy Flomax in usa
September 18, 2009
Kategorie: kultura, Miniblog Lasix delivered overnight, w sieci Sieci
Czy ktoś w całości czytał mój wpis o kaligrafii? Martwi mnie to, że już nie czytamy treści w Internecie, a zamiast tego przeglądamy je. Znam to z autopsji, chociaż jestem tego świadoma i usiłuję dokładnie czytać pomimo mojego rozproszenia. Często nie mogę się skoncentrować na czytanym artykule i niekiedy zaczynam czytać na głos żeby zająć swoją głowę :->. Nie mówiąc już o tym, że nie raz nie docieram do końca. Niedługo zacznę sobie wszystko drukować.
Wydaje się, że to wina tej ilości informacji w dzisiejszych czasach, strumień informacji jest niewiarygodnie wielki, jesteśmy non-stop bombardowani. Jednak z drugiej strony nie bez powodu pomijam kilka akapitów – autor leje wodę. To też jest w jakiś sposób ostatnio powszechna tendencja…nie?
nie czytamy tylko skanujemy, wiem jest to want to buy Flomax in usa straszne ale niestety pry 3k rss dziennie jest to do nieuniksniecia
Dużo zależy od autora. W internecie publikować może każdy, a tak na prawdę tylko garstka faktycznie to potrafi. Dlatego się ‘lata’ po tekście – autor nie umie nas zatrzymać.
Czytałem w całości:). ale często zdarza mi się przelatywać dłużyzny znalezione w sieci, jeśli tekst nie wciąga. nie jestem masochistą.
Ja czytałem.
@molek: nie doceniasz tragizmu sytuacji, wiele osób z młodszych pokoleń własnie nie potrafi nawet skanować tekstu, jeno dukają omal po literce. Młodzież w wieku gimnazjalnym i starsza!
A tymczasem skanowanie tekstu to umiejętność, bez której niemożliwa jest choćby nauka. Umiejętność równie nieodzowna, jak samo czytanie.
Akurat Twoje wpisy czytam w całości, bo nie zanudzasz czytelnika :)
Wpis o kaligrafii zostawiłem sobie na później i… zapomniałem o nim, więc zaraz nadrobię tę zaległość.
ale czy to źle?
Czyta czyta, wpis o kaligrafii przeczytałem cały. Spokojnie.
@molek: ja rozumiem skanowanie artykułów z nowinkami technicznymi. Ale po co subskrybować magazyn cz blog, które się w sumie prawe nie czytuje? ;)
@Jurgi: młodsze pokolenia może i mają problem ze skanowaniem, ale bardziej zaawansowani użytkownicy Internetu już nie. Oni mają odwrotny problem.
@Adam Klimowski: miło mi to czytać, dzięki, aczkolwiek nie wymagałam żadnego pocieszenia czy coś ;-)
@marines: niemożność czytania jest niedobre.
Lan, mogłabyś rozwinąć? obawiam się, że nie rozumiem.
Przyznaję – nie czytałem, przeskanowałem, pojąłem przesłanie, zgodziłem się z nim w duchu, popędziłem dalej. Ale szanuję Cię za to, że potrafisz tak pisać. W dobie mikroblogów takie notki to perełki!
Przeczytałem od deski do deski. I z dużym zadowoleniem przeczytałem.
Jak Adam, wpisy m. in. z Twojego bloga czytam w całości. Nie, żebym się podlizywał, po prostu mam w czytniku pewną grupę blogów, których autorzy piszą dość rzadko (w porównaniu do innych), ale ciekawie.
1. Patrzę na listę tematów (np. listę nowych artykułów z zadanej grupy w RSS), próbując na bazie tytułu wyłapać te potencjalnie warte uwagi – i odwiedzam je.
2. Odwiedzony artykuł skanuję, by szybko wyrobić sobie pojęcie o czym jest i czy temat jest dla mnie interesujący. Dobry lead i śródłtytuły są bardzo pomocne.
3. To, co przeszło oba sita, czytam uważnie (albo zapisuję do przeczytania później).
4. Jest grupka autorów, których czytam uważnie od razu.
Nie przeczytałem z dwóch powodów:
- temat mnie nie interesuje
- strasznie duży wpis, jak na czytanie w wolnej chwili ;)
@marines: nie mów, że nie wiesz z czego taka niedokładność, czy też nierzetelność wynika. A to własnie to, treści w Internecie nas dekoncentrują i potem mamy problemy z dokładnym czytaniem.
Np, ja mam teraz problem z przeczytaniem dłuższego tekstu, mam tendencja do skanowania, pomijania akapitów. zresztą o tym wszystkim napisałam we wpisie.
ale czy to jest złe? jeżeli człowiek wyłapuje najważniejsze rzeczy z tekstu to ja widzę same tego zalety. czytanie czegoś co mnie nie interesuje uważam za stratę czasu. dlatego skanuję tekst u w razie znalezienia czegoś co uznam za przydatne czytam dokładnie.
@marines: Ty mówisz o użyteczności skanowania. Ja o tym nie mówię ;)
Jeśli ktoś abonuje dziesiątki blogów to siłą rzeczy musi czytać po łebkach. Ja czytam tylko kilka, więc nawet dłuższe wpisy pochłaniam w całości.
To ja chyba będę wyjątkiem, gdyż do czytania wykorzystuję Ivonę (odpowiednio skonfigurowaną). Po prostu ładuję sobie tekst do Ivony, a następnie przeglądam test czy jest coś w nim ciekawego (np linki).
Ja przeczytałam, ale dopiero dziś. Zobaczyłam ten długi wpis, przejrzałam, stwierdziłam, że pewnie ciekawy, ale nie mam czasu/chęci w danej chwili go czytać, więc oznaczyłam jako nieprzeczytany i spokojnie czekał do dziś na swoją kolejkę. BTW rzeczywiście okazał się ciekawy.