‘widziałeś ten filmik?’

Date 10/08/2010 Category Kategorie: IT, Miniblog, społeczeństwo | by Lan Pham

Przypomnijcie mi, bo nie pamietam, jakie linki przesyłaliśmy sobie 5 lat temu, kiedy jeszcze nie było YouTube’a czy też Demotów? Czy w ogóle wymienialiśmy się linkami, które dzisiaj są nieodłączną, a niekiedy jedyną częścią rozmowy? Właśnie zdaję sobie sprawę z tego, że część moich rozmów na gadu z pewnymi osobami składa się niemalże tylko z przesyłanych linków (najczęściej do YouTube’a), komentarzy i innych ekslamacji do klipu czy demota.



?

Dobrze idzie, jest 5 komentarzy w “‘widziałeś ten filmik?’”

  1. # Jurgi :: 10/08/2010 @ 23:59 ::

    Aż zerknąłem w historię komunikatora. Były linki do innych ciekawostek w sieci, te były zawsze.
    Ale, łe tam. Ja pamiętam jeszcze komputerową korespondencję na dyskietkach. W ciągu tygodnia wymieniało się z dobrymi kumplami nawet trzy listy (po trzy w każdą stronę) zwykłą pocztą. Taki odpowiednik komunikatora i e-maila z czasów przedinternetowych. :>

  2. # godlark :: 11/08/2010 @ 00:00 ::

    Hmm… z tego, co pamiętam, to więcej się rozmawiało, ale przesyłało się również linki z interia,pl, wp.pl (póki na psy nie zeszły). To były czasy, gdy na gg szukało się losowych ludzi w katalogu i pisało się do nich. A i najważniejsze wtedy była moda na wysyłanie fotek przez gg, jaki to rarytas był :D

    PS Śmieszne jest to, że pamięta się ważne rzeczy z tamtych czasów, ale nie pamięta się jak świat wyglądał.

  3. # matipl :: 11/08/2010 @ 08:43 ::

    Wtedy popularne były animowane GIF-y.Nieraz wysyłane na e-mail, na który też trafiały krótkie filmiki.

  4. # Łukasz Wójcik :: 11/08/2010 @ 23:04 ::

    Pamiętam aplikacje flashowe z bonusa 1 w CDA, jakieś obrazki (demotów nie było, ale grafiki do ich ilustrowania już tak ;)), humorystyczne prezentacje w PowerPoincie, teksty z kodowaniem znaków popsutym przez wielokrotne kopiuj-wklej…

    I w ogóle na GG można było beztrosko porozmawiać o byle czym z przypadkowymi ludźmi, zaczynając od słów “skąd klikasz”. ;)

  5. # Godryk :: 12/08/2010 @ 21:03 ::

    E, tak z przypadkowymi to może z dziesięć lat temu, ale już nie pięć.

    Wymieniało się linki do obrazków – każdy miał swój prywatny skarbiec zakładek do miłych kociaków i innych guilty pleasures, natomiast filmiki – rzadziej niż teraz.

    Przed YT nie było ich aż tyle, a i łącza nie pozwalały tak szybko ściągać – ale przede wszystkim często trzeba było taki filmik otwierać jakimś zewnętrznym programem i szukać do niego kodeków. Największą zaletą YT, Dailymotion i innych takich serwisów była standaryzacja formatu.

    Zresztą i maszyny były wolniejsze i nie nadążały z odtwarzaniem, a przy filmikach HD mogły się zagotować.

    Natomiast owszem, wiele rzeczy szło po prostu mailem. Nawet filmiki.

Komentarze zamknięte.