Hipster, człowiek w dużych oprawkach

Date 02/03/2011 Category Kategorie: społeczeństwo | by Lan Pham

Siedząc sobie w małej, uroczej, warszawskiej kawiarni Szczotki i Pędzle, w pewien feriowy, mroźny poniedziałek, sączyłyśmy leniwie z Alą kawę/czekoladę, do zawsze dobrej muzyki w tle.
Gdy zabrzmiało The Smiths, głośno stwierdziłam, że tu strasznie hipsterską muzę puszczają (w pozytywnym znaczeniu tego słowa)
Ala popatrzyła się na mnie pytająco, “ja chyba jednak nie wiem kim jest ten hipster…“.

Po chwili zdziwienia z mojej strony, entuzjastycznie zaczęłam tłumaczyć. Entuzjastycznie, bo to zjawsko mnie fascynuje, jako osobę, która ma często do czynienia z hipsterską kulturą.
A sama dość późno poznałam to pojęcie, ale w warunkach wyśmienitej obserwacji. To było w wakacje 2009, czekajac na nowojorskie metro rozmawiałam z Giang, hipsterko wyglądająco koleżanką ;), o irytujących typach ludzi.

Mnie irytują hipsterzy. – stwierdziła. Była to niemalże identyczna sytuacja do tej w Szczotkach i Pędzlach, tylko, że to ja byłam tą nieświadomą. Więc Giang, wypełniła moją lukę wiedzy o społeczeństwie, streszczając całość do tego, że to zwykli pozerzy, skrajni indywidualiści, chcący się wyróżniać z tłumy z przeciwnym do tego efektem.
Rozejrzałam się wokół siebie i od razu zrozumiałam o jaki typ ludzi chodziło. Wtedy to bym powiedziała, że to poprostu lanserzy z Chmielnej.
Jak się później okazało to Nowy Jork jest kolebką dzisiejszych hipsterów. A szczególnie parę konkretnych dzielnic, tj Wiliamsburg, najbardziej hipsterski zakątek, w którym rządzi się prawdziwa nowojorska bohema – szerokorozumiani artyści.
Po raz pierwszy pojęcie się pojawiło już w latach ’40 i wcale nie odbiega tak bardzo od dzisiejszego znaczenia.

Awangarda

Hipsterzy, zaczęłam wyjaśniać Ali, to przede wszystkim moda. Mają swój konkretny gust muzyczny i wytyczone lanserskie miejsca. To w takich miejscach jak Warszawa Powiśle albo… Szczotki i Pędzle, swój wolny czas spędza cyganeria warszawska! Miejsca stylowe i swojskie, niby underground, ale mainstream trochę też. Są antymainstreamowi i dlatego chodzą też np. do Starbucksa!

Lubią secondhandy, spodnie rurki, może kapelusz, raybany i okulary w dużych oprawkach, koszulę w kratę i eko torbę na ramię. Trudno jednak określić dokładny kanon, szczególnie, że mają w sobie trochę z każdej z subkultur. Mówi się, że ubierają się tak jakby im nie zależało. Ja bym powiedziała, że ubierają się tak, żeby było inaczej, nie ma żadnych reguł.
W sumie tu chodzi o to, żeby być modniejszym niż moda, przecierać nowe szlaki etc. W rezultacie to hipsterzy są dzisiaj wyznacznikiem tego co modne.
Zapraszam na klasycznie hipsterski serwis, o najnowszych trendach modowych – Lookbook.nu. Każde zdjęcie w moich oczach ocieka hipsterami, każdy nowy trend to trend hipsterski. Nie inaczej jest na, ostatnio popularnych blogach szafiarek, przedstawiających modę uliczną.
Ale czy to źle? Mi się podoba.
Dzisiaj przechadzając się po ulicach Warszawy ma się wrażenie, że każdy ma w sobie trochę z hipstera.
A fryzura? AA. Asymetria i awangarda.

Tych słów na A jest zresztą znacznie więcej, bo jeszcze Antymainstreamowy, Alternatywny, Artystyczny.
Chcą być przeciwko konsumpcji, myśleć alternatywnie, chcą być unikalni, mieć swoją niszę i tworzyć różne kreatywne rzeczy. Klasyczny hipster, jeżeli nie maluje, to na pewno robi zajebiste fotki lomosem, zenitem albo holgą. Nie mówiąc już o lustrzance. A nawet jeżeli nie tworzy sztuki to z pewnością interesuje się nią, chodząc na wylansowane wystawy designu wystawiane pod szyldem ASP, wylęgarni bohemy warszawskiej.
Wróćmy na chwilę do zdjęć, w których trzeba koniecznie podkreślić stylistykę vintage. Ostatni internetowy hit – instagram, aplikacja na iPhone’a, która publikuje zdjęcia w formie polaroidowej. Vintage, vintage i jeszcze raz vintage. I to określenie, razem z retro i oldschool, pasuje do każdej płaszczyzny w byciu hipsterem. Moda, muzyka, zdjęcia i w ogóle sZTUKA przez…po prostu S.

W tym swoim tworzeniu, idzie się na całość. Hipster to często aktywny internauta, blogujący, fotoblogujący, tumblr’ujący, komentujący rzeczywistość – ma opinię.

Hipster również geek. Wg. infografiki Flotown, ukazującej ewolucję geeków, to hipsterzy mieszczą się w grupie GEEK CHIC, ludzi, którzy ironicznie się dopasowali do dawnego wizerunku geeka, robiąc z tego nowomodę.

Muzyka

A czego słucha hipster? Przede wszystkim indie i alternatywy (i ich setki odmian, tj. indie folk, twee pop) a jakże inaczej. Problem jedynie leży w określeniu gatunków, np czym jest indie? Definicja niezależnej wytwórni już dawno upadła, ludzie tagują indie na Last.fm (musi mieć tam konto) od Belle & Sebastian, przez Coldplay aż po Katy Perry. Przyznam, że też jestem z tych tagujących na Last.fm, zawsze wiem co jest indie a co nie, ale jak wyjaśnić taki wybór?
Zresztą pojemność znaczeniowa tych nowych gatunków muzycznych jest tak obszerna jak pop, rock razem wzięte.
A i tak wiadomo, że hipster słucha m.in. Radiohead, ekscentrycznego Devendre Banhart, MGMT czy Belle & Sebastian. Ostatnio prestiżowe Grammy na najlepszy album roku wygrał hipsterski zespół Arcade Fire z ‘The Suburbs’, co natychmiast wrogom alternatywnego ruchu się niespodobało. (Belle & Sebastion grają 19.04, a Arcade Fire 24.06 idę zobaczyć ten wysyp hipsterów!)

Mogłabym nawet wydrębnić hipsterski gatunek filmów, do których zaliczyłabym przede wszystkim ‘500 days of Summer‘, w którym główną rolę gra Zooey Deschanel, czyli stuprocentowe ucieleśnienie hipsterskiej kultury, od wizualnej stylistyki, przez filmy w których występuje, aż po jej wlasny indie zespół She & Him (polecam), który się inspiruje odpowiednio hipsterskimi zespołami z lat ’80. Postać hipsterska aż do bólu. I na dodatek celebrytka. Bożyszcze ludzi alternatywnych

Alternatywa do czego?

Zabawne jest to, ile w hipsterach sprzeczności.
Chociaż są przeciwnikami ogólnej konsumpcji, to i tak opanowali Facebooka, chętnie stołują się w McDonaldzie i piją kawę ze Starbucksa. Ich przejawy alternatywności przejawiają się tylko tam, gdzie to wygodne. I parcie na tą inność wychodzi tak świetnie, że aż wszyscy się upodobnili. Ogólnie wychodzi na to, że hipsterski styl bycia bardzo się upowszechnił. Z pewnością słuchacie hipsterską muzę, lubicie hipsterskie filmy. Ja lubię. Bardzo.

Podkreślę, że nie chodzi o skrajnego hipstera a o upowszechniający się, hipsterski styl bycia. Jezeli takie to powszechne, to czy można to nazwać subkulturą? Subkulturą może było kiedyś, ale w co się aktualnie przemieniło? W zjawisko? W modę?

Jesteśmy ostatnią generacją, kulminacją wszystkich rzeczy, które się wydarzyły, wyniszczoną przez ospałość. Hipster to koniec cywilizacji Zachodu – kultura tak bardzo niezaangażowana, tak bardzo wyłączona, że nie może z siebie wydać czegokolwiek nowego

Słowa Haddowa z ‘Adbusters’ przytacza Chaciński w artykule ‘Od Wertera do Hipstera’ (Polityka, Niezbędnik Inteligenta 1/2011).

I wbrew pozorom to już nie tylko tzw. młodzież. Powoli przecietnym hipsterem staje się pracownik biura, który nosi jeden kapelusz za dnia, a inny nocą. Pojawiło się nawet nowe okreslenie – indie yuppie.

Czemu nie lubimy hipsterów?


Podczas gdy w Polsce jesteśmy dopiero na etapie fascynacji hipsterami i ich analizy, to już po drugiej stronie Atlantyku media wykrzykują nienawistne hasła, tworzą się blogi szerzące nienawiść do tego słowa na H. I od niedawna, modniejsze od bycia hipsterem jest ich nienawidzenie.

Czemu jednak ich nienawidzimy? Co oni mają takiego, że inne subkultury nie miały? Przecież się tylko lansują. Usilnie rozwijają swój rzekomy indywidualizm. Sądzę, że częściowo nienawidzimy ich za to, że oni sami siebie nienawidzą – oczywisty jest fakt, że szanujący się hipster odrzuca to kim jest, wręcz krytykując to zjawisko. Zwykły pozer. Kto lubi pozerów?

Ja jednak nie mam nic do nich. Lubię kulturę hipsterską i czuję, że ich pojawienie się pobudziło w pewien sposób dzisiejszą kulturę. Stworzyli nowy mainstream, mainstream alternatywny i się po prostu nazwało ‘indie’. Podobnie dzieje się też przeciez w muzyce, ‘indie’ to już nie alternatywność i niezależność, a po prostu pewien styl i pewna maniera.
Hipster jest też jedną z tych subkultur, która zaktywizowała społeczeństwo, generując treść.
Zresztą, hipster hipsterowi nierówny. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że to my, ludzie, którzy tak drążą ten temat, wykreowaliśmy taki, a nie inny wizerunek człowieka lansu i nic więcej.

Nie lubimy się hipstera, bo z jednej strony zazdrościmy, a z drugiej mamy go w sobie coraz więcej.
Nie lubimy hipstera, bo może sami nim jesteśmy. Wszyscy jesteśmy pozerami.



?

Dobrze idzie, jest 32 komentarzy w “Hipster, człowiek w dużych oprawkach”

  1. # marsjaninzmarsa :: 02/03/2011 @ 02:16 ::

    Lan w dobrej formie. :)

  2. # Lanooz :: 02/03/2011 @ 02:30 ::

    haha, lubię to!

  3. # koras :: 02/03/2011 @ 02:50 ::

    Wreszcie zamiast tłumaczyć komuś kim jest hipster będę mógł podać linka do Twojego wpisu. Dzięki.

  4. # Wojciech Ignaczewski :: 02/03/2011 @ 07:54 ::

    Jest może gdzieś dostępna infografika jak przenikały się różne subkultury. Swoją drogą ostatnie wyraźnie naznaczone to jak skini biegali za metalami po moim osiedlu, a potem jedni i drudzy zniknęli, a pojawiło się pełno skaitów. Teraz nie ma skinów, metali i innych a jest coś co nazwał bym dresami. :)

  5. # Pe :: 02/03/2011 @ 20:43 ::

    Lan, ciekawy wpis, ale nie zgodzę się co do muzyki. ;)

    “A i tak wiadomo, że hipster słucha m.in. Radiohead, ekscentrycznego Devendre Banhart, MGMT czy Belle & Sebastian. ”
    w moim pojęciu – mylisz się. Hipster nie słucha Rdhd, czy mgmt, bo to zbyt naistreamowe. Hipsterzy wyszukują zespołów, które są albo stare, niedoceniane przez masy, albo nowe i nikt ich nie zna. A potem jest “znałem to wcześniej”. :)

  6. # Lanooz :: 02/03/2011 @ 21:01 ::

    @Pe, on słucha tego pomimo tego, ze to jest mainstreamowe. Do tego chciałam własnie dojść, że paradoksalnie, wbrew wszystkiemu hipster to przede wszystkim mainstreamowość. To nowa mainstreamowość! I podkreślam, ze nie piszę o skrajnym hipsterze, o którym się zazwyczaj wspomina w dzisiejszych definicjach hipstera (Urban Dict), a o skutku jakim jest upowszechnienei się pewnego hipsterskiego stylu bycia. Mainstreamowanie alternatywy tak jakby..

    Tak jak taguje się ‘indie’ już nie dlatego, że zespół jest pod niezależną wytwórnią płytową, ale po prostu z pewnej maniery. Tu już nie chodzi o alternatywność według mnie :)

  7. # sebastian.dominik :: 03/03/2011 @ 01:41 ::

    Lan w naprawde dobrej formie. Niby coś wiedziałem o hipsterach, ale wrzuciłaś dużo wiadomości, o których nie wiedziałem. Raczej lubie :}

  8. # Pe :: 03/03/2011 @ 05:25 ::

    a, ok :) ja myslalam o tycg true hipsterach, znam troche takich ;)

  9. # radek :: 03/03/2011 @ 21:28 ::

    Przyłączam się do Marsjanina… Stara dobra Lanooz :) Oby więcej i częściej, ale nic na siłę.

  10. # Mło :: 03/03/2011 @ 23:51 ::

    Co do Facebooka, McDonalda czy Starbucksa. Myślę, że hipster nie koniecznie jest alternatywny z obowiązku, on jest alternatywny sam w sobie. To nie jest tak, że hipster musi być z dala od mainstreamu (zresztą moda na bycie hipsterem sprawiła by wtedy, że to co mainstreamem nie jest.. stawało by się mainstreamem). Ja bym raczej powiedział, ze hipster sam wytacza sobie drogę po której chce iść. Sam tworzy swoją alternatywność, wybierając wszelkie upodobania ze względu na tylko i wyłącznie własne widzimisię, a przez to staje się indywidualistą.

    Więc może lubić zarówno komiksy i sagę Zmierzch, muzykę undergroundową i nie, ambitne i komercyjne filmy, zwyczajną koszule w kratkę i wymyślne ubrania rodem z pokazów mody. To on sam wyznacza sobie kim chce być, bo hipster jest z dala od czegoś takiego jak moda czy wpływ popkultury. A jeśli nosi modne hipsterowskie okulary, to nie dlatego, że tak nakazuje moda, tylko dlatego, że chce pokazać swoją hipsterowską osobowość ;).

    Choć pewnie i tak dojdzie tutaj (doszło?) to paradoksu, w którym indywidualni hipsterzy stworzą jednolitą modę, co zabierze im nieco indywidualizmu przynajmniej w niektórych sferach życia. Świat zna już takie przypadki – hipisi oficjalnie ubierali się po prostu jak chcieli, z dala od przymusów czy panującej mody. Zarazem sami taką modę stworzyli.

  11. # ferrante :: 04/03/2011 @ 17:14 ::

    W wersji polskiej to w wiekszosci dowartosciowanie siebie i intelektualna mielizna wspierana przez wypchany portfel.

  12. # niktto :: 06/03/2011 @ 11:22 ::

    Faktycznie Lanooz w pełnej formie :).
    Tęskniłem :P.

    Tak trzymać!

  13. # matipl :: 16/03/2011 @ 10:40 ::

    Świetny artykuł. Thx.

  14. # tomek :: 16/03/2011 @ 15:15 ::

    Ciekawy artykuł, tak samo jak koleżanka Ala nie wiedziałem kim jest ten tajemniczy hipster, ale terasz wszystko stało się jasne. BTW Zapowiada się fajny projekt geekgirls.pl mam nadzieje ze nie upadnie, nie pozwólcie mu na to !

  15. # merka :: 30/03/2011 @ 18:02 ::

    A dajcie spokój z tymi glasiarzami ;) Żena – jakby to powiedział mój znajomy ;)

  16. # zupa :: 23/05/2011 @ 19:25 ::

    bardzo ciekawy blog (trafiłam na niego dopiero wczoraj i wróciłam już dziś) ale opis ten jednak moim zdaniem w ogóle nie oddaje tego kim jest hipster. Bardziej mi to przypomina opis bananka z chmielnej a nie hipstera. Rozumiem, że jest pełno takich lanserów (jakich opisałaś), ale ich hipsterami nazwać nie można. Prawdziwy hipster nie pozwoli sobie na słuchanie takiej muzyki czy noszenie ray banów. Akurat miałam przyjemność poznać paru hipsterów, jednak ich stylu i umiłowań nie da opisać się w jednym artykule ponieważ oni nienawidzą być porównywani i zależy im jedynie na oryginalności i indywidualnym stylu. No dobra już kończę :D Ogólnie masz super styl pisania, którego strasznie ci zazdroszczę no i gratuluję super bloga.

  17. # Lanooz :: 25/05/2011 @ 10:40 ::

    @zupa, w sumie hipster to nie tylko wylansowanie. Hipsterzy są różni. Niektórzy są hipsterami bo…taki jest po prostu ich styl bycia, a socjologowie musieli jakoś ponazywać ten nowy upowszechniony trend (?) Nie zdziwiłabym się gdybyśmy wszyscy byli częściowo hipsterami. Zresztą czy jest coś takiego jak “prawdziwy hipster”? : )
    I dzięki za miłe słowa : )

  18. # ADHadh :: 06/07/2011 @ 14:52 ::

    Nie nazywaj hipsterów geekami, większość z nich tak naprawdę geeków udaje.
    Poza tym hipsterzy są zdecydowanie zbyt mainstreamowi ;)

  19. # Hika :: 21/07/2011 @ 20:01 ::

    Na “Indie” piosenke składa się m.in.:
    – piskliwy lub płaczliwy (najczęściej męski) głos
    – gitara akustyczna, pianino, skrzypce lub w ostateczności syntezator
    – miły dla ucha rytm i brzmienie
    – utrzymane w pastelowych kolorach teledyski
    To moje zdanie :-) Ale w większości przypadków się sprawdza.

  20. # Michał :: 15/09/2011 @ 09:11 ::

    Od jakiegoś czasu jestem przekonany do teorii względności: . Każdy jest dla kogoś hipsterem/każdy ma trochę inną definicję.

  21. # Michał :: 17/02/2012 @ 00:24 ::

    Lan? Był blog, nie ma bloga. :(

  22. # Lanooz :: 17/02/2012 @ 00:25 ::

    Będzie!

  23. # Grześko :: 25/02/2012 @ 16:19 ::

    Zjawiam się kilka razy do roku i niepokoi mnie tak długa przerwa na Twoim blogu :(
    A ten wpis – kiedyś go ujrzałem w Google, dzisiaj chciałem przeczytać. Świetny, niesamowite ujęcie tematu, opinia z ust mi wyjęta (nie żebym coś insynuował).
    Pozdrawiam ( :

  24. # Iwan :: 08/05/2012 @ 13:52 ::

    Świetny artykuł… Az miło się czytało i szkoda było kończyć… :)

  25. # Kasia :: 09/05/2012 @ 13:25 ::

    Iwan:
    Świetny artykuł… Az miło się czytało i szkoda było kończyć… :)

    dokładnie :)

  26. # Anna :: 01/06/2012 @ 16:19 ::

    Super artykuł, świetnie się czyta! Musze powiedzieć, że autor ma dużo racji! Tak trzymać!

  27. # malwa :: 03/07/2012 @ 10:37 ::

    Moim zdaniem hipster jest dużo lepszy niż osiedlowy dresik, który czy lato czy zima chodzi w swoich halóweczkach i bluzie z kapturem. Hipster ubiera sie z klasą i można z nim porozmawiać. Nie wiem dlaczego jest taka nagonka na ten “nurt”. Uważam, że powinni czepić się tych osiedlowych chłopaczków, którzy nie dość, że nie mają za grosz wyczucia dobrego stylu, to do tego czasami aż strach sie bać przejść koło nich.

  28. # Franciszek H. :: 08/08/2012 @ 11:16 ::

    Nie wiem czy autor bloga zdaje sobie sprawę, że ten tekst powoli staje się hitem.

  29. # Asia :: 29/10/2012 @ 23:25 ::

    Franciszek H.:
    Nie wiem czy autor bloga zdaje sobie sprawę, że ten tekst powoli staje się hitem.

    Chyba nie…

  30. # Dominik :: 20/02/2013 @ 00:49 ::

    I co tam z reaktywacją bloga? Naprawdę czekam z niecierpliwością :-) a tekst o hipsterach naprawdę dobry, niegdyś zapunktowałem u mojej Lubej znajomością tematu :-)

  31. # Lanooz :: 28/02/2013 @ 05:23 ::

    Haha, cieszę się, ze pomogłam :D

    Natomiast jeżeli chodzi o reaktywację wciąż z niej nie zrezygnowałam. Czuje się jakbym miała dostać świra jak zaraz nie zacznę pisać. Tylko, ze teraz pojawiły się takie problemy koncepcyjne jak – czy zmieniać nazwę bloga? Z jednej strony szkoda mi się pozbywać nazwy, która już coś wniosła do blogosfery, ale z drugiej strony brzmi ona strasznie… Hej, Dominik, a może mi poradzisz? :) Alternatywą bylyby http://cloudsmaker.com lub też http://lan.pickim.gs
    Myślisz, ze warto opuszczać starą “markę”? :)

  32. # marsjaninzmarsa :: 04/03/2013 @ 14:56 ::

    Weź w ogóle nic nie mów, Lanooz to Lanooz, tak ma zostać. :D

Komentarze zamknięte.