<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lanooz.net &#187; społeczeństwo</title>
	<atom:link href="http://lanooz.net/category/ludzie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lanooz.net</link>
	<description>kinda personal weblog</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Mar 2012 19:18:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>nowa strategia pr</title>
		<link>http://lanooz.net/832</link>
		<comments>http://lanooz.net/832#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 17:24:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[homofobia]]></category>
		<category><![CDATA[kawiarnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=832</guid>
		<description><![CDATA[pewna praska kawiarnia jasno wyraziła swoje poglądy i co mnie zaskoczyło to przeważający pozytywny odzew na ich fanpage&#8217;u. Dyplomacja poszła gryźć glebę &#8211; wygląda na to, że zyskają więcej niż mniej. Niby tolerancja dla poglądów i podobno &#8220;żena&#8221;, bo przecież się nie ocenia lokalu po światopoglądzie właściciela, a jego ofercie. Niestety, tak samo nie przyjaźnię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>pewna praska kawiarnia <a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,9791941,Kawiarnia_nie_lubi_gejow___To_choroba__nie_chcemy.html">jasno wyraziła swoje poglądy</a> i co mnie zaskoczyło to przeważający pozytywny odzew na ich fanpage&#8217;u. Dyplomacja poszła gryźć glebę &#8211; wygląda na to, że zyskają więcej niż mniej. Niby tolerancja dla poglądów i podobno &#8220;żena&#8221;, bo przecież się <a href="http://www.facebook.com/nocny.kaszmir/posts/229764670369783">nie ocenia lokalu po światopoglądzie właściciela</a>, a jego ofercie. Niestety, tak samo nie przyjaźnię się z ludźmi ze skrajnie odmiennymi poglądami do moich, niezależnie od ich inteligencji, wyglądu i reszty &#8216;oferty&#8217;. Niech sobie ten lokal prowadzi klerykalny faszysta czy ktokolwiek, mam to gdzieś dopóki nikogo nie obrazi. A kawiarnia <strong>była</strong> na mojej liście warszawskich lokali do obczajenia. -1.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/832/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hipster, człowiek w dużych oprawkach</title>
		<link>http://lanooz.net/819</link>
		<comments>http://lanooz.net/819#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Mar 2011 00:23:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[hipster]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[młodzież]]></category>
		<category><![CDATA[okulary]]></category>
		<category><![CDATA[subkultura]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=819</guid>
		<description><![CDATA[Siedząc sobie w małej, uroczej, warszawskiej kawiarni Szczotki i Pędzle, w pewien feriowy, mroźny poniedziałek, sączyłyśmy leniwie z Alą kawę/czekoladę, do zawsze dobrej muzyki w tle.
Gdy zabrzmiało The Smiths głośno stwierdziłam, że tu strasznie hipsterską muzę puszczają...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;margin-top:10px;"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2011/03/hipsterglasses.png" alt="" title="hipsterglasses" width="500" height="163" class="aligncenter size-full wp-image-822" border="1"/></div>
<p>Siedząc sobie w małej, uroczej, warszawskiej kawiarni Szczotki i Pędzle, w pewien feriowy, mroźny poniedziałek, sączyłyśmy leniwie z Alą kawę/czekoladę, do zawsze dobrej muzyki w tle.<br />
Gdy zabrzmiało The Smiths głośno stwierdziłam, że tu strasznie hipsterską muzę puszczają&#8230;w pozytywnym znaczeniu tego słowa.<br />
Ala popatrzyła się na mnie pytająco, &#8220;<em>ja chyba jednak nie wiem kim jest ten hipster&#8230;</em>&#8220;.</p>
<p><object width="250" height="40"><param name="movie" value="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" /><param name="wmode" value="window" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403407&amp;style=metal&amp;p=0" /><embed src="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="250" height="40" flashvars="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403407&amp;style=metal&amp;p=0" allowScriptAccess="always" wmode="window" /></object></p>
<p>Po chwili zdziwienia z mojej strony, entuzjastycznie zaczęłam tłumaczyć. Entuzjastycznie, bo to zjawsko mnie fascynuje, jako osobę, która ma często do czynienia z hipsterską kulturą.<br />
A sama dość późno poznałam to pojęcie, ale w warunkach wyśmienitej obserwacji. To było w wakacje 2009, czekajac na nowojorskie metro rozmawiałam z Giang, hipsterko wyglądająco koleżanką ;), o irytujących typach ludzi.<br />
<span id="more-819"></span><br />
<em>Mnie irytują hipsterzy.</em> &#8211; stwierdziła. Była to niemalże identyczna sytuacja do tej w Szczotkach i Pędzlach, tylko, że to ja byłam tą nieświadomą. Więc Giang, wypełniła moją lukę wiedzy o społeczeństwie, streszczając całość do tego, że to zwykli pozerzy, skrajni indywidualiści, chcący się wyróżniać z tłumy z przeciwnym do tego efektem.<br />
Rozejrzałam się wokół siebie i od razu zrozumiałam o jaki typ ludzi chodziło. Wtedy to bym powiedziała, że to poprostu lanserzy z Chmielnej.<br />
Jak się później okazało to Nowy Jork jest kolebką dzisiejszych hipsterów. A szczególnie parę konkretnych dzielnic, tj Wiliamsburg, najbardziej hipsterski zakątek, w którym rządzi się prawdziwa nowojorska bohema &#8211; szerokorozumiani artyści.<br />
Po raz pierwszy pojęcie się pojawiło już w latach &#8217;40 i wcale nie odbiega tak bardzo od dzisiejszego znaczenia.</p>
<div style="text-align: center;"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2011/03/OIXcN.jpg" alt="" title="OIXcN" width="500" height="337" class="aligncenter size-full wp-image-821" /></div>
<h2>Awangarda</h2>
<p>Hipsterzy, zaczęłam wyjaśniać Ali, to przede wszystkim moda. Mają swój konkretny gust muzyczny i wytyczone lanserskie miejsca. To w takich miejscach jak <a href="http://powisle.blog.pl/">Warszawa Powiśle</a> albo&#8230; <a href="www.szczotkipedzle.com">Szczotki i Pędzle</a>, swój wolny czas spędza cyganeria warszawska! Miejsca stylowe i swojskie, niby underground, ale mainstream trochę też. Są antymainstreamowi i dlatego chodzą też np. do Starbucksa!</p>
<p>Lubią secondhandy, spodnie rurki, może kapelusz, raybany i <a href="http://signsanddisplays.files.wordpress.com/2010/09/hipsters-copy.jpg">okulary w dużych oprawkach</a>, koszulę w kratę i eko torbę na ramię. Trudno jednak określić dokładny kanon, szczególnie, że mają w sobie trochę z każdej z subkultur. Mówi się, że ubierają się tak jakby im nie zależało. Ja bym powiedziała, że ubierają się tak, żeby było inaczej, nie ma żadnych reguł.<br />
W sumie tu chodzi o to, żeby być modniejszym niż moda, przecierać nowe szlaki etc. W rezultacie to hipsterzy są dzisiaj wyznacznikiem tego co modne.<br />
Zapraszam na klasycznie hipsterski serwis, o najnowszych trendach modowych &#8211;  <a href="http://lookbook.nu/">Lookbook.nu</a>. Każde zdjęcie w moich oczach ocieka hipsterami, każdy nowy trend to trend hipsterski. Nie inaczej jest na, ostatnio popularnych blogach <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szafiarki">szafiarek</a>, przedstawiających modę uliczną.<br />
Ale czy to źle? Mi się podoba.<br />
Dzisiaj przechadzając się po ulicach Warszawy ma się wrażenie, że każdy ma w sobie trochę z hipstera.<br />
A fryzura? AA. Asymetria i awangarda. </p>
<p>Tych słów na A jest zresztą znacznie więcej, bo jeszcze Antymainstreamowy, Alternatywny, Artystyczny.<br />
Chcą być przeciwko konsumpcji, myśleć alternatywnie, chcą być unikalni, mieć swoją niszę i tworzyć różne kreatywne rzeczy. Klasyczny hipster, jeżeli nie maluje, to na pewno robi zajebiste fotki lomosem, zenitem albo holgą. Nie mówiąc już o lustrzance. A nawet jeżeli nie tworzy sztuki to z pewnością interesuje się nią, chodząc na wylansowane wystawy designu wystawiane pod szyldem ASP, wylęgarni bohemy warszawskiej.<br />
Wróćmy na chwilę do zdjęć, w których trzeba koniecznie podkreślić stylistykę vintage. Ostatni internetowy hit &#8211; <a href="http://instagr.am/">instagram</a>, aplikacja na iPhone&#8217;a, która publikuje zdjęcia w formie polaroidowej. Vintage, vintage i jeszcze raz vintage. I to określenie, razem z retro i oldschool, pasuje do każdej płaszczyzny w byciu hipsterem. Moda, muzyka, zdjęcia i w ogóle sZTUKA przez&#8230;po prostu S.</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="500" height="311" src="http://www.youtube.com/embed/GUhRSPf6qJQ?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>W tym swoim tworzeniu, idzie się na całość. Hipster to często aktywny internauta, blogujący, fotoblogujący, tumblr&#8217;ujący, komentujący rzeczywistość &#8211; ma opinię.</p>
<p>Hipster również geek. Wg. <a href="http://lanooz.net/files/geek.jpg">infografiki Flotown, ukazującej ewolucję geeków</a>, to hipsterzy mieszczą się w grupie GEEK CHIC, ludzi, którzy ironicznie się dopasowali do dawnego wizerunku geeka, robiąc z tego nowomodę.</p>
<h2>Muzyka</h2>
<div style="margin:10px;"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2011/03/2625096022_f5334c2720.jpg" alt="" title="2625096022_f5334c2720" width="225" height="300" class="aligncenter size-full wp-image-820" align="left" border="1"/></div>
<p> A czego słucha hipster? Przede wszystkim indie i alternatywy (i ich setki odmian, tj. indie folk, twee pop) a jakże inaczej. Problem jedynie leży w określeniu gatunków, np czym jest <a href="http://www.last.fm/tag/indie">indie</a>? Definicja niezależnej wytwórni już dawno upadła, ludzie tagują indie na <a href="http://last.fm">Last.fm</a> (musi mieć tam konto) od Belle &amp; Sebastian, przez Coldplay aż po Katy Perry. Przyznam, że też jestem z tych tagujących na Last.fm, zawsze wiem co jest indie a co nie, ale jak wyjaśnić taki wybór?<br />
Zresztą pojemność znaczeniowa tych <a href="http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1510054,1,10-muzycznych-slow-ktore-musisz-znac.read">nowych gatunków muzycznych</a> jest tak obszerna jak pop, rock razem wzięte.<br />
A i tak wiadomo, że hipster słucha m.in. Radiohead, ekscentrycznego Devendre Banhart, MGMT czy Belle &amp; Sebastian. Ostatnio prestiżowe Grammy na najlepszy album roku wygrał hipsterski zespół Arcade Fire  z &#8216;The Suburbs&#8217;, co natychmiast <a href="http://diehipster.wordpress.com/2011/02/14/arcade-who/">wrogom alternatywnego ruchu się niespodobało.</a> (Belle &#038; Sebastion grają 19.04, a Arcade Fire 24.06 idę zobaczyć ten wysyp hipsterów!)</p>
<p><object width="250" height="40"><param name="movie" value="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" /><param name="wmode" value="window" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403406&amp;style=metal&amp;p=0" /><embed src="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="250" height="40" flashvars="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403406&amp;style=metal&amp;p=0" allowScriptAccess="always" wmode="window" /></object></p>
<p>Mogłabym nawet wydrębnić hipsterski gatunek filmów, do których zaliczyłabym przede wszystkim &#8216;<a href="http://www.filmweb.pl/film/500+dni+mi%C5%82o%C5%9Bci-2009-480762">500 days of Summer</a>&#8216;, w którym główną rolę gra Zooey Deschanel, czyli stuprocentowe ucieleśnienie hipsterskiej kultury, od wizualnej stylistyki, przez filmy w których występuje, aż po jej wlasny indie zespół She &amp; Him (polecam), który się inspiruje odpowiednio hipsterskimi zespołami z lat &#8217;80. Postać hipsterska aż do bólu. I na dodatek celebrytka. Bożyszcze ludzi <em>alternatywnych</em></p>
<p><object width="250" height="40"><param name="movie" value="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" /><param name="wmode" value="window" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403413&amp;style=metal&amp;p=0" /><embed src="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="250" height="40" flashvars="hostname=cowbell.grooveshark.com&amp;widgetID=23403413&amp;style=metal&amp;p=0" allowScriptAccess="always" wmode="window" /></object></p>
<h2>Alternatywa do czego?</h2>
<p>Zabawne jest to, ile w hipsterach sprzeczności.<br />
Chociaż są przeciwnikami ogólnej konsumpcji, to i tak opanowali Facebooka, chętnie stołują się w McDonaldzie i piją kawę ze Starbucksa. Ich przejawy alternatywności przejawiają się tylko tam, gdzie to wygodne. I parcie na tą inność wychodzi tak świetnie, że aż wszyscy się upodobnili. Ogólnie wychodzi na to, że hipsterski styl bycia bardzo się upowszechnił. Z pewnością słuchacie hipsterską muzę, lubicie hipsterskie filmy. Ja lubię. Bardzo. </p>
<p>Podkreślę, że nie chodzi o skrajnego hipstera a o upowszechniający się, hipsterski styl bycia. Jezeli takie to powszechne, to czy można to nazwać subkulturą? Subkulturą może było kiedyś, ale w co się aktualnie przemieniło? W zjawisko? W modę?</p>
<blockquote><p>Jesteśmy ostatnią generacją, kulminacją wszystkich rzeczy, które się wydarzyły, wyniszczoną przez ospałość. Hipster to koniec cywilizacji Zachodu &#8211; kultura tak bardzo niezaangażowana, tak bardzo wyłączona, że nie może z siebie wydać czegokolwiek nowego</p></blockquote>
<p>Słowa Haddowa z &#8216;Adbusters&#8217; przytacza Chaciński w artykule &#8216;Od Wertera do Hipstera&#8217; (Polityka, Niezbędnik Inteligenta 1/2011).</p>
<p>I wbrew pozorom to już nie tylko tzw. młodzież. Powoli przecietnym hipsterem staje się pracownik biura, <a href="http://newyork.timeout.com/things-to-do/this-week-in-new-york/8355/why-the-hipster-must-die"><em>który nosi jeden kapelusz za dnia, a inny nocą</em></a>. Pojawiło się nawet nowe okreslenie &#8211; <em>indie yuppie</em>.</p>
<h2>Czemu nie lubimy hipsterów?</h2>
<p><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2011/03/die_hipster.jpg" alt="" title="die_hipster" width="300" height="225" class="aligncenter size-full wp-image-823" / align="right"/><br />
Podczas gdy w Polsce jesteśmy dopiero na etapie fascynacji hipsterami i ich analizy, to już po drugiej stronie Atlantyku media wykrzykują nienawistne hasła, tworzą się blogi szerzące nienawiść do tego słowa na H. I od niedawna, modniejsze od bycia hipsterem jest ich nienawidzenie.</p>
<p>Czemu jednak ich nienawidzimy? Co oni mają takiego, że inne subkultury nie miały? Przecież się tylko lansują. Usilnie rozwijają swój rzekomy indywidualizm. Sądzę, że częściowo nienawidzimy ich za to, że oni sami siebie nienawidzą &#8211; oczywisty jest fakt, że szanujący się hipster odrzuca to kim jest, wręcz krytykując to zjawisko. Zwykły pozer. Kto lubi pozerów?</p>
<p>Ja jednak nie mam nic do nich. Lubię kulturę hipsterską i czuję, że ich pojawienie się pobudziło w pewien sposób dzisiejszą kulturę. Stworzyli nowy mainstream, <em>mainstream alternatywny</em> i się po prostu nazwało <em>&#8216;indie&#8217;</em>. Podobnie dzieje się też przeciez w muzyce, &#8216;indie&#8217; to już nie alternatywność i niezależność, a po prostu pewien styl i pewna maniera.<br />
Hipster jest też jedną z tych subkultur, która zaktywizowała społeczeństwo, generując treść.<br />
Zresztą, hipster hipsterowi nierówny. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że to my, ludzie, którzy tak drążą ten temat, wykreowaliśmy taki, a nie inny wizerunek człowieka lansu i nic więcej.</p>
<p>Nie lubimy się hipstera, bo z jednej strony zazdrościmy, a z drugiej mamy go w sobie coraz więcej.<br />
Nie lubimy hipstera, bo może sami nim jesteśmy. Wszyscy jesteśmy pozerami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/819/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mięsna asymilacja</title>
		<link>http://lanooz.net/810</link>
		<comments>http://lanooz.net/810#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Feb 2011 13:46:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[wietnamczycy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=810</guid>
		<description><![CDATA[Dostałam rano maila od czytelnika* z zapytaniem czy mój tata ma na imię Jakub. Ze zdziwieniem zaprzeczyłam. Oboje rodzice są Wietnamczykami. Później przy obiedzie zrobiłam sobie prasówkę z Gazetą Wyborczą a tam, na stronie siódmej: Stek z psa? A może kocie żeberka? Czy w Polsce można legalnie zabijać psy i koty w celach spożywczych? Zdaniem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dostałam rano maila od <a href="#MC">czytelnika*</a> z zapytaniem czy mój tata ma na imię Jakub. Ze zdziwieniem zaprzeczyłam. Oboje rodzice są Wietnamczykami.</p>
<p>Później przy obiedzie zrobiłam sobie prasówkę z Gazetą Wyborczą a tam, <a href="http://wyborcza.pl/1,75478,9138121,Stek_z_psa__A_moze_kocie_zeberka_.html">na stronie siódmej</a>:</p>
<blockquote><p>
<strong>Stek z psa? A może kocie żeberka?</strong><br />
<em>Czy w Polsce można legalnie zabijać psy i koty w celach spożywczych? Zdaniem <strong>Jakuba Phama</strong>, Wietnamczyka urodzonego w Polsce, tak.</em></p></blockquote>
<p><span id="more-810"></span><br />
I momentalnie poczułam wstyd. Wstyd za to, że mój rodak o tym samym nazwisku, pierdoli jak ten kretyn, nie mając żadnego poczucia wrażliwości kulturalnej. Ślepo próbuje wtłoczyć swoje własne kulturowe zwyczaje na cudzym terenie, gdzie tego nie tolerują. Nie dziwne, że sympatia Polaków do cudzoziemców miewa jednak granice. Nawet moi rodzice go nawyzywali.</p>
<blockquote><p>Ze schroniska wziął wprawdzie dwa psy w celach spożywczych, ale polubił je i zostały jako zwierzęta do towarzystwa.</p></blockquote>
<blockquote><p>Jest świadomy, że za takie pomysły ktoś mógłby chcieć go zabić: &#8211; W telewizji pokazują agresję ludzi wobec tych, którzy męczą zwierzęta. Ja w ich oczach mogę być jeszcze gorszy, bo co prawda krzywdy im wyrządzić nie chcę, ale chcę je zjadać.</p></blockquote>
<blockquote><p>Ale to samo prawo nie skaże człowieka za zabicie psa w celach kulinarno-konsumpcyjnych. Nie ma takiego paragrafu &#8211; mówi.</p></blockquote>
<p>Mieszkając w innym kraju, nawet jeżeli się tu urodziło i posiada obywatelstwo polskie, to wciąż ma sie pewne zobowiązanie jako obcy. Powinniśmy ulec asymilacji kulturowej i nie wtłaczać usilnie swoich tradycji, szczególnie gdy się gryzą z lokalnymi. I tu sie pojawia kwestia jedzenia kotów i psów, które tutaj, na zachodzie są niezwykle cenione i kochane.<br />
My tak bardzo żądamy tolerancji wobec nas, a często zapominamy tolerować tutejszych i ich kulturę.<br />
<em>(Zabawne, ale czy ja po raz pierwszy na blogu zaadresowałam do swoich rodaków?)</em></p>
<p>Zirytował mnie fakt, że tak mocno podkreślono to, że facet się urodził w Polsce. W pewnym stopniu to mówi, że nawet urodzonym tu cudzoziemcom nie można ufać. Chociaż… czy zdenerwował mnie fakt podkreślenia tej informacji czy po prostu fakt, że to ten debil się tu urodził. W sumie miejsce urodzenia nie znaczy dużo, Wietnamczycy to rzeczywiście mistrzowie społecznej izolacji, więc to nie powinno dziwić.</p>
<p>Ten artykuł, a przede wszystkim mail, wzbudziły we mnie przemożną chęć wyjasnienia mojego stanowiska w tej sprawie &#8211; bo pytania o kocie i psie mięso wśród moich znajomych nie mają końca ;) i przede wszystkim chęć oficjalnego odcięcia się od tych farmazonów, bo poczułam, że moje dobre imię zostało naruszone. Każdy kto będzie kojarzył moje imie i nazwisko automatycznie powiąże go ze mną. A przeciętny Polak nie wie, że to nazwisko posiada <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Vietnamese_name">7,1%</a> społeczeństwa Wietnamskiego ;)</p>
<p><a name="MC">*</a> jak mogłeś tak pomyśleć! :D</p>
<p><strong>edit, 22.02.2011 @ 14:38</strong><br />
Wyjasnienie:<br />
Nie obchodzi mnie mnie czy je psie/kocie mięso w domu czy gdzie indziej, nie obchodzi mnie, że część moich znajomych również je je i lubi. Jest to część wietnamskiej kultury z której pochodzę i z ktorą mam kontakt. <strong>Nie żywię jakichkolwiek oburzających uczuć wobec tego, że ktoś może jeść kocinę.</strong>  To co mi jednak przeszkadza, to fakt, że Jakub Pham poszedł z tym do gazety. </p>
<p>Płacą za to inni Wietnamczycy, ja i Polacy. <a href="http://www.facebook.com/event.php?eid=155987227789229">Zły fejm się tworzy</a>.<br />
Sama wietnamska prasa wydawana w Polsce się burzy, bo to może pogorszyć nasz wizerunek cudzoziemców, bo jeszcze Polacy przestaną chodzić do wietnamskich restauracji i barów, zyski spadną i więcej problemów społecznych się pojawi. Wietnamczyk zawsze będzie przez niektórych kojarzony teraz jako Jakub Pham, &#8216;morderca psów i kotów&#8217; jakkolwiek by rzeczywistośc nie wyglądała.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/810/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego ateiści świętują w Boże Narodzenie?</title>
		<link>http://lanooz.net/803</link>
		<comments>http://lanooz.net/803#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Dec 2010 14:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[swieta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=803</guid>
		<description><![CDATA[A dlaczego nie? Lubię święta, gorączkowe przygotowania, tłumy w sklepach, chaotyczne dekoracje na ulicach, Last Christmas George&#8217;a i inne utwory świąteczne (nawet bardzo), które notorycznie lecą w sklepach i w radiu. Lubię klasowe wigilie i dzielenie się opłatkami ze wszystkimi. Lubię nawet tą komercyjność świąt, która już jest stałym elementem tego wszystkiego. Lubię też to, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,8865757,Dlaczego_ateisci_swietuja_w_Boze_Narodzenie_.html">A dlaczego nie?</a></strong></p>
<p>Lubię święta, gorączkowe przygotowania, tłumy w sklepach, chaotyczne dekoracje na ulicach, Last Christmas George&#8217;a i inne utwory świąteczne (nawet bardzo), które notorycznie lecą w sklepach i w radiu. Lubię klasowe wigilie i dzielenie się opłatkami ze wszystkimi. Lubię nawet tą komercyjność świąt, która już jest stałym elementem tego wszystkiego. Lubię też to, że jestem agnostykiem.</p>
<p>I czy muszę wierzyć w Boga, żeby lubić ten świąteczny klimat, życzyć ludziom wesołych świąt, dawać prezenty, ubierać choinkę i uczestniczyć w kolacji wigilijnej, ktora jest po prostu wspólną kolacją? Fuck no. To jest już tradycja i jej religijne pochodzenie już nie jest tym najważniejszym elementem.<br />
Bo jakoś nie wierzę, żeby większość obchodziła święta żeby świętować narodziny Chrystusa, pomimo nazywania tego dnia Bożym Narodzeniem. To nie to samo co chodzenie do Kościoła i modlitwy. Przecież nie robicie tego dla duchowego przeżycia, prawda?<br />
<span id="more-803"></span></p>
<h2>moje święta?</h2>
<p>Nie obchodzę w domu świąt, ale nie ze względu na jakieś przekonania, po prostu rodzice nie zwykli tego robić, nie mówiąc już o tym, że cała reszta mojej rodziny siedzi w Wietnamie. Tam pewnie byłaby wspólna, rodzinna kolacja, prezenty. Tylko trochę mniej istotne, jako, że zjazdy rodzinne i tak są tam dość częste. Jednak choinki w domu czasem ubieraliśmy, bo lubimy świąteczny klimat, nie mówiąc już o tym, że jest po prostu ładnie.<br />
Powiem szczerze, że nigdy nie uczestniczyłam w takiej prawdziwej, Wigilii w polskim domu. Co najwyżej były to klasowe wigilie&#8230;które lubiłam ;) Opłatek? OK! I teraz sobie wyobraźcie, że odmawiam dzielenia się opłatkiem i siadam w kącie podczas gdy inni sobie składają życzenia. Mogłabym w ogóle nie przychodzić, bo to przecież katolickie święto. Jednak wtedy pozbawiam się przeżyć społecznych, a nie katolickich.</p>
<p>Zdziwił mnie za to kolega, który życzył mi wczoraj wesołych świąt, &#8220;o ile obchodzisz święta&#8221; dodajając. To co, jak nie obchodzę świąt to nie dostanę życzeń? :c</p>
<p>W Wietnamie dominuje buddyzm i konfucjanizm, chociaż <a href="http://spiderliliez.livejournal.com/27077.html">wg pewnych badań</a> jest jednym z krajów z największą liczbą ateistów. I fakt, ze w każdym domu są ołtarzyki, że się pali w cholerę dużo kadzidełek, że jest mnóstwo obrzędów itd, nie ma tu raczej takiego znaczenia, bo to jest czczenie zmarłych i różnych duchów. A to nie jest równoważne z wiarą w Boga. Zresztą nie na darmo mówi się, że buddyzm czy konfucjanizm to raczej systemy filozoficzne niźli religie.<br />
Tak czy inaczej, nie przeszkadza to Wietnamczykom w obchodzeniu Bożego Narodzenia jako jednego z ważniejszych okresów w roku. Jedyna rożnica jest w tym, że oni to traktują bardziej jak festiwal.</p>
<h2>komercja &#8211; bleh.</h2>
<p>I mam już dość gdy narzekacie, że święta są beznadziejne bo komercyjne. <a href="http://ania.jogger.pl/2010/12/23/swiatecznie/">Nie spinajcie pośladów.</a> Chill i wesołych świąt :)</p>
<p><a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2010/12/xmas-wak.png"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2010/12/xmas-wak.png" alt="" title="xmas-wak" width="300" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-804" /></a><br />
[zrobione na zajęciach z photoshopa na uczelni :>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/803/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8216;widziałeś ten filmik?&#8217;</title>
		<link>http://lanooz.net/780</link>
		<comments>http://lanooz.net/780#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 15:45:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[IT]]></category>
		<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gadu gadu]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[youtube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=780</guid>
		<description><![CDATA[Przypomnijcie mi, bo nie pamietam, jakie linki przesyłaliśmy sobie 5 lat temu, kiedy jeszcze nie było YouTube&#8217;a czy też Demotów? Czy w ogóle wymienialiśmy się linkami, które dzisiaj są nieodłączną, a niekiedy jedyną częścią rozmowy? Właśnie zdaję sobie sprawę z tego, że część moich rozmów na gadu z pewnymi osobami składa się niemalże tylko z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przypomnijcie mi, bo nie pamietam, jakie linki przesyłaliśmy sobie 5 lat temu, kiedy jeszcze nie było YouTube&#8217;a czy też Demotów? Czy w ogóle wymienialiśmy się linkami, które dzisiaj są nieodłączną, a niekiedy jedyną częścią rozmowy? Właśnie zdaję sobie sprawę z tego, że część moich rozmów na gadu z pewnymi osobami składa się niemalże tylko z przesyłanych linków (najczęściej do YouTube&#8217;a), komentarzy i innych ekslamacji do klipu czy demota.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/780/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>cholernik #1</title>
		<link>http://lanooz.net/764</link>
		<comments>http://lanooz.net/764#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 00:46:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[w sieci Sieci]]></category>
		<category><![CDATA[cholernik]]></category>
		<category><![CDATA[eventy]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[internauci]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=764</guid>
		<description><![CDATA[To mój rekord, nie pisałam równe 2 miesiące. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze ma we mnie wiarę i nie wyrzucił mnie z subskrypcji na dobre. Witam tych, którzy pozostali :) Jestem w klasie maturalnej i szczerze to jakoś nie mam zbytniego entuzjazmu do tworzenia jakiekolwiek contentu + brak czasu itd. Czasem więc pojawią się wpisy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To mój rekord, nie pisałam równe 2 miesiące. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze ma we mnie wiarę i nie wyrzucił mnie z subskrypcji na dobre. Witam tych, którzy pozostali :)<br />
Jestem w klasie maturalnej i szczerze to jakoś nie mam zbytniego entuzjazmu do tworzenia jakiekolwiek contentu + brak czasu itd. Czasem więc pojawią się wpisy zbiorcze, więc ich serię tych sezonowych myśli pozwole sobie tak ot nazwać <em>Cholernikiem</em> (maturzysty). </p>
<h2><a href="http://www.internetstandard.pl/news/136802/Prosument.czyli.aktywny.konsument.html">Prosumenta</a> przerwa</h2>
<p>Od koło pół roku przyjęłam rolę zwykłego, biernego użytkwnika Internetu, podobnego do tych którymi się na codzień otaczam. Zrozumiałam w końcu na czym polega niektórych problem nudy w sieci i dlaczego tak często przesiadują na społecznościówkach Gronie (a teraz jeszcze i Facebooku) czy Fotce.<br />
Tworzenie contentu wymaga samozaparcia i odpowiedniego stosunku do Internetu. Natomiast w moim środowisku wiadome jest, że Internet to narzędzie przyszłości, jednakże to zbyt odległa kwestia, którą zajmują się &#8220;specjaliści&#8221;, zaś najbliżej jest uznawany jako źródło rozrywki i kontaktu z najbliższymi. Dla większości więc granice Internetu to portale społecznościowe posiadające polską wersję językową, JoeMonsters, YouTube etc. W tym roku nieco jeszcze poszerzyły się o Demotywatory, które są uznawane za największe wydarzenie internetowe w Polsce w 2009. Znane już kupę czasu temu wśród aktywnych internautów, teraz świetnie przyjęły się w końcu na polskich kablach. Najlepiej możemy to zauważyć wchodząc do biblioteki szkolnej w czasie przerwy.<br />
<span id="more-764"></span><br />
U mnie w szkole na każdej przerwie, na każdych 10 monitorach obecne są Demotywatory. Najfajniejszymi żartami już nie są te o Twojej Starej tylko właśnie teksty z demotów. Dodatkowo w tym roku przestano się pytać o Grono, tylko o profil na Facebooku. Można powiedzieć, że stado się zaczęło przemieszczać, chociaż <a href="http://perturbacje.blogspot.com/2009/12/leaving-facebook-to-quest-of-terra.html">niektórzy przewidują</a> dalsze wędrówki.<br />
Ogółem rzecz biorąc śledziłam życie sieci niemalże tylko i wyłącznie od strony przeciętnego użytkownika, jako, że przyznam, że nawet z RSS&#8217;ami trudno mi było nadążyć, nie mówiąc już o Blipie i Twitterze. Dobrze, że mam jeszcze kontakt z wami przez Facebooka, ktoś czasami wrzuci jakiś link, napisze wpis na bloga i się pochwali. </p>
<p>Mogę powiedzieć, że pierwotnym źródłem&#8230;problemu jest oczywiście matura, którą zdaję w tym roku. Co prawda, sam egzamin dojrzałości dla mnie nie jest aż tak istotny, bo mam ambicję zdawać na Akademię Sztuk Pięknych, w której liczą się ich własne wewnętrzne egzaminy. Tak więc, zapieprzam z rysunkami ile tylko mogę.<br />
Dodatkowo, jakoś w tym roku bardziej trzyma mnie społecznie przy życiu <em>real</em> niż <em>wirtual</em></p>
<h2><em>Muzyka dziurawi niebo</em> &#8211; C. Baudelaire</h2>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/1063455_356x237.jpg" alt="i love the 80s" /></p>
<p>Jakiś czas temu obejrzałam <a href="http://www.filmweb.pl/f255398/Mi%C5%82osna+uk%C5%82adanka,2006">&#8220;Starter For Ten&#8221;</a>, brytyjski film, komedia romantyczna z 2006 roku; przeciętny, niespecjalnie wybijający się ze swojego gatunku, ale jak to bywa z brytyjskimi komedia romantycznymi &#8211; urzekający. To co szczególnie mi się spodobało, to świat upozorowany na lata &#8217;80, niezwykle przekonująco swoją drogą. I wtedy odkryłam w sobie sympatię do tego okresu, a szczególnie do muzyki z tychże lat. Filmowy soundtrack zawierał w sobie wiele utworów The Smiths, The Cure, Echo &#038; The Bunnymen…<br />
Niedługo po obejrzałam jeszcze <a href="http://www.filmweb.pl/f480762/500+dni+mi%C5%82o%C5%9Bci,2009">&#8217;500 days of summer&#8217;</a> z Zooey Deschanel, <a href="http://listen.grooveshark.com/#/artist/She+And+Him/396654">muzycznie</a> jak i stylowo inspirowana tamtymi latami. Ścieżka dźwiękowa obfitowała świetnymi kawałkami, w tym kilka The Smiths. Zastanawiałam się, gdzie oni byli przez ten cały czas? Dlaczego tak późno ich odkryłam? Przecież na pewno ich już nie raz słuchałam z okazji zapoznawania się z muzyczną klasyką. Ale nie, oczywiście kolejny raz to film musi być źródłem moich muzycznych wrażeń.</p>
<p align="center"><a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/smiths-the-morrisey.gif"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/smiths-the-morrisey.gif" alt="Morrissey" title="Morrissey" width="324" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-768" border="0"/></a></p>
<p>Tak jak Yann Tiersen stało się jednym z moich ulubionych artystów po oberzeniu &#8216;Amelii&#8217; i The Shins po &#8216;Garden State&#8217;, tak też teraz jest z The Smiths. Którzy są moim kolejnym istotnym zagięciem w moim guście muzycznym (<a href="http://www.last.fm/user/arcania">chyba ósmym</a> :P)</p>
<h2>the gigs</h2>
<p>A propos Yanna Tiersena, byłam gdzieś we wrzesniu na jego <a href="http://www.last.fm/event/1139471+Orka+-+Yann+Tiersen">koncercie z Orką</a> w Progresji. Kupiłam bilet z przeświadczeniem, że pójde zobaczyć Yanna solo. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie (jak i tłumu) gdy po Orce (w składzie pijany Tiersen ze skrzypcami), którą uznałam za jakiś support, impreza się skończyła. Jakiś miesiąc później ogłoszono ten właściwy koncert Yanna Tiersena w warszawskiej Stodole, jakież było wtedy moje ubolewanie. Bo kasa z nieba nie spada i za tamtą omyłkę już musiałam zapłacić moją nieobecnością na listopadowym koncercie. Żałuję tamtych biletów, chociaż przyznam, że przyjemnie się bawiłam w dobrym towarzystwie, a Orka to dobry zespół industrialowy. </p>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2007/03/placebo.gif" alt="placebo"/></p>
<p>W listopadzie miałam również okazję zobaczyć kolejny raz Placebo na Torwarze, to było zupełnie inne przeżycie niż 2 lata temu. Wtedy byłam na etapie sympatii, a na koncercie dopiero uswiadomiłam sobie, że ich kocham. Tym razem, szczerze wzruszona ich kolejną wizytą dałam upust swojej wdzięczności za tą wspaniałą muzykę.<br />
Nie jestem fan boyem, nadal pozostaje fanem konstruktywnym i śmiem twierdzić, że najnowsze &#8216;Battle For The Sun&#8217;, chociaż ogółem bardzo dobre, to jednak na tle wczesniejszych płyt wypadło blado. Tak jak i koncert: przyszli, świetnie odbębnili i poszli (wracając 3 razy, ale to pewnie wyreżyserowane).</p>
<p>A szczególnie, zirytowała mnie niektórych reakcja po koncercie, jak gdyby chcąc udowodnić jak zajebiście się wyszaleli i jacy są imprezowi, opowiadali jak to krzyczeli i stracili głos, skakali i rozbijali się wraz z tłumem. Zapominając gdzieś o muzyce. 2 lata temu, gdy Placebo zaczynałam dopiero kochać, przyznam, że miałam podobnie, nie potrafiąc nic innego powiedzieć o koncercie niż &#8220;zajebiście było!!11&#8243; (już nawet nie śmiem linkować do tamtego wpisu; do P.W: dlatego byłam trochę naburmuszona po koncercie..:>)<br />
Stojąc gdzieś niemalże pod sceną widziałam kobietę (40l?), była jedynym nieruchomym punktem wśród tłumu. Stała i łzy jej ciekły. Wokoło niej byli ludzie pogrążenie w jakiejś muzycznej esktazie, którzy nie skakali żeby tylko skakać.</p>
<p>Mogłabym jeszcze długo pogadać o supporcie, o animacjach przed koncertem, o fanach i ogólnie o różnych moich psychotycznych przemyśleniach. Ale jest 01:27, wpis ma już aż koło 900 słów i chce mi się spać.</p>
<p>PS: Ostatnio, pisząc te wypociny o muzyce, dźwięku itp, uświadomiłam sobie, że muzyka w moim życiu gra niewyobrażalną rolę. Bez niej byłabym jakby zupełnie inną osobą, wierzę, że &#8220;gorszą&#8221;. Niewyobrażam sobie życia bez słuchawek. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/764/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaligrafia idzie do lamusa</title>
		<link>http://lanooz.net/750</link>
		<comments>http://lanooz.net/750#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 22:32:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[kaligrafia]]></category>
		<category><![CDATA[komputer]]></category>
		<category><![CDATA[pióro]]></category>
		<category><![CDATA[pismo]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=750</guid>
		<description><![CDATA[A to wszystko się zaczęło gdy przeczytałam, już niedostępny, artykuł Metra z dnia 10 lutego 2009. Jednym z celów (bo chyba nie efektów ubocznych?) postępu technicznego jest wyręczanie nas z różnych, z pozoru nieistotnych czynności. Ogółem rzecz biorąc, w rezultacie cofamy się w rozwoju. Owszem, zbiorowa inteligencja i zaradność zwiększyła się, ale jednostka stała się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><small>A to wszystko się zaczęło gdy przeczytałam, już niedostępny, <a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/09/metro_kura%20pazurem.html">artykuł Metra z dnia 10 lutego 2009</a>.</small></em><br />
<img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/09/fountain-pen.png" alt="fountain pen by dutchuncle.co.uk" title="fountain pen by dutchuncle.co.uk"/></p>
<p>Jednym z celów (bo chyba nie efektów ubocznych?) postępu technicznego jest wyręczanie nas z różnych, z pozoru nieistotnych czynności. Ogółem rzecz biorąc, w rezultacie cofamy się w rozwoju. Owszem, zbiorowa inteligencja i zaradność zwiększyła się, ale jednostka stała się słabsza niż kiedykolwiek.<br />
Jesteśmy dziś rozpieszczeni, zepsuci i leniwi jak nigdy wcześniej.</p>
<p>Tak, jestem typem osoby, która ból i cierpienie traktuje jako jedną z najistotniejszych rzeczy w ludzkim życiu. Takie samo nastawienie mam do drobnych, życiowych prac i czynności, czy też niekiedy rezygnacji z udogodnień (mowa tylko o nastawieniu, bo przyznam się, będąc zepsuta i leniwa do potęgi n-tej, trudno mi faktycznie realizować pewne prace).<br />
Każda doza tych elementów kształtuje nasz charakter i czyni nas mądrzejszymi, mówiąc moralizatorsko.</p>
<p>A co to za małe, życiowe prace?<br />
Potraficie sobie przypomnieć motywy z różnych gatunków literackich, gdzie niedoświadczony bohater, aby osiągnąć pewien tytuł czy umiejętności, musiał przejść <em>specjalne</em> szkolenie swojego nauczyciela? Mistrzowskie szkolenie okazało się wypełnianiem prac domowych, tj sprzątanie, pranie, szorowanie podłogi, ręczne mycie naczyń zamiast używania zmywarki. Potem, pod koniec, nauczyciel czasami mawia, że bohater fizycznie był już gotowy od początku, a szkolenie służyło jedynie ćwiczeniu woli, cierpliwości i zmianie nastawienia. To dość klasyczny motyw, ale chwilowo jako przykład mam w głowie tylko  &#8220;Karate Kid&#8221; i chociażby anime-klasyka &#8220;Dragon Ball&#8221;.<br />
I oto mi właśnie chodzi, o wypracowanie sobie charakteru i rezygnację z niektórych wygód. Niby życie to nie film, ale film to życie. Może nie całkowicie nasze, ale życie.<br />
<span id="more-750"></span></p>
<h2>Wstęp jest dla twardzieli.</h2>
<p>A ja go zwaliłam. Ten powyższy kogiel-mogiel prowadził jedynie do skupienia się nad kwestią pisma odręcznego, sztuki użytkowej, która niestety, powoli zanika.<br />
Osobiście uważam się za oddanego kaligrafa (w tym wypadku nie jest to bezpośrednio &#8220;sztuka estetycznego, starannego pisania&#8221; tylko raczej <a href="http://dictionary.reference.com/browse/calligrapher">wielbiciela pisma ręcznego</a>). Sztuka pisania stanowi bardzo ważny element tożsamości człowieka, ale klawiatura sukcesywnie ją dzisiaj wypiera.</p>
<p>Dzisiaj większość woli wstukiwać do komputera i potem wydrukować, bo niby tak jakoś ładniej i czyściej. A czasami w listach (jak już je w ogóle wysyłamy) ludzie przepraszają za swoje kurze pismo. I trafnie <a href="http://www.guardian.co.uk/artanddesign/2006/feb/14/art">autor artykułu o śmierci ręcznego pisma w The Guardian</a> zadaje pytanie, od kiedy to stukanie na klawiaturze stało się lepsze niż klasyczne pisanie? Oh, nie mówię o kwestii edycji tylko o prestiżu i ważności.</p>
<h2>Zaginiona sztuka?</h2>
<p><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/09/penmanship_25466%20copy.png" alt="penmanship" /><br />
Robienie notatek na lekcji to jedno z tych większych przekleństw w szkole i jak już ktoś zrobi to są raczej one skromne, odwalone na chybcika pierwszym z brzegu narzędziem. Ta olewczość nie ma tym razem nic związanego z komputerami, to ta cholernie irytująca tendencja &#8211; Starania są lamusowate, Nonszalancja wygląda fajnie.<br />
Znam bardzo niewiele osób (np. siebie), które zwracają uwagę na to jak piszą i starają się to &#8220;pielęgnować&#8221;, choć to zabrzmi dziwacznie.<br />
Kiedyś to jeszcze nauczyciele oceniali pismo i jego czytelność, teraz to nawet już nie narzekają. </p>
<blockquote><p><small>Kiedy w 2006 roku w USA do egzaminów wstępnych na studia wprowadzono wypracowanie pisemne, tylko 15 procent z prawie 1,5 miliona zdających napisało je pismem pochyłym. A reszta? Literami drukowanymi.</p>
<p>To tylko początek fali uczniów, którzy już w nauczaniu początkowym nie mają zbyt wielu zajęć z pisania odręcznego. Najczęściej nie jest to więcej niż 10 minut dziennie. W efekcie coraz więcej młodych ludzi ma z nim problemy, podobnie jak z czytaniem takiego zapisu.</p>
<p>Nauczyciele wzruszają ramionami. Twierdzą, że uczenie odręcznego pisania jest reliktem w obliczu obecnych technik nauczania, języków obcych i zakresu materiału, jaki obejmują testy egzaminacyjne. Jednak naukowcy badający proces nauki pisania dowodzą, że umiejętność ta jest ważna ze względów poznawczych. Wskazują oni na badania, z których wynika, że dzieci bez biegłej umiejętności odręcznego pisania już od najmłodszych klas tworzą prostsze i krótsze wypracowania. // <a href="http://portalwiedzy.onet.pl/4870,19467,1366110,2,czasopisma.html">&#8220;Klikanie zabija pisanie&#8221;</a></small></p></blockquote>
<p>Nawet nauczyciele przestali już krzewić poczucie estetyki w piśmie, bo dzisiaj zaświadczenie o dysleksję i dysgrafię (obie dysfunkcje zawsze się wspierają) jest równie łatwo dostać jak leki przeciwbólowe. A co za tym idzie, nie trzeba się starać i przez to nikt nie traci punktów za estetykę pracy (m.in). To dobry pretekst do pisania prac na komputerze, zresztą nauczyciel też sie ucieszy, bo nie będzie musiał się bawić w grafologa i odszyfrowywać pismo uczniów.<br />
Nie będę nawet próbować się zagłębiać w wątpliwe kwestie dysleksji i dysgrafii.</p>
<p>Dla przeciętnego człowieka pismo ręczne jest zbędne, bo nieznane są korzyści z tej praktyki, która pozostaje jedynie sposobem przekazania informacji.</p>
<blockquote><p><small>- Nie znam innego zastosowania pisma ręcznego w dorosłym życiu poza składaniem podpisu – mówi profesor Smolken. &#8211; Pismo odręczne znajduje się tak nisko na liście priorytetów nauczania, że naprawdę moglibyśmy się nim wcale nie przejmować. Większą uwagę przykładamy do przygotowania dzieci do testów, które w ogóle nie wymagają umiejętności odręcznego pisania.<br />
<a href="http://portalwiedzy.onet.pl/4870,19467,1366110,2,czasopisma.html">&#8220;Klikanie zabija pisanie&#8221;</a></small></p></blockquote>
<p>W szkole w sumie można spokojnie uniknąć męczącego pisania, pisane są pojedyncze słowa, kilka zdanek w zeszycie, kilka razy w roku zdarzy się wypracowanie na lekcji, ale resztę się już wystukuje na kompie. A po szkole to już w ogóle, prócz przyklejonych  wiadomości na lodówce można tylko postukać sobie na klawiaturze resztę życia. W polskiej szkole to jeszcze pół biedy, bo w amerykańskiej jest np. <a href="http://www.itworldcanada.com/a/Daily-News/915ae0ee-4896-49dc-95c1-745785904fee.html">syn-geniusz piszący jak 4latek</a> lub 18-letni chłopak, który kompletnie nic nie napisał od 4 klasy.<br />
Natomiast w pewnej szkole w Szkocji<a href="http://www.wayodd.com/scottish-school-forces-students-to-use-fountain-pens/v/5917/">wprowadzono wymóg pisania wiecznymi piórami.</a> Oczywiście takie rzeczy tylko w prywatnej.</p>
<p>Nie mówiąc już, że dziś wszyscy jesteśmy numerkami, bez cyfrowej identyfikacji możemy równie dobrze nie istnieć. Podpisy też powoli idą do lamusa, na rzecz wypaśnych chipów czy czego tam jeszcze.</p>
<p>Nic dziwnego, że wg. pewnych badań w <a href="http://www.guardian.co.uk/artanddesign/2006/feb/14/art">przeciwieństwie do czytelnictwa, rozwój pisma stoi w miejscu. </a></p>
<h2>Nieśmiertelne pismo</h2>
<p>W razie gdyby ktoś nie zrozumiał ważności tej sztuki:</p>
<p>Pisanie to jest to samo co te małe, z pozoru nieistotne prace, które nas hartują. Takie, które &#8220;kształtują nasz charakter, wpływają na rozwój osobowości i uczą cierpliwości&#8221;, jak pisze <a href="http://pkpplewiatan.pl/upload/centrum_prasowe/pliki/Polska_Konfedera_11_10_2007/zycie_warszawy_2007_10_10_chwyc_za_pioro_i_wygraj_stypendium_pdf.pdf">Życie Warszawy z 10 X 2007</a>, zresztą takie wzmianki można bardzo często napotkać. Co prawda, nie byle długopisem można najlepiej to osiągnąć tylko właśnie piórem. I jako wieloletni użytkownik pióra (pióro dostałam od siostry na urodziny w 5 klasie podstawówce, za co jestem do dzisiaj wdzięczna) <a href="http://www.waterman.com">Watermana</a> trudno mi się z tym nie zgodzić. Z autopsji wiem, że daje ono dobrą lekcję samodyscypliny, bywały ciężkie czasy, ale w ostateczności skrobanie piórem dawało dużą satysfakcję, które przewyższało wszystko inne. Przypomnijmy sobie Benedyktynów, mozolne przepisywujących księgi, był to ich sposób na umartwianie się i oczyszczanie swej duszy, co było zgodne z ich <em>ora et labora</em>. No, ale cóż, to tylko wersja hardcore.<br />
I oczywiście, jak przystało na sztukę, (piórem) skutecznie pobudza wyobraźnię.</p>
<p>Kiedyś odręczne pisanie było bardzo respektowane, to było coś, co każdy powinien mieć to opanowane na przyzwoitym poziomie, by pokazać klasę i wykształcenie. Było równie ważne jak wygląd i ubiór. Może nawet bardziej, jako że jest ściśle związane z naszą osobowością. Pismo nas identyfikuje, tak samo jak nasz głos, oczy itp.<br />
Zabawne jest to, że najsilniejsze podobieństwo między mną a moją starszą siostrą, jest zawarte w naszych charakterach pisma (pewnie  efekt przebywania pod jednym dachem).</p>
<p>A to co odróżnia pismo odręczne od głosu i wyglądu to to, że zawsze wydawało się dla mnie czymś intymnym i osobistym. W tym samym stopniu elastyczne jak osobowość. Najlepiej tą prywatność zauważyć porównując korespondencję mailową i listowną. Gdybym dostała od kogoś prawdziwy, namacalny list pisany odręcznie, wzruszyłabym się nie na żarty. W dzisiejszych czasach to jest jak poświęcenie i świadectwo prawdziwego szacunku i zainteresowania. Świadomość, że ktoś musiał kupić kopertę i poświęcić notowaniu kilka dobrych chwil, odręcznie kreśląc każde słowo jest niezwykła, nawet nie ważne kim jest nadawca. Słyszycie ten mój zachwyt w głosie? Jestem właśnie skutkiem cyfryzacji, nie doświadczam takich rzeczy jak odręczny list. Nawet pocztówki zazwyczaj mają skromną treść.<br />
Pamiętam jak kilka lat temu listownie korespondowałam z <a href="http://neurotyk.net">Neurotykiem</a>, którego nigdy w realu nie poznałam, za to normalnie się kontaktowaliśmy na GG. To była przyjemne doświadczenie. Niestety na tym się skończyło, ale planuję znów zacząć wysyłać ludziom długie listy :).</p>
<p>Osobisty wymiar pisma zawsze u mnie wywołuje jakieś pierwsze wyobrażenie o jego właścicielu.  Zazwyczaj przeczucie wydaje się być nawet trafne. Tak jak niedbałe pismo objawia sie niedbalstwem, <em>olewczością</em> w naturze, proste. I sądzę, że nie tylko ja ulegam temu wrażeniu.<br />
<a href="http://portalwiedzy.onet.pl/4870,19467,1366110,1,czasopisma.html">Udowodniono</a>, że gdy nauczyciele dostają dwie identyczne wypracowania, ale jedno pisane staranie a drugie niedbale, to ta pierwsza zyskuje, dostając lepsze noty. Jeżeli pismo nie zadziała na świadomość, to na pewno już wpłynie na podświadomość. Opłaca się więc ładnie pisać i zrobić dobre wrażenie. Obiektywność nie istnieje.</p>
<blockquote><p><small>Zanik umiejętności odręcznego pisania może być również stratą poznawczą. Proces neurologiczny, w którym za pośrednictwem palców przekształcamy nasze myśli w pisane symbole, jest bardzo złożony. Kilka badań akademickich wykazało, że posiadanie dobrych umiejętności pisania w młodym wieku pomaga dzieciom lepiej wyrażać swoje myśli – to korzyść na całe życie. Dzieciom, które nie uczą się poprawnej techniki pisania, sprawia ono trudność, więc go potem unikają. Szkoły, w których uczy się pisania odręcznego, zaprzestają tego po trzeciej klasie, zaraz po tym, jak dzieci ledwie opanują tę umiejętność. Potem coraz częściej używa się komputerów i w czwartej lub piątej klasie wiele dzieci dochodzi do wniosku, że nie lubi pisać ręcznie. // <a href="http://portalwiedzy.onet.pl/4870,19467,1366110,2,czasopisma.html">&#8220;Klikanie zabija pisanie&#8221;</a></small></p></blockquote>
<p>I ktoś mi kiedyś obrazował, że ręczne pisanie to jest jak rycie po mózgu. A potem to już łatwiej z niego wyciągnąć napisane informacje. Sposób na pamięć.</p>
<h2></h2>
<p>Naturalnie wcale nie znaczy, że nieumiejętność pisania jakoś upośledza. Na pewno wiele ludzi sukcesu ma nadal z tym problem (to ulubiony argument NiePiszących), ale chyba nie w tym rzecz &#8211; żeby osiągnąć sukces zawodowy i zarządzać jak największą korporacją w mieście. </p>
<p>Mimo wszystko odręczne pismo nie ma szans umrzeć, zostało ono tak zakorzenione w naszej kulturze, że to po prostu niemożliwe. Miało przecież tyle okazji do wyginięcia prawda? Chociaż na razie nie jest najlepszego zdrowia po prostu. Dlatego włóżcie grama starań do tego jak piszecie proszę, świat wypięknieje :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/750/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>w drogę</title>
		<link>http://lanooz.net/759</link>
		<comments>http://lanooz.net/759#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2009 17:30:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[prawko]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=759</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś tydzień temu zaczęłam swój praktyczny kurs jazdy, czemu raczej niedowierzałam. Przypomina mi to wczesne czasy przedszkola gdy nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek nauczę się tej magicznej czynności jaką jest czytanie, a co dopiero pisanie! A gdy już zaczęłam się uczyć, ekscytacja zastąpiła brak wiary. I było/jest dokładnie tak samo jeżeli chodzi o jazdę samochodem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś tydzień temu zaczęłam swój praktyczny kurs jazdy, czemu raczej niedowierzałam. Przypomina mi to wczesne czasy przedszkola gdy nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek nauczę się tej magicznej czynności jaką jest czytanie, a co dopiero pisanie! A gdy już zaczęłam się uczyć, ekscytacja zastąpiła brak wiary. I było/jest dokładnie tak samo jeżeli chodzi o jazdę samochodem. I nadal trochę niedowierzam, ja <em>dorastam</em>! :P Podświadomie chyba zawsze myślalam, że zostanę Piostrusiem Panem i sprawę dojrzewania odstawiałam na dalszy plan :><br />
Już 3 razy wyjechałam na miasto i naprawdę, pomimo znanych warunków na stołecznych drogach i warszawskich piratów, czuję się świetnie za kółkiem! :-P Polecam dość świeży artykuł, <a href="http://wyborcza.pl/1,75480,6995398,Kolko_i_krzyzyk_na_droge.html">analizę psychiki polskiego kierowcy</a> w Dużym Formacie i weźcie to sobie do serca jeżeli jesteście lub będziecie kierowcami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/759/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>statyczny koncert</title>
		<link>http://lanooz.net/758</link>
		<comments>http://lanooz.net/758#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 00:09:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[radiohead]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=758</guid>
		<description><![CDATA[Gdzieś w komentarzach do nagrań z koncertu Radiohead (tak, żałuję, że nie byłam) fani narzekali na ludzi spod sceny, bo stali, tylko stali. Coś tu jest nie tak, jeżeli fan na koncercie tylko słucha. Bo oni to normalnie &#8220;skakali i darli japy&#8220;, więc aż &#8216;szkoda biletów na tamtych&#8217;. Czy już od dawna miernikiem dobrego koncertu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdzieś w komentarzach do nagrań z koncertu Radiohead (tak, żałuję, że nie byłam) fani narzekali na ludzi spod sceny, bo stali, tylko stali. Coś tu jest nie tak, jeżeli fan na koncercie tylko słucha. Bo oni to normalnie &#8220;<em>skakali i darli japy</em>&#8220;, więc aż <em>&#8216;szkoda biletów na tamtych&#8217;</em>. Czy już od dawna miernikiem dobrego koncertu jest darcie japy i szaleńcze skoki? Na koncertach to już się chyba za często nie słucha. Rozumiem, dobrą zabawę, ale już wszystkim weszło w nawyk, że stanie w miejscu na rockowym koncercie nie przystoi. Ja tak odbieram ulubioną muzykę, że w niej tonę i dlatego nigdy nie zatańczę. My, statyczni słuchacze mamy przerąbane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/758/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>#5 USA</title>
		<link>http://lanooz.net/756</link>
		<comments>http://lanooz.net/756#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2009 21:11:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kapitan ameryka]]></category>
		<category><![CDATA[nowy jork]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[turystycznie]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=756</guid>
		<description><![CDATA[No i z powrotem w Polsce, co prawda już trochę czasu minęło od mojego powrotu, ale nie mogłam po prostu wykrztusić z siebie cokolwiek na tym blogu. Nie wiedziałam od czego zacząć, jak treściwie opowiedzieć swój pobyt, jak zawrzeć i wytłumaczyć swoją sympatię do Amerykanów by nie wywołać ironicznych uśmieszków. Nic nie potrafiłam napisać, odjęło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i z powrotem w Polsce, co prawda już trochę czasu minęło od mojego powrotu, ale nie mogłam po prostu wykrztusić z siebie cokolwiek na tym blogu. Nie wiedziałam od czego zacząć, jak treściwie opowiedzieć swój pobyt, jak zawrzeć i wytłumaczyć swoją sympatię do Amerykanów by nie wywołać ironicznych uśmieszków. Nic nie potrafiłam napisać, odjęło mi mowę po prostu. A teraz mam wrażenie, że ten blog zaczyna tonąć, więc trzeba założyć kamizelkę ratunkową. Przerywam milczenie. (wpis powstał jakieś 2 tygodnie temu, nie wiem czemu nie mogłam kliknąć &#8220;Publish&#8221;)</p>
<p>Niektórzy chyba sceptycznie odnoszą się do tego o czym mówię o amerykańskim społeczeństwie. Np, moja starsza siostra twierdzi, że sam uśmiech nie oznacza otwartości i pewnie tamci próbują się sztucznie przymilać do turystów. O ile to nie są właśnie sami turyści. Ale przecież nie jestem taka głupia, żeby nie poznać sztucznego uśmiechu jak i <a href="http://bigapple.blox.pl/2009/07/Turysci.html">samych turystów.</a> Wierzcie, że oba spokojnie rozpoznam na kilometr.<br />
I ta sympatia nie ma żadnego związku z młodzieżowym przekonaniem, że Ameryka to kolebka dzisiejszej popkultury, efektownych filmów, muzyki popularnej i w ogóle źródło wszystkiego co fajne (wśród młodzieży). Wierzcie, nie przyjechałam tam ze świecącymi oczkami, za różowymi okularami.<br />
<span id="more-756"></span></p>
<h2>głupi, naiwni patrioci</h2>
<p>Te różnice między nami a nimi są znaczące. Pogodzeni ze swoim życiem i sytuacją mało narzekają, a na pewno nie na ich kraj, którego wręcz kochają i są cholernie dumni. Choć jakby nie patrzeć to mają się z czego cieszyć. Dało się to poznać po masowej ilości flag, wtykali je wszędzie gdzie się dało, jak i w Dniu Niepodległości 4 lipca, będącym najważniejszym dniem w roku, czułam się wtedy jak w Sylwestra. No i dlatego Kapitan Ameryka to właśnie ukochany Kapitan Ameryki, bo Kapitan Polska brzmi już wieśniacko. </p>
<p>Może i są głupi, jak Europejczycy lubią mawiać, ale nie można zaprzeczyć ich ciepłego, otwartego nastawienia do ludzi i świata, czego nam brak. Tu na ulicy każdy jest wyspą, zaś tam się buduje mosty do wysp.<br />
Nikt by u nas nie pomógł samoczynnie turystom (szczególnie Azjatom), którzy patrzą głupim wzrokiem na tablicę z trasą przejazdu autobusu. Bo przede wszystkim nikt by nie nie chciał tego zauważyć.<br />
Nikt by u nas <a href="http://lanooz.net/751">nie mówił &#8220;nihau&#8221;</a> do azjaty w akcie przyjaźni, bo niemal zawsze to jest rasizm.<br />
Nikt by nie wziął ze sobą pustej puszki po piwie, która lata w autobusie, by później wyrzucić do kosza. Niech sobie lata, ktoś usprzątnie.<br />
Nie odzyskałabym mojej ulubionej koszuli, która się zgubiła na stacji metra w harlemie, będącej po drugiej stronie manhattanu w momencie gdy sie zorientowałam. (Z nadzieją głupa się zawróciłam. I było warto, ktoś zawiesił koszulę o kratę. Miło w ogóle, że ktoś to podniósł)</p>
<p>A może własnie ta europejska mądrość powoduje wzrost osobistego mniemania, a zaniżanie wartości innych, co prowadzi do konfliktów i tego nieznośnego zdystansowania? Mądrość ogłupia?</p>
<h2>każdy jest inny, każdy jest taki sam</h2>
<p>Pomimo pędu pracy, ciągłego pośpiechu, nadal panuje powszechny <em>chill out</em>. Bo ich kontakty międzyludzkie domyślnie są pozbawione napięć i zdystansowania. Nie będą się gapić z kwaśną miną na kogoś kto ma szopę na głowie, ani też nie wtedy gdy ktoś się wyróżni ubiorem. Panuje tam wysoki stopień tolerancji i przez to czułam się bardzo swojsko, wśród żółtych, czarnych i białych. Mam głównie na myśli NYC, w końcu nie na darmo nazywają go stolicą świata.<br />
Mimo to czarni nadal mają tam swoją typową łatkę, segregacja rasowa zawsze będzie miała swoje ślady, między innymi i w stosunku rzekomej ofiary, bo jak się z siebie robi ofiarę to się nią po prostu jest i łatwo można dostrzec rasizm, nawet jeżeli go nie ma. </p>
<p>Pamiętam kiedy na lotnisku ustawiliśmy się w kolejce do odprawy bagażu dla naszego lotu powrotnego do Polski, wiele osób zaczęło nas obserwować, zerkali, a niektórzy bezczelnie się gapili. Azjata w polskim samolocie musiał być dla nich niepokojącym zjawiskiem. Te oczy towarzyszyły nam aż do lądowania w Warszawie. O tak, poczułam, że wracam do Polski. Nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie mój pobyt w US, ktory mnie uwrażliwił od takich sytuacji. </p>
<h2>polskie chamstwo</h2>
<p>Mogłabym się też odnieść do od jakiś czas trwającej <a href="http://wyborcza.pl/8,75402,6915553.html">wrzawy o chamstwie  w polskim Internecie</a>. Powtarzając się, Internet jest taki jak jego użytkownicy. Dlatego też widać taką różnicę między komentarzami w polskich a amerykańskich serwisach. Problemem nie jest Internet tylko ludzie. Może i dobrze, że dajemy głos chamom, bo [link]jak byśmy mogli wiedzieć, że istnieją.[/link]. Zresztą, nawet chamy i głupki mają prawo gdzieś się wypowiedzieć, inaczej mała szansa na resocjalizację :-P Czuć, że to prawdziwy świat, a nie kolejne manipulowane medium. Nie widzę w tym problemu, to tylko mały ułamek sieci (a nawet mikro ułamek, przecież tu chodzi o fora Gazety i Onetu, miąższ polskiego Internetu niby), ale ignoranci zawsze znajdą dziurę w całym. Temu tematowi poświęcam jedynie ten akapit, za dużo padło kontrargumentów i wszyscy już wiemy, że to morońskie pieprzenie ludzi starej daty, czy też tradycyjnych mediów. Koniec dygresji.</p>
<p>I koniec wpisu, bo 850 wyrazów to już poza granica na wpis, którego ludzie jeszcze przeczytają. Jeżeli doszliście do tego akapitu to jestem z Was dumna. Z siebie też. </p>
<h2>new york, i love you</h2>
<p>Rzucę jeszcze starym teaser-trailerem (wycofany ze względu na oficjalny trailer) do wyczekiwanego filmu &#8220;New York, I Love You&#8221;, premiera w lutym została przeniesiona na październik. To czekanie mnie zabija, acz ostatecznie ciesze się, że obejrzę go po wyjeździe.<br />
<object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" width="437" height="370" id="viddler_lanooz_19"><param name="movie" value="http://www.viddler.com/player/529c8584/0/104890738/" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="allowFullScreen" value="true" /><embed src="http://www.viddler.com/player/529c8584/0/104890738"  wmode="transparent" width="437" height="370" type="application/x-shockwave-flash" allowScriptAccess="always" allowFullScreen="true" name="viddler_lanooz_19" »</embed></object></p>
<p>PS: Nie żebym kompletnie stracila głowę do amerykanów, ale&#8230;chyba ich bronię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/756/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>30</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amerykańskie kino [#4 USA]</title>
		<link>http://lanooz.net/754</link>
		<comments>http://lanooz.net/754#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jul 2009 08:50:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[nowy jork]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[wojaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=754</guid>
		<description><![CDATA[Prócz sławnych punktów w mieście (w których przeciętny mieszkaniec w ogóle nie był) grunt to też zaznać amerykańskiego zycia. I poszliśmy do kina. Byliśmy na 3 skrajnie róznych seansach, &#8220;The Proposal&#8221; (kom. romant.), &#8220;Drag me to hell&#8221; (horror), i &#8220;Ice Age 3&#8221; (familijny). Bilety kosztowały 12$, czyli koło 37zł, więc jak na polskie standardy to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prócz sławnych punktów w mieście (w których przeciętny mieszkaniec w ogóle nie był) grunt to też zaznać amerykańskiego zycia. I poszliśmy do kina. </p>
<p>Byliśmy na 3 skrajnie róznych seansach, &#8220;<a href="http://www.filmweb.pl/f437710/Narzeczony+mimo+woli,2009">The Proposal</a>&#8221; (kom. romant.), &#8220;<a href="http://www.filmweb.pl/f466366/Wrota+do+piekie%C5%82,2009">Drag me to hell</a>&#8221; (horror), i &#8220;<a href="http://www.filmweb.pl/f433359/Epoka+lodowcowa+3+Era+dinozaur%C3%B3w,2009">Ice Age 3</a>&#8221; (familijny).<br />
Bilety kosztowały 12$, czyli koło 37zł, więc jak na polskie standardy to tu sie nieźle trzeba wykosztować.<br />
Fajną rzeczą jest to, że nie ma miejscówek &#8211; kto pierwszy ten lepszy. Ale co dziwne, dużo ludzi siedziało stosunkowo nisko, niekiedy tuż przed ekranem, tak więc ostatnie rzędy były dostępne dla nas.</p>
<p>Społeczne różnice między Europejczykami a Amerykanami o których za każdym razem wspominam, nawet w kinie się odznaczają. Amerykańska otwartość zamienia się w wylewność, widownia jest głośna i bardzo empatyczna. Niekiedy przypomina tą widownię z sitcomów, ale nie brzmi to jednak sztucznie. Oni szczerze się śmiali z najmniejszych gagów. Ktoś złośliwy powiedziałby, że mają niski poziom inteligencji i humoru, ale spróbujmy pomyśleć inaczej.<br />
Poczułam, że ci ludzie są duzo bardziej zrelaksowani niż Polacy, albo jeszcze lepiej, niż Europejczycy. Stąd bierze się ich beztroska, wesołość i otwartość. Kino to rozrywka, przyszli tu by się rozluźnić a więc tak robią, zapominając o wszelkich problemach. Podczas gdy na starym kontynencie zmartwienia chodzą za ludźmi jak cienie.<br />
Okej, to już zbyt daleko idące wnioski, troszkę mnie poniosło, przyznaję. Jednak musiałam nieco wyolbrzymic byście mogli zrozumieć moją myśl.</p>
<p>Podoba mi się ta amerykańska wylewność, bardziej niż europejski krytycyzm i europejskie zdystansowanie. Ten niepoprawny optymizm zresztą chyba służy Amerykanom w ich życiu. Wydają się być szczęśliwi, tak jak dezyderata poleca.<br />
<span id="more-754"></span><br />
# Komedia<br />
Na komedii romantycznej dałam się poniesć fali śmiechów.<br />
Ogółem podobał mi się klimat na sali kinowej, to również buduje wrażenie z filmu. W Polsce podejrzewam, &#8220;The Proposal&#8221; straciłoby swój urok z powodu atmosfery krytycznej oceny.<br />
Natomiast sam film, owszem, schematyczny, jak każdy zauważył, jakby zrobiony na podstawie check listy dla komedii romantycznych, jednak mimo to podobał mi się. Ważne, że dobrze sie przy nim bawiłam, prawda? Już dawno porzuciłam w swoim kryterium ocen kategorię &#8220;oryginalność&#8221;. Zresztą, widzę, że <a href="http://niezlekino.pl/2009/07/04/niezla-recenzja-dlaczego-podobal-mi-sie-narzeczony-mimo-woli/">film zdobył uznanie</a>, co się ostatnio nie zdarzało nowym komediom romantycznym.</p>
<p># Horror.<br />
Ciekawie było również na (beznadziejnym) horrorze &#8220;Drag me to hell&#8221;. Niemalże równie zabawnie jak na komedii. Przyznam się, że to był mój pierwszy horror na wielkim ekranie. Ogólnie to jestem niezłym cykorem więc omijałam takiego typu seanse szerokim łukiem.<br />
Ogółem rzecz biorąc ludzie obśmiali projekcję. To też zredukowało mój poziom strachu do zera. Działa to trochę jak bogin z Harry&#8217;ego Pottera. Horror ma siłę gdy ludzie się boją, ale gdy go obsmieją to przegrywa z kretesem.</p>
<p>To był typ horroru, który odrażał miast straszyć. Były różne niesmaczne elementy tj, wymioty w przeróżnych postaciach, rozkładającej się babci, czy nawet i prymitywny <a href="http:/pl.wikipedia.org/wiki/Screamer">screamer</a>. Totalna bajkowata tandeta. Najgorszy horror jaki widziałam. Począwszy od fabuły, przez efekty aż po aktorów. Aż trudno uwierzyć, że to jest autorstwa reżysera Spidermana.</p>
<p># Dla dzieci<br />
Jak nie masz co robić, idź do kina. Tak też zrobiliśmy po raz trzeci idąc na seans Epoki Lodowcowej 3D (byłam zdesperowana nie wydawać pieniędzy na Bruna). Trzecia część mnie rozczarowała, choć nie potrafię powiedzieć dlaczego. Pozostał sympatyczny, ale już nie zabawny. Nie bawiło mnie to jak pierwsza część &#8211; albo to ja podrosłam albo film zdziecinniał. Gdybym oglądała go sama co najwyżej wywołałby u mnie uśmiech. Mimo to, dla całych rodzin przyjemne i…rodzinne.</p>
<p>Wracam 20 lipca. Teraz stwierdzam, że ten miesiąc to wcale nie jest za długo. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/754/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NY loves MJ [#3 NY]</title>
		<link>http://lanooz.net/753</link>
		<comments>http://lanooz.net/753#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jul 2009 06:07:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[nowy jork]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[wojaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=753</guid>
		<description><![CDATA[Stanęłyśmy na Times Square z lekkim zdziwieniem patrząc na tłum, który był czymś poruszony. Już miałyśmy się skierować w stronę stacji metra gdy jakiś mężczyzna, afroamerykanin zdaje się, zagadał do nas. Po kilku minutach pieprzenia jakichś farmazonów, ni stąd ni z owąd wyskoczył z informacją o tym, że Michael Jackson umarł. Normalną reakcją było niedowierzenie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stanęłyśmy na Times Square z lekkim zdziwieniem patrząc na tłum, który był czymś poruszony. Już miałyśmy się skierować w stronę stacji metra gdy jakiś mężczyzna, afroamerykanin zdaje się, zagadał do nas. Po kilku minutach pieprzenia jakichś farmazonów, ni stąd ni z owąd wyskoczył z informacją o tym, że Michael Jackson umarł. Normalną reakcją było niedowierzenie, byłam pewna, że żartuje. Jednak wygooglował nam tą informację w swoim telefonie jednocześnie wskazując palcem na wielki telebim na Times Square.<br />
<a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/07/MJ.jpg"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/07/mj-head.jpg" alt="michael jackson @ times square" /></a><br />
No to mnie zamurowało. Nagle poczułam, że jestem świadkiem jakiegoś ważnego zdarzenia. I momentalnie Jackson pojawił się na wszystkich ustach nowojorczyków.<br />
<span id="more-753"></span><br />
Wyszliśmy na miasto tego samego dnia, późnym wieczorem co prawda, ale Nowy Jork wciąż tętnił życiem. Zablokowano ulicę samochodom na Times Square i tłumy się zebrały na całym placu.<br />
Gdzieś pośrodku ktoś puścił muzykę Michaela i wszyscy się wokół zebralli razem śpiewając, klaszcząc i tańcząc.<br />
Oj, poczułam ten <em>flow</em>. To było jedno z nielicznych takich wydarzeń, które zobaczyłam nie poprzez prześmiewczy i krytyczny Internet, tylko po prostu na ulicy, własnymi oczami.<br />
Impreza szybko prysła, z powodu panów policjantów, którzy przegonili tłum i grajka.<br />
- Pigs!<br />
- Jackson!<br />
krzyczał tłum, składający się w większości z afroamerykanów.</p>
<p>W nastęnych dniach się już tylko mnożył wizerunek Jacksona. Obok koszulek &#8220;I <3 NY" pojawiały się też te z jego twarzą, masowo sprzedawano jego albumy, w radiu jak i w telewizji ciągle było słychać <em>Tribute to Michael Jackson</em>, nawet na ulicy co czwarta osoba wymawiała jego imię. &#8216;Król Popu&#8217; był wszędzie.</p>
<p>Jak w polskim Internecie było, nie wiem. Nie próbowałam czytać rss&#8217;ów bo by mnie to tylko zgnębiło. Wieczne narzekanie.</p>
<p><a href="http://motywdrogi.pl/2009/06/27/michael-jackson-nie-zyje/">Nie odkryliście Ameryki</a>, mówiąc, że to nie człowieka ludzie głównie opłakują.<br />
W każdym razie nie po samym człowieku, ponieważ, cokolwiek zrobił, wspominają osobę, która miała wielki wpływ na światową muzykę.<br />
I dlaczego nazywa się ten cały szum &#8220;obłudną histerią&#8221;? Nie dostrzegam tu żadnej histerii i obłudy zresztą też nie. To nic nowego, że doceniamy rzeczy i ludzi dopiero po stracie.<br />
Niektórzy jednak są zbyt surowi dla tej rzeszy ludzi jak i dla samego Michaela. Jak każdy, miewał wzloty i upadki, tak się złozyło, że tuż przed śmiercią miał te niższe loty, obniżane dodatkowo dzięki tabloidom, które brały wszystkie rzekome brudy na wierzch. Nie był idealnym człowiekiem, ale nie widzę tu podstaw żeby umniejszać jego zasługi.<br />
Zaś stwierdzenie, że &#8216;Wszyscy mają dzieś Jacksona&#8217; znaczy tyle co &#8216;Ja mam gdzieś Jacksona&#8217;. I przy tym raczej należy pozostać.</p>
<p align="center"><a href="http://themetoday.com/graphics/a-vector-tribute-to-the-king-of-pop/"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/07/mr-jackson-vector-230x300.jpg" alt="mr. jackson.jpg" border="0"/></a></p>
<p>Siedząc tu w Stanach naprawdę czuję tą szczerość. Polacy wszędzie będą się doszukiwać nędznej obłudy.</p>
<p>Naprawde nie mogę się powstrzymać od porównań. To silniejsze ode mnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/753/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>American People are Friendly People [#2 NY]</title>
		<link>http://lanooz.net/751</link>
		<comments>http://lanooz.net/751#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 00:25:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[nowy jork]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[wojaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Wyobrażenie o Ameryce [NY] opierałam na filmach i innych podobnych mediach. Z jednej strony kochałam amerykańską kulturę, z drugiej byłam cyniczna w kwestii ludzi. &#8220;Amerykanie&#8221; &#8211; to brzmiało dla mnie jak synonim niewiedzy, otyłości, zaściankowości. Jakże to się teraz zmieniło. Na dodatek, czytając przed wyjazdem przewodnik wysnułam różne nietrafne przypuszczenia, np. wciąż powtarzało się kwestie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/06/i_heart_ny.jpg" border="1"></p>
<p>Wyobrażenie o Ameryce [NY] opierałam na filmach i innych podobnych mediach. Z jednej strony kochałam amerykańską kulturę, z drugiej byłam cyniczna w kwestii ludzi. &#8220;Amerykanie&#8221; &#8211; to brzmiało dla mnie jak synonim niewiedzy, otyłości, zaściankowości. Jakże to się teraz zmieniło.</p>
<p>Na dodatek, czytając przed wyjazdem przewodnik wysnułam różne nietrafne przypuszczenia, np. wciąż powtarzało się kwestie bezpieczeństwa, a raczej jego braku.<br />
Np, nie zaleca się zapuszczanie się do Central Parku w dni powszednie, bo można zostać napadniętym &#8211; w biały dzień! Myślałam, że to zielone serce miasta jest oazą spokoju, niemalże jedyne miejsce gdzie można odetchnąć od zgiełku miasta. Jednakże jedynie w weekendy. 17-letnia znajoma wraca do NY w każde wakacje od wielu lat, a ani razu nie była dotychczas w Central Parku, ponieważ rodzicielka jej zabrania.<br />
Nie mówiąc już o Harlemie, podobno najniebezpieczniejszej dzielnicy w całym mieście, stolicy Afroamerykanów, w której mieści sie mój hostel. Turyści w ogóle się tam nie zapuszczają, bo rzekomo groźnie może być i w dzień i w nocy.<br />
Teraz zdaję sobie z tego sprawę, że ta niesława mogła się po części po prostu zrodzić z uprzedzeń do Afroamerykanów. Zaś uprzedzenie nie tylko biorą się z stereotypów, ale niestety też je wcielają w życie. Kogo tak się postrzega, takim się staje.<br />
Wg. <a href="http://projects.nytimes.com/crime/homicides/map">mapy zabójstw New York Times&#8217;a</a> najczęstszymi napastnikami są czarni, zaś najczęstszymi ofiarami tych wykroczeń są..również czarni.<br />
<span id="more-751"></span><br />
Harlem okazuje się uroczym zakątkiem. Może po prostu mam jakieś szczęście, że nie byłam świadkiem strzelaniny? Nie wiem, swoje widziałam i doznałam, i dla mnie to zakątek pełny ludzi otwartych i pomocnych. Czasem o pomoc nawet nie trzeba pytać, ludzie sami zauważą, że masz jakiś problem i pomogą zanim zdążymy zdecydować czy zapytać.<br />
Pewnego dnia, gdy byliśmy w supermarkecie, dwóch czarnych, wystylizowanych na raperow, dość groźnie wyglądających, rzuciło w naszą stronę &#8220;nihau&#8221; (&#8216;witam&#8217; po chinsku). Jak do tej pory spotkałam się z tym tylko w formie rasizmowej odzywki, więc po prostu szybko zniknęliśmy im z oczu.<br />
Oni, najwyraźniej rozbawieni, dogonili nas i sprostowali swoje intencje, który były przyjazne. Jeden mówił, jakby rapując, że ma córkę 2-letnią, która ogląda na TV kreskówkę, w której jest fajna postać, Chinka Kayleen. Nauczył się nowego słówka by nawiązać jakiś kontakt z azjatami. Zresztą, dość często witają nas na ulicach po chińsku, ale przynajmniej teraz nie widzę w tym nic złego i odpowiadam, ot akt przyjaźni :)</p>
<p>Nie tylko Harlem jest otwarty, ta właściwość należy do całego narodu amerykańskiego. Oni są tacy rozmowni i przyjaźni! Na każdym kroku da się to zauważyć. Dla mnie, jako i europejki i azjatki, jest to coś nowego. Nie przywykłam do takiej otwartości, ale ją naprawdę doceniam. Amerykanie to niesamowicie pozytywny naród.<br />
Tak pozytywny, że nie straszne jest się ludzi o cokolwiek zapytać, o czymkolwiek pogadać czy pośmiać. Uświadomiłam sobie, że czuję się tu dużo swobodniej niż w Polsce, gdzie niestety, przy każdej reklamacji, pytaniu odczuwam lekkie zdenerwowanie. Problemem Polski może być po prostu brak turystów, jednak wspominając inne europejskie państwa, tam naród był raczej właśnie z powodu turystyki przewrażliwiony i raczej niemiły (Francja?). Gdy spotykam tu osobę nie okazującej nadrzeciętnej życzliwosci, a więc całkowicie neutralną, podświadomie ją negatywnie oceniam i uznaję, że jest niemiła.</p>
<p>Mówi się, że Nowy Jork to stolica świata i teraz zaczynam to rozumieć. Tutejsze społeczeństwa jest takie różnorodne, że już nie ma miejsca na rasizm, homofobię ani ksenofobię.<br />
Każdy może się tu poczuć jak w domu.</p>
<p>Co prawda mam Internet w hostelu, jednak intensywna turystyka nie pozwala mi się przysiąść porządnie do pisania. Ten wpis próbowałam udostępnić przez 3 ostatnie dni<br />
Nowy Jork zrobił na mnie wrażenie. O tym jednak później (o przywarach Amerykanów, aby balans był właściwy :>)</p>
<p>See you!</p>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/06/ny_sidewalk_closed_ahead.jpg"></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/751/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Generał Nil</title>
		<link>http://lanooz.net/746</link>
		<comments>http://lanooz.net/746#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2009 22:26:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=746</guid>
		<description><![CDATA[Z racji tego, że w środę maturzyści pisali matematyke, cała reszta szkoły zorganizowała pielgrzymkę do kina. Tak się &#8216;genialnie&#8217; złożyło, że w kinach leci świetny, edukacyjny film na szkolne seanse &#8211; Generał Nil. Więc tak naprawdę nie mieliśmy specjalnie wyboru i musieliśmy się podporządkować dyrekcji. Nie miałam żadnych wygórowanych oczekiwań co do filmu, więc nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z racji tego, że w środę maturzyści pisali matematyke, cała reszta szkoły zorganizowała pielgrzymkę do kina. Tak się &#8216;genialnie&#8217; złożyło, że w kinach leci świetny, edukacyjny film na szkolne seanse &#8211; Generał Nil. Więc tak naprawdę nie mieliśmy specjalnie wyboru i musieliśmy się podporządkować dyrekcji.</p>
<p>Nie miałam żadnych wygórowanych oczekiwań co do filmu, więc nie trudno byłoby mnie zaskoczyć. Jednak Generał Nil nie zaskoczył, tylko utwierdził w wcześniejszych oczekiwaniach. Nie podobał mi się. Ni trochę.<br />
<span id="more-746"></span><br />
Technicznie rzecz biorąc ładnie go zrobili, aktorzy byli przekonujący i nawet muzyka mi się spodobała. Jednak najważniejszą rzecz skopali straszliwie &#8211; fabułę. Oczywiście nie jako-taką fabułę, która jest po prostu rekonstrukcją zdarzeń.</p>
<p>Film traktuje o historii gen. Emila Fieldorfa już po jego <em>niesamowitych czynach</em>, więc skupiono się na uciskach i partactwach okupantów. Nie mówiąc o oczywistych kwestiach jak honorowość, odwaga generała w obliczu zagrożeń będących konwekwencjami jego czynów. No więc jakich czynów?<br />
<em>Ah, ich jest tak wiele!</em> Przecież kierował najważniejszymi wówczas akcjami na stanowisku dowódcy dywersji AK, wydał rozkazd likwidacji generała SS i w ogóle. Był też zastępcą dowódcy AK i stał na czele organizacji NIE! O czynach i ich gloryfikacji na okrągło słychać podczas filmu. Niestety, tylko słychać.</p>
<p>Dano nam do wiadomości, że to patriota, głównie dzięki postawie innych bohaterów, którzy się bohatersko i patetycznie wypowiadali na temat Fieldorfa (np na ostatnim wydechu przed śmiercią). W kółko i w kółko powtarzano ustnie jakim był wielkim bohaterem narodowym, wszyscy go tam hołdowali. Prócz tego, że facet okazał się szlachetny, honorowy i odważny to jednak nie udało mi się go postrzec jako bohatera narodowego &#8211; ten tytuł wydaje się narzucony z góry, jakby nie było obowiązku tego wyjaśniać; <em>bo to takie oczywiste</em>.<br />
Tak więc film opowiada o jego losach po tych wszystkich wspaniałych dokonaniach, pokazując odwagę i honorowość postaci wobec wszelkich ucisków i partactw okupantów. Można by pomyśleć, że chciano ukazać generała od strony osobistej &#8211; to też jednak nie wyszło. Bo ostatecznie wszystko się sprowadza do tego czego dokonał, bez próby rozszyfrowania jego motywów, zachowań itd.</p>
<p>Ktoś krytykował, że ta historia została przedstawiona w sposób suchy, podręcznikowy. Nawet co do podręcznikowości miałabym wątpliwość. W tej projekcji przecież nawet najistotniejsze fakty nie zostały pokazane. Wg mnie, było to nazbyt emocjonalne. Niczego się nie nauczyłam, o niczym się nie dowiedziałam. I nawet refleksji w tym żadnej nie znalazłam. Tylko ten przelewający się patriotyzm.<br />
I szczerze mówiąc, mam dość <em>takich</em> filmów. Mesjanizm i martyrologia społeczeństwa polskiego, poświęcenie, patriotyzm, dramatyzm i przesadna wzniosłość, wręcz pompatyczność a niekiedy kicz. Rozumiem chęć osławienia, uczczenia bohaterów narodowych, chęć rozpamiętywania tego co dobre, ale w tym przypadku &#8211; to głównie tanio podbudowuje polskie morale, przynajmniej tej części publiczności mającej sentyment do dawnych czasów. Wiem, że filmy historyczno-patriotyczne dobrze niektórym robią, ale mój <em>młodzieńczy</em> (brzmi strasznie) duch mówi &#8216;nie&#8217;.</p>
<p>Pomimo, że film był trochę hollywoodzki i pop-cornowaty, strasznie się wynudziłam. Oczywiście patrząc z perspektywy nastolatki, nijak nawet związanej z Polską, przez co patriotyzm jej nie dokucza. Jednak zdaję sobie sprawę z tego jak ciekawy jest życiorys generała Fieldorfa, po prostu pan Ryszard Bugajski zawalił sprawę.<br />
Wiem, nie jestem <em>targetem</em>, ale czy nie miałoby to większego sensu tworzyć film kierując go do publiczności nie pamiętającej tamte czasy? To by dopiero można było nazwać uczczeniem pamięci bohatera.</p>
<p>Wszystkim nauczycielem się bardzo spodobał. Nawet uczniowie nawet nie narzekali. Czy to ja jakaś dziwna i bezduszna jestem?</p>
<p>PS: pan <a href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/04/18/kto-odpowie-za-ten-skandal/">Rafał Ziemkiewicz ładne rzucił</a> określenie &#8211; hagiografia Armii Krajowej. Pasuje jak nic.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/746/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>a gay vietnam veteran</title>
		<link>http://lanooz.net/733</link>
		<comments>http://lanooz.net/733#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Apr 2009 18:45:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[picked up]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[homoseksualizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=733</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;When I was in the military they gave me a medal for a killing two men and a discharge for loving one.&#8221; &#8211; A gay vietnam veteran.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>&#8220;When I was in the military they gave me a medal for a killing two men and a discharge for loving one.&#8221;</em> &#8211; <a href="http://i42.tinypic.com/25hn9n7.png">A gay vietnam veteran.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/733/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

