<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lanooz.net &#187; Personal</title>
	<atom:link href="http://lanooz.net/category/ja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lanooz.net</link>
	<description>kinda personal weblog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Jan 2012 02:19:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>chodź do teatru</title>
		<link>http://lanooz.net/829</link>
		<comments>http://lanooz.net/829#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jun 2011 23:24:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[coreczki]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=829</guid>
		<description><![CDATA[na spektakl &#8216;Córeczki&#8217;, w którym wraz z dziewczynami odgrywam rolę Zofii Nałkowskiej&#8230;i siebie. To o nim pisałam jakiś czas temu i właśnie to ostatnio tak wpłynęło na moje życie. Więc zapraszam Was na spektakl, który odbędzie 5, 6 i 7 czerwca (nd, pn, wt) o 19:00 w Cafe Kulturalnej (ważne, że to nie jest klasyczna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>na spektakl <a href="http://www.facebook.com/coreczki">&#8216;Córeczki&#8217;</a>, w którym wraz z <a href="http://coreczki.indywidualni.org/onas">dziewczynami</a> odgrywam rolę Zofii Nałkowskiej&#8230;i siebie. To o nim <a href="http://lanooz.net/809">pisałam jakiś czas temu</a> i właśnie to ostatnio tak wpłynęło na moje życie.<br />
Więc zapraszam Was na spektakl, który odbędzie 5, 6 i 7 czerwca (nd, pn, wt) o 19:00 w Cafe Kulturalnej (ważne, że to nie jest klasyczna przestrzeń teatralna, a &#8216;kawiarniana&#8217;; innym razem gramy w <a href="www.nowywspanialyswiat.pl">Nowym Wspaniałym Świecie</a>).<br />
<br />
To będzie już 10 spektakl w niedziele, a wciąż mnie w żołądku ściska na myśl, że trzeba będzie wyjść do ludzi.<br />
A o czym to? W skrócie to opowieść o dojrzewaniu młodej dziewczyny&#8230;zresztą, wiecej poczytajcie na <a href="http://teatrdramatyczny.pl/spektakle/coreczki">stronie Teatru Dramatycznego</a>.</p>
<p>P.S.: gdybyście chcieli <strong>zniżki na bilety</strong> (11,-), piszcie do mnie na maila ( lan[at]lanooz.net ). Dajcie mi znać czy wpadacie ;)</p>
<p>P.S.2: na szybko. bo mam sesję. zakwitnę za jakieś dwa tygodnie. Tymczasem, w odpowiedzi na brak ekspansji <a href="http://lanooz.net/o-rss">RSSów</a>, założyłam <a href="http://www.facebook.com/pages/Lanooznet/182644745110096">fanpejdża</a>. lajkujcie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/829/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>anonimowość? ups.</title>
		<link>http://lanooz.net/827</link>
		<comments>http://lanooz.net/827#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 May 2011 01:15:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[blogowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=827</guid>
		<description><![CDATA[zauważyłam pewną właściwość, otóż im częściej nazywam się blogerką (ależ się tym ostatnio lansuje) tym mniej bloguję. A to z kolei wiąże się z tym, że przestałam być anonimowa. Co prawda, nigdy nie ukrywałam swojej tożsamości, ale jednak osiągnęłam jeszcze niższy stopień prywatności, jako, że w pewnej mierze stałam się osobą publiczną. Zaraz po wymyśleniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>zauważyłam pewną właściwość, otóż im częściej nazywam się blogerką (ależ się tym ostatnio lansuje) tym mniej bloguję. A to z kolei wiąże się z tym, że przestałam być anonimowa. Co prawda, nigdy nie ukrywałam swojej tożsamości, ale jednak osiągnęłam jeszcze niższy stopień prywatności, jako, że w pewnej mierze stałam się osobą publiczną. Zaraz po wymyśleniu tematu na nowy wpis, łapie się na tym, że myślę o reakcjach pewnych osób, które wiem, że prędzej czy później to przeczytają. <em>Czy się domysli, że o niej piszę? Czy nie urażę kogoś? Czy nie naruszę czyjejś prywatności? Czy powinnam?</em><br />
Oby to nie zabiło moje blogowanie.<br />
<em><a href="http://lanooz.net/809">&#8220;Zawsze trzymałam swoje życie offline w separacji z życiem online&#8221;</a></em>. Muszę się teraz nauczyć pogodzić oba życia. Muszę się na nowo nauczyć blogować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/827/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Teatr&#8221; &#8211; Scena I &#8211; O blogu.</title>
		<link>http://lanooz.net/809</link>
		<comments>http://lanooz.net/809#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2011 04:04:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[blogowanie]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=809</guid>
		<description><![CDATA[[Niniejszy wpis powstał oryginalnie w połowie grudnia i potrzebowałam go opublikować, a żeby przyszłe wpisy miały sens. Rozpoczynam nowy etap w...nie wiem w czym.] O blogowaniu Całkiem niedawno, po 10 latach i ostatnim roku przerwy, uświadomiłam sobie istotę blogów w moim życiu. Ostatni czas mógł być czasem obserwacyjnym, czasem na ogarnięcie całego obrazka. I mogę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>[Niniejszy wpis powstał oryginalnie w połowie grudnia i potrzebowałam go opublikować, a żeby przyszłe wpisy miały sens. Rozpoczynam nowy etap w...nie wiem w czym.]</em></p>
<h2>O blogowaniu</h2>
<p>Całkiem niedawno, po 10 latach i ostatnim roku przerwy, uświadomiłam sobie istotę blogów w moim życiu. Ostatni czas mógł być czasem obserwacyjnym, czasem na ogarnięcie całego obrazka. I mogę szczerze powiedzieć, że znakomitą część dobrych rzeczy jakie mi się przytrafiły w moim życiu zawdzięczam właśnie prowadzeniu tego dziennika czy cokolwiek to jeszcze jest. Wreszcie jestem czegoś warta i zauważona. Po raz pierwszy się poczułam doceniona właśnie przez blogowanie, po raz pierwszy poczułam pewność siebie w tym co robię, po raz pierwszy poczułam, że to jest &#8220;moja rzecz&#8221;, blogi po prostu mnie wychowały.<br />
I nie tyle co tylko dobre rzeczy mi się przytrafiają, ale również jest to dorobek, akta mojego rozwoju i rozwój sam w sobie. Cokolwiek nie robiłam, gdziekolwiek nie byłam tam też blogowałam. Jak inne by było moje życie gdybym nie pisała? I czy to w ogóle możliwe? Bo to chyba leży po prostu w mojej naturze, jeżeli już w trzeciej klasie podstawówki pieprzyłam farmazony na blogu <a href="http://blog.tenbit.pl">tenbitowym.</a>(co gorsza, oni wcale te blogi usuwają, więc po tych 8-9 latach wciąż istnieje)</p>
<p>Teraz doszłam do takiego punktu, ze cały czas czuję wiszący obowiązek publikowania nowych wpisów, nie tylko ze względu na czytelników, ale na siebie. Mam zawsze niewyjaśnioną potrzebę magazynowania i archiwizowania wszystkiego &#8211; może aby móc kiedyś spojrzeć wstecz i oddać się wspominaniu&#8230;? Wspomnienia są dla mnie wszystkim. Powiedziałabym, że są wszystkim dla nas, ludzi, ale zaraz ktoś by mi wzniósł jakiś sprzeciw, a ja tam wiem swoje :P</p>
<p>Poza różnymi momentami, w świecie rozpuszczonych gimnazjalistów i licealistów blog wydawał się nieważny. Wtedy liczą się bardziej kontakty towarzyskie niż dorobek i osiągnięcia. Dlatego trzymałam swoje życie online w separacji z życiem offline, po prostu z braku związku. Nie mówiąc już o tym, że słowo &#8220;blog&#8221; wciąż ma trochę niepoważny wydźwięk, tam, w krainie &#8216;zwykłych&#8217; ludzi.</p>
<p>I w tym momencie, czuję się totalnie zintegrowana z określeniem Bloggera, którego traktuje już jako tożsamość niż określenie osoby uprawiającej blogowanie do czasu gdy jej się to znudzi. Nigdy mi na myśl nie przeszło, żeby zaprzestać to co robię. Zawsze wolę pozostawiać sobie furtkę i zawiesić tabliczkę &#8220;zaraz wracam. przerwa na kawę/czekoladę&#8221;, bo jestem pewna tego, że <strong>kiedyś wrócę</strong>.</p>
<h2>O życiowym farcie&#8230;i pozycjonowaniu?</h2>
<p><span id="more-809"></span><br />
Naszło mnie bo chociaż nie jestem już aktywną bloggerką mój blog żyje własnym życiem i skutki tego wciąż do mnie docierają.</p>
<p>Jako skutek mogłabym wspomnieć o mojej obolałej dłoni, którą ostatnio uderzam w stoliki za często. Boli przez bloga.<br />
Otóż, uderzam w ramach prób teatralnych do spektaklu Teatru Dramatycznego, o dojrzewaniu młodej kobiety, tutaj Zofii Nałkowskiej. Sama nie wiedziałabym jak powiązać temat teatry a bloga, ale już wyjaśniam.</p>
<p>Poszukiwały (projekt to raczej sfeminizowany) do jednej roli czterech faktycznie piszących nastolatek, które nie są aktorkami z zawodu, aby zachować autentyczność. Jakimś cudem (google, i guess) trafiły na mojego bloga. I niewiadomo czemu stwierdziły, że się nadaję więc mail poszedł w ruch.<br />
Nie podeszłam do tego zbyt poważnie, będąc pewna, że odmówię. Ja i teatr? Śmiech. Ale starsza siotra, która zawsze do wszytkiego podchodzi zbyt entuzjastycznie, nie mogła uwierzyć, że po takim mailu bym miała nie pójść na casting. Zresztą nie tylko siostra, każdy mi to mówił.</p>
<h2>O cykorze</h2>
<p>Ja, będąc uległa&#8230;uległam. <strong>Raz się żyje. </strong><br />
Podekscytowana i jednocześnie przestraszona poszłam na pierwszy casting w moim całym życiu, w ostatniej chwili. Poszłam z dość kiepskim założeniem, że tylko się rozeznam, wróce do domu i nic się nie zmieni. W życiu bym nie pomyślała, że moglabym dostać rolę. I to z takim nastawieniem. Karma jeszcze wróci.</p>
<p>Czego się bałam?<br />
Wizji sceny, którą omijam szerokim łukiem od kiedy pamiętam, z racji strachu przed publicznymi wystąpieniami i przemowieniami &#8211; do których zaliczają się nawet ustne egzaminy tj. matura z języka polskiego. Ostatni raz na scenie bylam w szkole podstawowej i jedyne co pamiętam to strach. A w dzieciństwie kiedy rówieśnicy marzyli żeby być aktorami ja zawsze wolałam być reżyserem, który nie nie wchodziłby nigdy w kadr kamery.<br />
Świadomośc, że ktoś mnie ogląda i ocenia, dokonując wnikliwej obserwacji doprowadza mnie do szału i paniki.<br />
A przede wszystkim bałam się jakiejś inicjatywy z mojej strony. Ogarnięcia siebie i swojego życia. Lubię zmiany w teorii, bo w praktyce raczej ciężko mi przychodzą. </p>
<p>Najwidoczniej dlatego blogowanie mi tak bardzo podchodzi, mogę je uprawiać w zaciszu, schowana, gdzieś gdzie mogę gruntowanie przemyślec każde słowo i zdanie, które później opublikuję we własnym czasie. Nie jestem mówcą, niestety. </p>
<h2>O castingu</h2>
<p>Casting był w formie rozmowy i byłam &#8216;przesłuchiwana&#8217; przez kilka kobiet współuczestniczących w projekcie. Pytały mnie o różne rzeczy, poczynając od standardowego &#8220;powiedz mi coś o sobie&#8221;, przez wyjaśnienie czym dla mnie jest &#8216;kobiecość&#8217;, aż po motywy blogowania. </p>
<p> I to wtedy chyba po raz pierwszy powiedziałam na głos czym dla mnie jest to zajęcie, ponieważ wreszcie poczułam w rzeczywistości, że robię coś ważnego, szczególnie, że dzięki temu tam siedziałam. To był całkiem ważne, bo po raz kolejny blog wszedł butami w moje offline-życie. W pozytywnym znaczeniu.</p>
<h2>O czym?</h2>
<p>Z castingu wróciłam z większą ochotą pisania niźli występowania na scenie. To był jeden z tych momentów, kiedy byłam entuzjastycznie gotowa by zrobić coś produktywnego. Namalować obraz, napisać coś, zacząć robić projekty na uczelnię, posprzątać pokój i w ogóle ogarnąć życie. Z tą różnicą, że to uczucie lubi znikać i pojawia się za każdym razem gdy podchodzę do pisania tego wpisu <em>(palców nie starczy na zliczenie, alel zaczełam pisać na początku grudnia i ciekawe kiedy to opublikuję)</em><br />
To właśnie jeden z tych powodów, dlaczego tak rzadko ostatnio bloguję, otóż nie potrafię zacząć i skończyć pisania bez żadnej przerwy. Bo tak to potrafię pisać jeden tekst w 2tyg. Trochę w domu przed snem, trochę na wykładzie z teorii obrazu, trochę w kawiarni sącząc gorącą czekoladę, w Złotych Tarasach podczas czekania koleżankę. </p>
<p>Kilka dni później zadzwoniła do mnie reżyserka i zaproponowała rolę. Trochę spanikowałam, bo nie sądziłam, że w ogóle do tego dojdzie. I jeszcze biorąc pod uwagę moją bojaźń i zdystansowanie do takich typu aktywności związanych z publiką…odmówiłam, tłumacząc się na różne sposoby.<br />
Po odłożeniu słuchawki, zastanowiłam się czy nie zrobiłam jakiegoś błędu. </p>
<p>10 minut później oddzwoniłam i zapytałam się czy nie za późno na zmianę zdania, <em><strong>zmiany w życiu</strong></em></p>
<p>- <strong>Nigdy</strong> :) &#8211; odpowiedziała.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/809/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego ateiści świętują w Boże Narodzenie?</title>
		<link>http://lanooz.net/803</link>
		<comments>http://lanooz.net/803#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Dec 2010 14:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[swieta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=803</guid>
		<description><![CDATA[A dlaczego nie? Lubię święta, gorączkowe przygotowania, tłumy w sklepach, chaotyczne dekoracje na ulicach, Last Christmas George&#8217;a i inne utwory świąteczne (nawet bardzo), które notorycznie lecą w sklepach i w radiu. Lubię klasowe wigilie i dzielenie się opłatkami ze wszystkimi. Lubię nawet tą komercyjność świąt, która już jest stałym elementem tego wszystkiego. Lubię też to, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,8865757,Dlaczego_ateisci_swietuja_w_Boze_Narodzenie_.html">A dlaczego nie?</a></strong></p>
<p>Lubię święta, gorączkowe przygotowania, tłumy w sklepach, chaotyczne dekoracje na ulicach, Last Christmas George&#8217;a i inne utwory świąteczne (nawet bardzo), które notorycznie lecą w sklepach i w radiu. Lubię klasowe wigilie i dzielenie się opłatkami ze wszystkimi. Lubię nawet tą komercyjność świąt, która już jest stałym elementem tego wszystkiego. Lubię też to, że jestem agnostykiem.</p>
<p>I czy muszę wierzyć w Boga, żeby lubić ten świąteczny klimat, życzyć ludziom wesołych świąt, dawać prezenty, ubierać choinkę i uczestniczyć w kolacji wigilijnej, ktora jest po prostu wspólną kolacją? Fuck no. To jest już tradycja i jej religijne pochodzenie już nie jest tym najważniejszym elementem.<br />
Bo jakoś nie wierzę, żeby większość obchodziła święta żeby świętować narodziny Chrystusa, pomimo nazywania tego dnia Bożym Narodzeniem. To nie to samo co chodzenie do Kościoła i modlitwy. Przecież nie robicie tego dla duchowego przeżycia, prawda?<br />
<span id="more-803"></span></p>
<h2>moje święta?</h2>
<p>Nie obchodzę w domu świąt, ale nie ze względu na jakieś przekonania, po prostu rodzice nie zwykli tego robić, nie mówiąc już o tym, że cała reszta mojej rodziny siedzi w Wietnamie. Tam pewnie byłaby wspólna, rodzinna kolacja, prezenty. Tylko trochę mniej istotne, jako, że zjazdy rodzinne i tak są tam dość częste. Jednak choinki w domu czasem ubieraliśmy, bo lubimy świąteczny klimat, nie mówiąc już o tym, że jest po prostu ładnie.<br />
Powiem szczerze, że nigdy nie uczestniczyłam w takiej prawdziwej, Wigilii w polskim domu. Co najwyżej były to klasowe wigilie&#8230;które lubiłam ;) Opłatek? OK! I teraz sobie wyobraźcie, że odmawiam dzielenia się opłatkiem i siadam w kącie podczas gdy inni sobie składają życzenia. Mogłabym w ogóle nie przychodzić, bo to przecież katolickie święto. Jednak wtedy pozbawiam się przeżyć społecznych, a nie katolickich.</p>
<p>Zdziwił mnie za to kolega, który życzył mi wczoraj wesołych świąt, &#8220;o ile obchodzisz święta&#8221; dodajając. To co, jak nie obchodzę świąt to nie dostanę życzeń? :c</p>
<p>W Wietnamie dominuje buddyzm i konfucjanizm, chociaż <a href="http://spiderliliez.livejournal.com/27077.html">wg pewnych badań</a> jest jednym z krajów z największą liczbą ateistów. I fakt, ze w każdym domu są ołtarzyki, że się pali w cholerę dużo kadzidełek, że jest mnóstwo obrzędów itd, nie ma tu raczej takiego znaczenia, bo to jest czczenie zmarłych i różnych duchów. A to nie jest równoważne z wiarą w Boga. Zresztą nie na darmo mówi się, że buddyzm czy konfucjanizm to raczej systemy filozoficzne niźli religie.<br />
Tak czy inaczej, nie przeszkadza to Wietnamczykom w obchodzeniu Bożego Narodzenia jako jednego z ważniejszych okresów w roku. Jedyna rożnica jest w tym, że oni to traktują bardziej jak festiwal.</p>
<h2>komercja &#8211; bleh.</h2>
<p>I mam już dość gdy narzekacie, że święta są beznadziejne bo komercyjne. <a href="http://ania.jogger.pl/2010/12/23/swiatecznie/">Nie spinajcie pośladów.</a> Chill i wesołych świąt :)</p>
<p><a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2010/12/xmas-wak.png"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2010/12/xmas-wak.png" alt="" title="xmas-wak" width="300" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-804" /></a><br />
[zrobione na zajęciach z photoshopa na uczelni :>]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/803/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>RE: end of AFK</title>
		<link>http://lanooz.net/769</link>
		<comments>http://lanooz.net/769#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 02:04:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[czekolada]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[posłuchaj]]></category>
		<category><![CDATA[studia]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=769</guid>
		<description><![CDATA[Czuję się winna, że olałam blogowanie i to nawet bez uprzedzenia. Przez co powrót może być trudniejszy niż myślałam. Świadczy o tym ten wpis, za który się zabierałam wiele, wiele razy (dużo wiecej razy niż tu uwzględniłam). [Kwiecień/Maj 2010] Siedzę w empik cafe popijając najlepszą, gęstą gorącą czekoladę w mieście za 9zł wg mojego osobistego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czuję się winna, że olałam blogowanie i to nawet bez uprzedzenia. Przez co powrót może być trudniejszy niż myślałam. Świadczy o tym ten wpis, za który się zabierałam wiele, wiele razy (dużo wiecej razy niż tu uwzględniłam).</p>
<p><strong>[Kwiecień/Maj 2010]</strong><br />
Siedzę w empik cafe popijając najlepszą, gęstą gorącą czekoladę w mieście za 9zł wg mojego osobistego rankingu. Zdeklasowała ona mojego poprzedniego faworyta jakim była Pijalnia Wedla, z powodu redukcji ilości podawanej czekolady do mikrofiliżaneczki, nie wspominając o utracie dawnej gęstości. I to wciąż za 11zł.<br />
Empik Cafe to nie jest offowa kawiarenka dla hipsterów, ale dla zajętych i śpieszących miastowych, ma swój urbanistyczny klimat, specyficzny dla punktu w wielkim mieście.<br />
Siedzę tu dla czekolady i świetnego widoku na Pałac Kultury i cały pl. Defilad&#8230;i oczywiscie dla 3-piętrowego asortymentu Empika :></p>
<p><strong>[Czerwiec 2010]</strong><br />
Znów siedzę w empik cafe z gorącą czekoladą oraz ze stosem książek do historii sztuki. Podczas gdy większość maturzystów może się już cieszyć 4 miesięcznymi wakacjami, to uczniowie startujacy na typowo graficzne kierunki mają jeszcze przed sobą trochę egzaminów. Przeszłam I etap na Akademii Sztuk Pięknych wydziału Grafiki. II etap to egzamin praktyczny, czekam na wyniki, które zdecydują czy będę mieć autoprezentację. Praktyczny trwał 5 dni, rysunek, malarstwo i kompozycja, która w tym roku polegała na zaprojektowaniu okładki i ilustracji do Czerwonego Kapturka. Super.</p>
<p><strong>[Lipiec 2010]</strong><br />
Nie przeszłam II etapu, zgodnie ze swoim planem wystartowałam więc do Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. Prywatna uczelnia informatyczna z kierunkiem Sztuki Nowych Mediów współpracujący z ASP. Była rozmowa, była teczka i udało się. Jestem studentką. Jestem wolna. Mam wakacje! Mam czas!</p>
<p>Nie do końca jeszcze do mnie dociera, że to był ostatni rok w szkole.<br />
Ten czas był wbrew pozorom mało produktywny, pozorna nauka do egzaminów jest największą stratą czasu. Jednak nie uważam czas za zupełnie stracony, ten rok był inny, dał mi pewne życiowe doświadczenia. I to pomimo ciągłego braku czasu, rysunkowego zapieprzu (za późno się zdecydowałam na ASP) i matury, którą napisałam nienajgorzej.</p>
<p>Absurdem jest stawianie swojej przyszłości na kilku egzaminach w życiu, uczciwą, ciągłą pracę można w pewnym momencie wyrzucić, nauka pod koniec okresu pod kątem schematycznego egzaminu jest kolejną stratą czasu, bo nic z tego praktycznie nie wynosimy. Wiedza powinna być oceniana na podstawie wieloletniej pracy, oceniana w systemie punktowym nie w małoskalowym systemie ocen.</p>
<p>Tak czy inaczej, wróciłam! I mam nadzieję, że po takiej przerwie jeszcze ktoś to będzie czytał.</p>
<p>Przy okazji wrzucam najbardziej pozytywny utwór jaki w życiu słyszałam.</p>
<p><object width="250" height="40"><param name="movie" value="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" /><param name="wmode" value="window" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="flashvars" value="hostname=cowbell.grooveshark.com&#038;widgetID=21914335&#038;style=grass&#038;p=0" /><embed src="http://listen.grooveshark.com/songWidget.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="250" height="40" flashvars="hostname=cowbell.grooveshark.com&#038;widgetID=21914335&#038;style=grass&#038;p=0" allowScriptAccess="always" wmode="window" /> </object></p>
<p><strong># Edward Sharpe &#038; The Magnetic Zeros &#8211; Home</strong><br />
Piękne indie-folkowe brzmienia, czyniące z każdego na chwilę beztroskiego hipisa, który bansuje do rytmu.<br />
Najpiękniejszym momentem byłoby wyjść na plażę o wschodzie słońca i puścić ten utwór. Oooh. Pozytyw bije z każdej nuty, sam zespół wydaje się taki beztroski (patrz występy na żywo), jednak niezawsze tak było. Wokalista tego zespoły Alex Ebert pierwotnie chciał zostać raperem, uwielbiał hiphop. Był później członkiem punkowego zespołu Ima Robot, aby w końcu dla odmiany, po latach brania narkotyków i odizolowania od świata znaleźć spokój. W rezultacie powstało jego alter ego Edward Sharpe, wykreowany na brodatego hipisa.<br />
Mam to ustawione w budziku od dłuższego czasu. I wcale przez to moja sympatia do utworu nie maleje, wręcz każdego poranka chce mi się wstawać :-D</p>
<p>Polecam też <em>Janglin</em> oraz inne utwory z jedynego albumu <em>Up From Below</em> (2009).</p>
<p>No i jestem w domu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/769/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lan is attending Matura 2010</title>
		<link>http://lanooz.net/773</link>
		<comments>http://lanooz.net/773#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 May 2010 13:33:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=773</guid>
		<description><![CDATA[and Lan joined the group Po skończeniu matury wyjdę z sali moonwalk&#8217;iem. Aaa..]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>and <em>Lan joined the group <a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=120969401250621">Po skończeniu matury wyjdę z sali moonwalk&#8217;iem</a></em>. Aaa..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/773/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Me no english</title>
		<link>http://lanooz.net/770</link>
		<comments>http://lanooz.net/770#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Apr 2010 17:22:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[angielski]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=770</guid>
		<description><![CDATA[Update: Aż Metro się zainteresowało moim tematem. Już kilka osób mnie upewniło, że mogę zamieścić źródła anglojęzyczne w bibliografii do prezentacji maturalnej, zresztą to przecież wydawało się logiczne, że można. To nie powinien być mój problem jezeli ktoś nie zna angielskiego, przecież w polskim systemie edukacji jest obowiązkowy. Uspokojona, zamieściłam tam artykuły z Guardiana i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Update: <a href="http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,7930311,Angielski__Nie_mam_takiego_obowiazku.html">Aż Metro się zainteresowało moim tematem.</a></strong></p>
<p>Już kilka osób mnie upewniło, że mogę zamieścić źródła anglojęzyczne w bibliografii do prezentacji maturalnej, zresztą to przecież wydawało się logiczne, że można. To nie powinien być mój problem jezeli ktoś nie zna angielskiego, przecież w polskim systemie edukacji jest obowiązkowy.<br />
Uspokojona, zamieściłam tam artykuły z <a href="http://www.guardian.co.uk/books/2002/mar/28/londonreviewofbooks">Guardiana</a> i <a href="http://www.nytimes.com/2007/07/23/arts/23iht-blume.1.6786018.html">New York Times&#8217;a</a> o fenomenie Mony Lisy jako ikony popkultury. Teksty idealnie pasujące do mojego tematu o kulturze masowej.<br />
Kilka dni później moja polonistka niemiło mnie zaskoczyła mówiąc, że w naszej szkole zdecydowano nie pozwalać uczniom korzystać z źródeł anglojęzycznych.<br />
<span id="more-770"></span><br />
Ponieważ jest to matura z języka polskiego a nie angielskiego i przede wszystkim nauczyciel nie ma obowiązku znac języka angielskiego, a jeżeli nie zna nie będzie mógł rozmawiac z uczniem na temat danej pozycji w bibliografii. Dodała również, że czasami uczniowie wykorzystują to aby zabłysnąc przed komisją znajomością języka.<br />
Rzeczywiście, sytuacja takiego zakazu niestety wymaga. Jednak z drugiej strony&#8230;co to za praca naukowa (a przecież to nasza pierwsza praca naukowa, tak? egzamin na dojrzałosc i takie), która nie moze korzystac z bogatego źródła anglojęzycznych tekstów?<br />
Zresztą o to przecież też chodzi kiedy prezentujemy, o zabłyśnięcie, czyżby niemile widziane było zabłyśnięcie w chwili gdy to komsji brak umiejetności? Nie mówiąc juz o tym, że angielski to powinien juz byc elementem standardowym  w dzisiejszej rzeczywistosci.</p>
<p>Bardzo szkoda, że matura musi byc dostosowana do niedokształconych nauczycieli, bo dlaczego moim problemem ma byc to, że nauczyciel nie zna międzynarodowego języka, obowiązkowego w polskich szkołach?</p>
<p>W moim liceum to w tej chwili wyglada tak, że żaden z polonistów nie zna języka angielskiego. Kiedyś uważałam, że umiejętność tego języka powinna byc w minimalnych wymaganiach tego zawodu, bo to też świadczy o pewnej otwartości i wszechstronności. Rozumiem jednak, że to wtedy by znacznie utrudniało pedagogom zdobycie licencji a przez większość czasu angielski jest praktycznie nie wykorzystywany. Zresztą, dobra praca też tego wymaga chociaż nie zawsze jest to potrzebne.<br />
Wiecie może jak to jest z nauczycielami w innych państwach?</p>
<p>Nie proponując żadnego rozsądnego rozwiązania, macie prawo odebrać ten wpis jako niekonstruktywną krytykę. Po prostu zirytowało mnie to, że musiałam przewędrować kilka bibliotek w ciagu 1,5h (świąteczne godziny otwarcia) żeby zdobyć w zastępstwie za treściwe artykuły książkę grubości Harry&#8217;ego Pottera.</p>
<p>Wybaczcie, że tak wyskakuje z postem ni stąd ni zowąd po paru miesiącach nieobecności.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/770/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>cholernik #1</title>
		<link>http://lanooz.net/764</link>
		<comments>http://lanooz.net/764#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 00:46:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[w sieci Sieci]]></category>
		<category><![CDATA[cholernik]]></category>
		<category><![CDATA[eventy]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[internauci]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[matura]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=764</guid>
		<description><![CDATA[To mój rekord, nie pisałam równe 2 miesiące. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze ma we mnie wiarę i nie wyrzucił mnie z subskrypcji na dobre. Witam tych, którzy pozostali :) Jestem w klasie maturalnej i szczerze to jakoś nie mam zbytniego entuzjazmu do tworzenia jakiekolwiek contentu + brak czasu itd. Czasem więc pojawią się wpisy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To mój rekord, nie pisałam równe 2 miesiące. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze ma we mnie wiarę i nie wyrzucił mnie z subskrypcji na dobre. Witam tych, którzy pozostali :)<br />
Jestem w klasie maturalnej i szczerze to jakoś nie mam zbytniego entuzjazmu do tworzenia jakiekolwiek contentu + brak czasu itd. Czasem więc pojawią się wpisy zbiorcze, więc ich serię tych sezonowych myśli pozwole sobie tak ot nazwać <em>Cholernikiem</em> (maturzysty). </p>
<h2><a href="http://www.internetstandard.pl/news/136802/Prosument.czyli.aktywny.konsument.html">Prosumenta</a> przerwa</h2>
<p>Od koło pół roku przyjęłam rolę zwykłego, biernego użytkwnika Internetu, podobnego do tych którymi się na codzień otaczam. Zrozumiałam w końcu na czym polega niektórych problem nudy w sieci i dlaczego tak często przesiadują na społecznościówkach Gronie (a teraz jeszcze i Facebooku) czy Fotce.<br />
Tworzenie contentu wymaga samozaparcia i odpowiedniego stosunku do Internetu. Natomiast w moim środowisku wiadome jest, że Internet to narzędzie przyszłości, jednakże to zbyt odległa kwestia, którą zajmują się &#8220;specjaliści&#8221;, zaś najbliżej jest uznawany jako źródło rozrywki i kontaktu z najbliższymi. Dla większości więc granice Internetu to portale społecznościowe posiadające polską wersję językową, JoeMonsters, YouTube etc. W tym roku nieco jeszcze poszerzyły się o Demotywatory, które są uznawane za największe wydarzenie internetowe w Polsce w 2009. Znane już kupę czasu temu wśród aktywnych internautów, teraz świetnie przyjęły się w końcu na polskich kablach. Najlepiej możemy to zauważyć wchodząc do biblioteki szkolnej w czasie przerwy.<br />
<span id="more-764"></span><br />
U mnie w szkole na każdej przerwie, na każdych 10 monitorach obecne są Demotywatory. Najfajniejszymi żartami już nie są te o Twojej Starej tylko właśnie teksty z demotów. Dodatkowo w tym roku przestano się pytać o Grono, tylko o profil na Facebooku. Można powiedzieć, że stado się zaczęło przemieszczać, chociaż <a href="http://perturbacje.blogspot.com/2009/12/leaving-facebook-to-quest-of-terra.html">niektórzy przewidują</a> dalsze wędrówki.<br />
Ogółem rzecz biorąc śledziłam życie sieci niemalże tylko i wyłącznie od strony przeciętnego użytkownika, jako, że przyznam, że nawet z RSS&#8217;ami trudno mi było nadążyć, nie mówiąc już o Blipie i Twitterze. Dobrze, że mam jeszcze kontakt z wami przez Facebooka, ktoś czasami wrzuci jakiś link, napisze wpis na bloga i się pochwali. </p>
<p>Mogę powiedzieć, że pierwotnym źródłem&#8230;problemu jest oczywiście matura, którą zdaję w tym roku. Co prawda, sam egzamin dojrzałości dla mnie nie jest aż tak istotny, bo mam ambicję zdawać na Akademię Sztuk Pięknych, w której liczą się ich własne wewnętrzne egzaminy. Tak więc, zapieprzam z rysunkami ile tylko mogę.<br />
Dodatkowo, jakoś w tym roku bardziej trzyma mnie społecznie przy życiu <em>real</em> niż <em>wirtual</em></p>
<h2><em>Muzyka dziurawi niebo</em> &#8211; C. Baudelaire</h2>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/1063455_356x237.jpg" alt="i love the 80s" /></p>
<p>Jakiś czas temu obejrzałam <a href="http://www.filmweb.pl/f255398/Mi%C5%82osna+uk%C5%82adanka,2006">&#8220;Starter For Ten&#8221;</a>, brytyjski film, komedia romantyczna z 2006 roku; przeciętny, niespecjalnie wybijający się ze swojego gatunku, ale jak to bywa z brytyjskimi komedia romantycznymi &#8211; urzekający. To co szczególnie mi się spodobało, to świat upozorowany na lata &#8217;80, niezwykle przekonująco swoją drogą. I wtedy odkryłam w sobie sympatię do tego okresu, a szczególnie do muzyki z tychże lat. Filmowy soundtrack zawierał w sobie wiele utworów The Smiths, The Cure, Echo &#038; The Bunnymen…<br />
Niedługo po obejrzałam jeszcze <a href="http://www.filmweb.pl/f480762/500+dni+mi%C5%82o%C5%9Bci,2009">&#8217;500 days of summer&#8217;</a> z Zooey Deschanel, <a href="http://listen.grooveshark.com/#/artist/She+And+Him/396654">muzycznie</a> jak i stylowo inspirowana tamtymi latami. Ścieżka dźwiękowa obfitowała świetnymi kawałkami, w tym kilka The Smiths. Zastanawiałam się, gdzie oni byli przez ten cały czas? Dlaczego tak późno ich odkryłam? Przecież na pewno ich już nie raz słuchałam z okazji zapoznawania się z muzyczną klasyką. Ale nie, oczywiście kolejny raz to film musi być źródłem moich muzycznych wrażeń.</p>
<p align="center"><a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/smiths-the-morrisey.gif"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/12/smiths-the-morrisey.gif" alt="Morrissey" title="Morrissey" width="324" height="500" class="aligncenter size-full wp-image-768" border="0"/></a></p>
<p>Tak jak Yann Tiersen stało się jednym z moich ulubionych artystów po oberzeniu &#8216;Amelii&#8217; i The Shins po &#8216;Garden State&#8217;, tak też teraz jest z The Smiths. Którzy są moim kolejnym istotnym zagięciem w moim guście muzycznym (<a href="http://www.last.fm/user/arcania">chyba ósmym</a> :P)</p>
<h2>the gigs</h2>
<p>A propos Yanna Tiersena, byłam gdzieś we wrzesniu na jego <a href="http://www.last.fm/event/1139471+Orka+-+Yann+Tiersen">koncercie z Orką</a> w Progresji. Kupiłam bilet z przeświadczeniem, że pójde zobaczyć Yanna solo. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie (jak i tłumu) gdy po Orce (w składzie pijany Tiersen ze skrzypcami), którą uznałam za jakiś support, impreza się skończyła. Jakiś miesiąc później ogłoszono ten właściwy koncert Yanna Tiersena w warszawskiej Stodole, jakież było wtedy moje ubolewanie. Bo kasa z nieba nie spada i za tamtą omyłkę już musiałam zapłacić moją nieobecnością na listopadowym koncercie. Żałuję tamtych biletów, chociaż przyznam, że przyjemnie się bawiłam w dobrym towarzystwie, a Orka to dobry zespół industrialowy. </p>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2007/03/placebo.gif" alt="placebo"/></p>
<p>W listopadzie miałam również okazję zobaczyć kolejny raz Placebo na Torwarze, to było zupełnie inne przeżycie niż 2 lata temu. Wtedy byłam na etapie sympatii, a na koncercie dopiero uswiadomiłam sobie, że ich kocham. Tym razem, szczerze wzruszona ich kolejną wizytą dałam upust swojej wdzięczności za tą wspaniałą muzykę.<br />
Nie jestem fan boyem, nadal pozostaje fanem konstruktywnym i śmiem twierdzić, że najnowsze &#8216;Battle For The Sun&#8217;, chociaż ogółem bardzo dobre, to jednak na tle wczesniejszych płyt wypadło blado. Tak jak i koncert: przyszli, świetnie odbębnili i poszli (wracając 3 razy, ale to pewnie wyreżyserowane).</p>
<p>A szczególnie, zirytowała mnie niektórych reakcja po koncercie, jak gdyby chcąc udowodnić jak zajebiście się wyszaleli i jacy są imprezowi, opowiadali jak to krzyczeli i stracili głos, skakali i rozbijali się wraz z tłumem. Zapominając gdzieś o muzyce. 2 lata temu, gdy Placebo zaczynałam dopiero kochać, przyznam, że miałam podobnie, nie potrafiąc nic innego powiedzieć o koncercie niż &#8220;zajebiście było!!11&#8243; (już nawet nie śmiem linkować do tamtego wpisu; do P.W: dlatego byłam trochę naburmuszona po koncercie..:>)<br />
Stojąc gdzieś niemalże pod sceną widziałam kobietę (40l?), była jedynym nieruchomym punktem wśród tłumu. Stała i łzy jej ciekły. Wokoło niej byli ludzie pogrążenie w jakiejś muzycznej esktazie, którzy nie skakali żeby tylko skakać.</p>
<p>Mogłabym jeszcze długo pogadać o supporcie, o animacjach przed koncertem, o fanach i ogólnie o różnych moich psychotycznych przemyśleniach. Ale jest 01:27, wpis ma już aż koło 900 słów i chce mi się spać.</p>
<p>PS: Ostatnio, pisząc te wypociny o muzyce, dźwięku itp, uświadomiłam sobie, że muzyka w moim życiu gra niewyobrażalną rolę. Bez niej byłabym jakby zupełnie inną osobą, wierzę, że &#8220;gorszą&#8221;. Niewyobrażam sobie życia bez słuchawek. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/764/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PUK</title>
		<link>http://lanooz.net/765</link>
		<comments>http://lanooz.net/765#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 12:54:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[orange]]></category>
		<category><![CDATA[puk]]></category>
		<category><![CDATA[telefonia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=765</guid>
		<description><![CDATA[Zablokowałam sobie SIMa, który zaządał kodu PUK. Jego z kolei zgubiłam kilka lat temu, więc delikatnie rzecz biorąc wpadłam w panikę. Otóż mam kartę pre-paid w Orange POP i to na dodatek nie zarejestrowaną, a z tego co wyczytałam mogłam się pożegnać już z numerem. Poszłam do salonu Orange, czekałam pół godziny aż konsultant mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zablokowałam sobie SIMa, który zaządał kodu PUK. Jego z kolei zgubiłam kilka lat temu, więc delikatnie rzecz biorąc wpadłam w panikę. Otóż mam kartę pre-paid w Orange POP i to na dodatek nie zarejestrowaną, a z tego co wyczytałam mogłam się pożegnać już z numerem. Poszłam do salonu Orange, czekałam pół godziny aż konsultant mnie przyjmie. Koncepcja była taka, że mam się zarejestrować a wtedy mi podadzą PUK.<br />
Pan z Orange podpytywał czy wiem jaki jest stan konta i czy potrafię podać numer, z którym się najczęściej kontaktuje. Powiem szczerze, że ja nie mam w zwyczaju wiedzieć ile mam na koncie. Na szczęście podejrzałam wcześniej moje konto na orange.pl. I wygrałam, co mnie strasznie cieszy. Odzyskajcie swój PUK, zarejestrujcie i w ogóle. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/765/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>w drogę</title>
		<link>http://lanooz.net/759</link>
		<comments>http://lanooz.net/759#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2009 17:30:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miniblog]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[prawko]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=759</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś tydzień temu zaczęłam swój praktyczny kurs jazdy, czemu raczej niedowierzałam. Przypomina mi to wczesne czasy przedszkola gdy nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek nauczę się tej magicznej czynności jaką jest czytanie, a co dopiero pisanie! A gdy już zaczęłam się uczyć, ekscytacja zastąpiła brak wiary. I było/jest dokładnie tak samo jeżeli chodzi o jazdę samochodem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś tydzień temu zaczęłam swój praktyczny kurs jazdy, czemu raczej niedowierzałam. Przypomina mi to wczesne czasy przedszkola gdy nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek nauczę się tej magicznej czynności jaką jest czytanie, a co dopiero pisanie! A gdy już zaczęłam się uczyć, ekscytacja zastąpiła brak wiary. I było/jest dokładnie tak samo jeżeli chodzi o jazdę samochodem. I nadal trochę niedowierzam, ja <em>dorastam</em>! :P Podświadomie chyba zawsze myślalam, że zostanę Piostrusiem Panem i sprawę dojrzewania odstawiałam na dalszy plan :><br />
Już 3 razy wyjechałam na miasto i naprawdę, pomimo znanych warunków na stołecznych drogach i warszawskich piratów, czuję się świetnie za kółkiem! :-P Polecam dość świeży artykuł, <a href="http://wyborcza.pl/1,75480,6995398,Kolko_i_krzyzyk_na_droge.html">analizę psychiki polskiego kierowcy</a> w Dużym Formacie i weźcie to sobie do serca jeżeli jesteście lub będziecie kierowcami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/759/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WordPress 2.8 &#8211; brak ogonków. Odsyfianie bazy.</title>
		<link>http://lanooz.net/748</link>
		<comments>http://lanooz.net/748#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2009 23:20:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[site]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>
		<category><![CDATA[mysql]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=748</guid>
		<description><![CDATA[I oto jestem. Z powrotem w domu. Wybaczcie tą niską częstotliwość publikowania, ale siła wyższa. I najlepiej zacząć od mojego nieudanego startu. Niedawno stwierdziłam, że warto zacząć blogować poczynając od aktualizacji WordPressa do wersji 2.8. Tak też zrobiłam i momentalnie cały mój zapał został zgaszony &#8211; po aktualizacji wywaliło mi wszystkie polskie znaki. Tak naprawdę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I oto jestem. Z powrotem w domu. Wybaczcie tą niską częstotliwość publikowania, ale siła wyższa. I najlepiej zacząć od mojego nieudanego startu.</p>
<p>Niedawno stwierdziłam, że warto zacząć blogować poczynając od aktualizacji <a href="http://wordpress.org">WordPressa</a> do wersji 2.8. Tak też zrobiłam i momentalnie cały mój zapał został zgaszony &#8211; po aktualizacji wywaliło mi wszystkie polskie znaki.<br />
Tak naprawdę nie byłam zaskoczona, bo moja baza zawsze miała problem z kodowaniem(rzekomo jest na latin2), a to ma swoje korzenie jeszcze za czasów mojego pierwszego <a href="http://superhost.pl">hostingu</a>. Będąc wtedy większym laikiem niż teraz, zapamiętałam jedynie to, że Superhost.pl robiło syf z kodowaniem bazy danych, niebawem odczułam to przy zmianie serwera na Dreamhost przy importowaniu bazy.</p>
<p>Kiedyś mnie to samo <a href="http://lanooz.net/396">spotkało przy okazji aktualizacji</a> i ostatecznie rozwią… tymczasowo zażegnałam problem. Bowiem rzekome rozwiązanie nie rozwiązywało problemu bazy, wiec trudno nazwać to rozwiązaniem. I tym razem się to na mnie odegrało, bo dawny sposób nie działał. </p>
<p>Po intensywnych poszukiwaniach, których rezultat się opierał na pradawnych wersjach wordpressa, stwierdziłam, że chyba najwyższy czas skonwertować bazę na utf-8. Nie ot zmiana etykietki z kodowaniem tabeli, tylko ingerencja w znaki w bazie. Od razu uprzedzę, że notepad++ nie dałby sobie z konwersją rady, próbowałam.<br />
Znalazłam kilka skryptów i wtyczek do wordpressa, z czego wszystko wyglądało dość prowizorycznie a żadna wtyka nie gwarantowała bo były używane tylko na starych wersjach.<br />
Konwersja bazy &#8211; jasne, nie ma problemu. Tylko, że tabele post_content i post_title w wp_posts posiadają jakieś indeksy typu FULLTEXT. I to, w jakiś tam dziwaczny sposób blokuje konwersje danych. Trzeba więc było ten indeks tymczasowo usunąć przez phpMyAdmina. A gdy już się pozbyłam indeksu (zapamiętać, żeby go potem dodać z powrotem), zainstalowałam wtyczkę <a href="http://wordpress.org/extend/plugins/bbwp2utf8">BBWP2UTF8</a>, ale zanim się ją uruchamia trzeba dodać następującą rzecz do wp-config.php<br />
<code>    define('DB_CHARSET', 'utf8');<br />
    define('DB_COLLATE', '');</code><br />
No to sru i konwersja pomyślnie przebiega z latin2(lub latin1, co za różnica) do utf-8_general_ci.</p>
<p>A to linki do innych skryptów, ale już nie wtyczek, które działają mniej więcej na tej samej zasadzie. Nie wiem tylko dlaczego u mnie nie zadziałały, chociaż wiem, że powinny.<br />
<a href="http://yihui.name/en/2009/05/convert-mysql-database-to-utf-8-in-wordpress/">http://yihui.name/en/2009/05/convert-mysql-database-to-utf-8-in-wordpress/</a></p>
<p><a href="http://www.mydigitallife.info/2007/06/23/how-to-convert-character-set-and-collation-of-wordpress-database/">http://www.mydigitallife.info/2007/06/23/how-to-convert-character-set-and-collation-of-wordpress-database/</a></p>
<p>Zapewne niektórzy z was pukają się w czoło czytając moje wypociny. No cóż, laik musi sobie jakoś radzić :-)<br />
Przynajmniej mam nadzieję już nie miewać problemów z bazą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/748/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W stronę Nowego Świata #1</title>
		<link>http://lanooz.net/745</link>
		<comments>http://lanooz.net/745#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 May 2009 22:03:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[polska i reszta świata]]></category>
		<category><![CDATA[nowy jork]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[wojaże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=745</guid>
		<description><![CDATA[Kierunek: Stany Zjednoczone &#8211; Nowy Jork Cel: Turystyka Czas: Wakacje. Okres: Miesiąc. Prawie. USA! I&#8217;m coming! Cieszę się jak przystało na wychowaną w dobie popkultury i konsumpcjonizmu; będzie to dla mnie jak podróż do magicznej krainy. Tak, jak to zawsze bywa z marzeniami dzieci o Disneylandzie ;-) Oh, ten zachód. Może brzmi to kosmopolitycznie, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/05/captain_america.jpg" alt="captain-america.jpg" /></p>
<p>Kierunek: Stany Zjednoczone &#8211; Nowy Jork<br />
Cel: Turystyka<br />
Czas: Wakacje.<br />
Okres: Miesiąc. Prawie.</p>
<p>USA! I&#8217;m coming!</p>
<p>Cieszę się jak przystało na wychowaną w dobie popkultury i konsumpcjonizmu; będzie to dla mnie jak podróż do magicznej krainy. Tak, jak to zawsze bywa z marzeniami dzieci o Disneylandzie ;-)<br />
<em>Oh, ten zachód.</em> Może brzmi to kosmopolitycznie, ale nie szkodzi.</p>
<p>Nie wyjechałam wcześniej, z powodu tych niepokojów terrorystycznych, rodzice wykluczyli na jakiś czas wyjazdy do Stanów. Trochę czasu minęło, a <em>terroryści</em> wydaje się, mają chwilowo nerwy na wodzy; można lecieć!</p>
<p>I ze względu na przewidywalne warunki tego wyjazdu (Internet w zasięgu ręki, co się zazwyczaj mi nie zdarza podczas podróży) oczekujcie wakacyjny cykl wpisów o Stanach :-). Dziś #1: przygotowania do wyjazdu. Czyli cholerne formalności.</p>
<p><span id="more-745"></span></p>
<h2>Świński żarcik</h2>
<p>Niestety, kilka dni po podjęciu decyzji, wybucha świńska panika. I to wszystko stało się z dnia na dzień. Jednego dnia był ład i spokój a następnego media przepowiadają światową pandemię. Przyznam, że mnie to zaniepokoiło, wszystko dzięki medialnemu hajpowi. Niech ich szlag,</p>
<p>Choć jestem świadoma tego, że świńska grypa nie jest groźniejsza od zwykłej, to jednak rozprzestrzenia się nieprzeciętnie szybko i…w sumie to nigdy nie miałam grypy. Głupio byłoby zachorować na wyjeździe :P</p>
<p>I tak pojadę. Nowai.</p>
<h2>Lokacja</h2>
<p align="center"><a href="http://www.flickr.com/photos/isco72/1411785842/"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/05/nyc.jpg" alt="nyc.jpg" /></a></p>
<p>Będziemy się stacjonować w Nowym Jorku. Na potrzeby wizowe musieliśmy najpierw znaleźć nocleg i  już od początku rozglądaliśmy się głównie po ofertach hosteli. Hotele są zbyt drogie, tym bardziej te położone w centrum (nie ma sensu tracić czas na dojeżdżanie i komunikacja miejska też droga). A prawdziwi turyści nie rozpychają się po kosztownych hotelach tylko mieszkają po studencku ;-)</p>
<p>Ostatecznie znaleźliśmy <a href="http://l-hostels.com" target="_blank">L-Hostels</a>  &#8211; piechotką można dość szybko dojść do Central Parku, 25 minut publiczną komunikacją do Times Square (wg Google Maps), kilka metrów do metra, tramwajów i busów.  Jednak przede wszystkim przekonała nas <a href="http://www.hostels.com/hostels/new-york/l-hostels/29499">masa znakomitych opiń o hostelu</a>, zdobywa najlepsze noty na witrynach poświęconych hostelom (najlepsze dostaje w kategorii Czystość ;) ).<br />
Mają nawet teraz, z pięknym widokiem na Harlem.</p>
<p>Właśnie. To była jedyna wątpliwość co do wyboru. Harlem, jak Praga w Warszawie, jest znany jako najniebezpieczniejsza dzielnica w NY. Zamieszkiwany głównie przez Afroamerykanów, niegdyś uznany za slums, którego granice strach było przekraczać.<br />
Tak było kiedyś, etykietka dzielnicy niestety pozostała i zapewne nie odklei się w najbliższym czasie, jednak Harlem się zmienia. Zobaczcie co się tam <a href="http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=31399600&amp;postcount=347">zmieniło ciągu ostatnich 20  lat</a>. </p>
<p>Zawsze muszę jednak sobie znaleźć co najmniej podwójne zapewnienie w pewnych kwestiach, więc własnoręcznie przewinęłam się przez kilkaset opinii o hostelu w poszukiwaniu wzmianek o okolicy.<br />
Znalazłam kilkadziesiąt komentarzy(20-30) i nikt nie narzekał na położenie. Albo lepsza część dzielnicy, albo blisko do metra/busów więc małe prawdopodobieństwo rabunku albo rzeczywiście Harlem się zmienia.</p>
<p>A co lepsze, można się z L-hostels kontaktować przez skype&#8217;a. Zawsze, przez 24h, ktoś tam będzie (recepcja zapewne). To pozwoliło mi zadać multum pytań, próśb i potwierdzeń, nie byłoby tak samo przez telefon, szkoda kasy i nerwów (rozmowy telefoniczne mnie zawsze stresują).</p>
<p>Mam wrażenie, że będzie tam wygodniej niż w wielu hotelu. Jak na razie są warci polecenia.</p>
<h2>Wiza</h2>
<p>Tak czy inaczej, wpierw trzeba było się zająć wizą. Przyznam Wam, że nigdy jak dotąd, nie zajmowałam się formalnościami związanymi z podróżą i trochę czasu zajęło rozeznanie się o co w tym truchta.</p>
<p>W przeciwieństwie do większości innych ambasad, gdzie wystarczy zapłacić i czekać miesiąc czy nawet dwa, w Ambasadzie USA wiza dość szybko jest udzielona, ale sam proces jej uzyskiwania jest straszny. Dodatkowo niedoświadczona w tych sprawach trochę spędziłam w Internecie czytając urywkami jak to wszystko ma przebiec.  </p>
<p>Teraz mogę zapisać przebieg dla siebie i potomnych ;-)</p>
<blockquote>
<ol>
<li>Uzupełnić elektroniczny wniosek.
<p>Miałam nie lada problem, z tym, jak go uzupełnić. <em>Po angielsku czy po polsku? Gdzie wpisywać BRAK, a gdzie zostawić puste? Napisać STUDENT czy jak?</em></p>
<p>Ostatecznie uzupełniłam formularz po angielsku, ponieważ jest bardziej ekonomiczny.<br />
W angielskiej wersji w miejsca puste trzeba wpisywać &#8220;NONE&#8221;. A nie &#8220;N/A&#8221; jak to na niektórych forach doradzano. Ponieważ formularz nie zezwala na jakiekolwiek slashe, a co do samego &#8220;NA&#8221; nie wiem czy jest odpowiedne. Tak czy owak, &#8220;NONE&#8221; jest poprawne i sprawdzone.</li>
<li>Nie trzeba oznaczać każde puste miejsca, pomimo, że w zasadach uzupełniania piszą: <em>JEŚLI PYTANIE PANA/PANI NIE DOTYCZY, NALEŻY TO WYRAŹNIE ZAZNACZYĆ WPISUJĄC &#8220;NIE DOTYCZY&#8221; LUB &#8220;BRAK&#8221;&lt;</em>
<p>W rzeczywistości NONE/BRAK wystarczy wpisywać przy braku numerów telefonów, a resztę zostawić puste, jeżeli nie dotyczy.</p>
<p>Aby można było właściwie uzupełnić blankiet, trzeba mieć miejsce pobytu. A więc w moim przypadku już musiałam zarezerwować (i wpłacić zaliczkę) pokoje w hostelu, pomimo, że nie było żadnej pewności czy mi dadzą tą wizę. </p>
<p>I najrozsądniej wydrukować formularz drukarką laserową.</li>
<li>pamiętajcie o formularzu DHL.</li>
<li>Opłata wizowa (za rozpatrzenie wniosku, nie wizę. Za wizę ew. się płaci później, ale Polacy i Wietnamczycy mają za friko)
<p>Najlepiej przez Pocztę Polską, wtedy nie obciążą nas opłatą manipulacyjną.</p>
<p>Trzeba płacić kursem podanym na stronie ambasady, koniecznie w PLNach. Niestety, zawsze jest jakoś nienormalnie zawyżony porównując do kursu NBP, na przykład. Na stronie aktualizują go co jakiś czas i mam wrażenie, że robią to wtedy gdy dolar w tym czasie jest droższy niz normalnie. My mieliśmy takie nieszczęście, że w dniu kiedy zdecydowałyśmy zapłacić, kurs mocniej skoczył i w rezultacie zapłaciłyśmy ~ 20zł więcej niż gdybyśmy zrobiły to dnia poprzedniego.  Szlag.</li>
<li>Umówić się telefonicznie na rozmowę z konsulem.<br />
przygotujcie numer paszportu, imiona i nazwiska wszystkich uczestników wyjazdu (spotkanie grupowe).<br />
Przydzielą Wam najbliższe wolne spotkanie, u nas to był już następny tydzień.</li>
</ol>
</blockquote>
<h2>W ambasadzie; rozmowa z konsulem</h2>
<h3>Kolejki</h3>
<p>W zasadzie czekaliśmy w co najmniej 4 kolejkach. Kolejka przed budynkiem -> kolejka w łączniku -> kolejka do okienek rejestracyjnych -> kolejka do konsula. Choć tak naprawdę, nie zajęło to tak dużo jak można było oczekiwać. </p>
<p>Przy okienku rejestracyjnym (od momentu pobierania odcisków palców na zawsze będziemy istnieć w kartotekach CIA, watch out), po raz n-ty sprawdzili nam formularze. I wtedy poczułam się głupio…</p>
<p>Ponieważ miałam u siebie w formularzu, w polu <em>&#8220;Inne nazwiska, którymi się Pan/Pani posługuje lub posługiwał/a (nazwisko panieńskie, pseudonimy artystyczne, zawodowe, religijne)&#8221;</em> (w ang. wersji &#8211; &#8220;alias&#8221;), wpisane &#8216;Lanooz&#8217;.<br />
Chociaż czyż nie jest to poważny, może nie w brzmieniu, ile co w znaczeniu, alias, którego oficjalnie wykorzystuję? Przecież jestem całkiem nieźle z nim kojarzona. Czyż nie? Czyż nie? Jestem świadoma, że tym czynem, już definitywnie przykleiłam do siebie etykietkę, &#8216;Lanooz&#8217; i tym pomartwię się w przyszłości gdy już zostanę szanowaną osobistością :-P<br />
I to samo zrobiła znajoma, wpisując swój internetowy nickname.<br />
Tak czy inaczej pani urzędnik w okienku (Polka), krzywo się popatrzyła i wątpliwie zapytała czy to &#8220;imię&#8221;, to nazwa, którą wykorzystujemy w mediach.<br />
<em>No taak, oczywiście, oczywiście.</em><br />
Pani W Okienku zawahała się, nie wiedząc co robić, czy uznać to za żart czy co. Ostatecznie niewzruszenie kontynuowała swoją pracę. Bo po co robić problemy.</p>
<p>Eh, trzeba kiedyś zdefiniować warunki istnienia <em>aliasu</em>  czy <em>pseudonimu artystycznego</em> .</p>
<h3>Konsul</h3>
<p>W ostatniej kolejce, do konsula, nerwy dały we znaki. Konsulowe przeprowadzali rozmowy również w okienkach, sąsiadując z polskimi urzednikami. Ludzie natomiast czekali z numerkiem na przeciwko. My przeczekaliśmy około 20 osób, razem jakieś pół godziny.</p>
<p>Z braku laku obserwowaliśmy amerykańskich urzędników (było ich 4, jedna urzędniczka) i od razu uderzyła nas różnica między nimi a polskimi urzędnikami, pracującymi obok.<br />
Amerykanie byli…uradowani. Wręcz promienieli. Ich nastawienie do rozmówcy było…nienormalnie przyjazne. Żyjąc w polskich realiach, gdzie urzędnik to synonim obojętności i gburowatości, naprawdę się wydało nietypowe. Choć rozumiem, że chcieli umilić nam rozmowę, to w tym pozytywnym nastawieniu nie było ani krzty sztuczności.</p>
<p>Trafiliśmy do młodego, miłego pana konsula, który umiał, jako-tako, mówić po polsku. Zdecydowaliśmy przejść na tutejszy język jako, że dwie osoby z naszej 4-osobowej grupy nie umiały angielskiego. Zaskakująco nie pytał nas za wiele. Zadał normalne pytania typu, czy mamy jakąś rodzinę w Ameryce, od ilu lat jesteśmy w  Polsce. Pod koniec, gdy już wypowiedzial te magiczne słowa: <em>Kwalifikujecie się do wiza</em>, zapytał o…. lokacje najlepszej restauracji wietnamskiej. Wyszczerzyłam się. To chyba nie było podchwytliwe, co? ;-)<br />
Właściwie to nie wiedziałam. Jako Wietnamka tym bardziej nie jadam w wietnamskich barach i restauracji, wolę się stołować w domu. Więc dałam mu adres pierwszej lepszej restauracji, którą znam.</p>
<p>Paszport zatrzymali. Dostarczyli mi go kilka dni temu DHL&#8217;em (23zł). I nie jest w najlepszej kondycji. Cały jest zmiętoszony, lepki, jakby go dotykało tysiące osób, ma zgiętą okładkę i wiza mi nieestetycznie wystaje.<br />
Na dodatek przykleili numer przesyłki do okładki, który to będę musiała ściągać zmywaczem do paznokci. Ugh. Zero szacunku. Bo przecież to oni nam łaskę robią, że tam lecimy.</p>
<p>Ale to jeszcze nie koniec. Kto wie czy tam na lotnisku nas nie odeślą spowrotem do domu. Na razie jednak &#8211; _no worries_</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/745/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WriteMonkey</title>
		<link>http://lanooz.net/738</link>
		<comments>http://lanooz.net/738#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2009 20:56:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[software]]></category>
		<category><![CDATA[grafomania]]></category>
		<category><![CDATA[narzedzia]]></category>
		<category><![CDATA[pióro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=738</guid>
		<description><![CDATA[Moja grafomania w niejasny sposób stała się powodem mojej nietolerancji i wybredności w sprawie sposobu, miejsca i czasu pisania. Niegdyś nie przywiązywałam wagi do tych elementów; żadna to była różnica pisać na postrzępionej kartce, na odwrocie zeszytu od matematyki w Wordzie, w notatniku czy w panelu bloga. A dzisiaj i pisanie trafiło na top-listę moich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/typewriter.png" alt="typewriter.png" /></p>
<p>Moja grafomania w niejasny sposób stała się powodem mojej nietolerancji i wybredności w sprawie sposobu, miejsca i czasu pisania.<br />
Niegdyś nie przywiązywałam wagi do tych elementów; żadna to była różnica pisać na postrzępionej kartce, na odwrocie zeszytu od matematyki w Wordzie, w notatniku czy w panelu bloga. A dzisiaj i pisanie trafiło na top-listę moich wybredności.<br />
<span id="more-738"></span></p>
<h2>WYGODA</h2>
<p>Jako &#8216;podłoże&#8217; w kwestii wygody akceptuję jedynie zwykły zeszyt w kratkę, zespawany zszywaczem, z papierem niemakulaturowym, w miarę gładkim, ale nie za bardzo, notatnik (notepad++) z czcionką Courier New, mój własny panel bloga i nawet Word 2007 czasami sprzyja pisaniu, choć jego brak prostoty zaliczam do wad.</p>
<p>Wygoda wygodą. Nie za często udaje mi się realizować temat pisząc go np w zeszycie, większość takowych rzadko udaje mi się skończyć lub zaliczam ich do nieudanych, niesatysfakcjonujących, szybko o nich zapominając (nie każdy tekst piszę z myślą o blogu. Piszę dla samego pisania). Mało co potrafi mnie szczerze zmotywować do pisania, szczególnie, że mam dość słomiany zapał. </p>
<h2>WATERMAN</h2>
<p>Jedyną taką rzeczą, która powoduje, że kocham pisać to mój Waterman, wieczne pióro, które towarzyszy mi aż od podstawówki. Powoduje, że często nie mogę się oderwać od pisania, przez co lubię robić wielostronicowe notatki na polskim i biologii. Nie dziwię się innym kiedy krzywo na mnie patrzą, nie aprobując moją manię pisania. Samej, kiedy czasem zdarza mi sie pisać długopisem ogarnia mnie jakaś irytacja i olewcze nastawienie do świata. Tak, całe nastawienie i samopoczucie mi się zmienia, wszystko wtedy robię od niechcenia.<br />
Oh, do teraz nie zdałam sobie sprawy z tego jak bardzo jestem uzależniona od swojego pióra. I w ten sposób mogę sobie przypisać kolejny tag: kaligraficzny masochista. Chociaż z tą kaligrafią to tak nie do końca.</p>
<p>{Ups, w trakcie pisania tego wpisu jakieś 3 razy zmieniłam główny temat poprzez nieświadomie wtrącenia. I dopóki jeszcze mogę to powstrzymam przed rozwodzeniem się nad ręcznym pisaniem. O tym wspomnę innym razem.}</p>
<h2>WRITEMONKEY</h2>
<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/writemonkey.gif" target="blank" alt="writemonkey" /></p>
<p>Przechodząc do meritum, chciałam wam po prostu pokrótce (taa…) przedstawić bardzo sympatyczny program &#8211; notatnik <a href="http://writemonkey.com">WriteMonkey</a>.<br />
I to właśnie to. WriteMonkey stał się moim wirtualnym odpowiednikiem pióra.</p>
<p>To prosty notatnik odczytujący pliki .txt. Jednak to, w jaki sposób redaguje ten tekst jest bardzo inspirujący. Wydawałoby się, że nic w tym szczególnego, ale spróbujcie w nim trochę popisać. Jego prostota wręcz urzeka.</p>
<p>Główne <a href="http://writemonkey.com/features.php">opcje</a> (program nie obfituje w opcje, ma być z założenia prosty), które pozwolą nam sprawnie wykonać zadanie:<br />
<img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Sami możemy ustalić docelową ilość słów, limit czasowy i  i śledzić nasz progres w procentach. Wbrew pozorom to naprawdę skuteczne zakładając, że mamy w sobie odrobiny samodyscypliny.</p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Możemy skonfigurować kolory, czcionkę i ogólny layout. To ten główny czynnik, wpływający na to jak będzie się nam pisało.<br />
Stwierdziłam właśnie, że o ile czytać wolę na jasnym tle to o tyle pisać preferuję na bardzo ciemnym. Lubuję się ostatnio w czcionkach szeryfowych, są takie…gazetowe. I właśnie, czuję się jakbym pisała jakąś swoją własną kolumnę :><br />
<a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/writemonkey-scr.gif" target="blank"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/writemonkey-scr-th.gif"/></a></p>
<p><a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/writemonkey-nav.gif" target="blank"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/04/writemonkey-nav.gif" alt="writemonkey-nav" width="150px" height="293px" align="right" /></a><br />
<img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Tekstowe oznaczenia w tekście, dzięki którym możesz potem łatwiej zarządzać napisany tekstem. Dzięki nim możemy zapisać bookmarki czy jest lista nagłówków jak i spis wszystkich paragrafów. </p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Podczas gdy w innych programach nigdy nie zwracałam na opcje dźwiękowe to tu nie mogłam tego zignorować. Wszystko przez dostępny odgłos maszynopisu. A dla mnie to jeden z piękniejszych dźwięków świata ;)<br />
Pamiętam jak mnie zauroczył klimat w filmie &#8216;Pokuta&#8217;, gdzie budował go między innymi wbudowany w ścieżkę dźwiękową charakterystyczny odgłos stukania i dzwonienia przy &#8216;enterze&#8217;.</p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Dla każdego otwartego dokumentu, mamy pod ręką tzw _Repository_, czyli schowek na notatki. Bardzo wygodnie się przełącza skrótem klawiszowym między głównym dokumentem a schowkiem. </p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> W aplikacji są tekstowe oznaczenia, będące odpowiednikami formatowania, tj: pogrubienie, podkreślenie, okreslanie nagłówka, zakładki, listy numerowanym lub punktowanej i inne. Dzięki nim można łatwiej zarządzać i nawigować tekstem, dzieląc nam go na nagłówki, zakładki i paragrafy.</p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Te oznaczenia służą również eksportowaniu pliku do .html lub .doc i konwertowania tych tekstowych oznaczeń na właściwe formatowanie. Pomijając parę naprawdę małych szczegółów, świetnie też sobie z tym radzi :) <a href="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2009/05/writemonkey.html" target="blank">Tak wygląda wpis po eksporcie</a></p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/add.png"> Dla dyslektyków i nie tylko, jest spell-checker. Ze strony [link] można ściągnąć polski słownik i voila. Chociaż ja osobiście wolę już go wklejać do Worda, ponieważ tu trochę przycina.</p>
<p><img src="http://lanooz.net/images/delete.png"> I tu pojawia się jedyny mankament tego cuda. Wydajność.<br />
WriteMonkey trochę staje się ociężały jak na swoją prostotę, ponieważ oparty jest na .NET framework, który w tym wypadku nie działa zbytnio na korzyść, z perspektywy przeciętnego użytkownika preferującego szybkość.Trochę pobiera pamięci RAM; aktualnie zżera mi koło 22 MB. I na dodatek spell-checker się zacina.<br />
Ale poza tym potrafi gładko działać i korzyści z WriteMonkey są dostatecznie większe by nie martwić się RAMem.<br />
Ale to tylko ja. Wierzę, że część z was ma zbyt wypaśne maszyny żeby zauważyć takiego szkraba.</p>
<p>Dawno mi się tak przyjemnie nie stukało w klawiaturę. </p>
<p>[pisane w WriteMonkey z cudownym dźwiękiem maszynopisu]</p>
<p>{stuk} {stuk} {stuk} {dzyń}</p>
<p>[Dopisek z następnego dnia]: ja pieprze. zgubiłam piórnik razem z piórem. Piórnik i jego zawartość stanowią podstawę mojego życia. Mają wielką wartość sentymentalną. Dzwonię co chwila do Ikei, gdzie go zgubiłam i czekam aż znajdą. Boże dopomóż.<br />
Coś w tym musiało być, że dzień po tym jak rozwodziłam się nad cudownością pióra musiałam go&#8230;.ugh.</p>
<p>EDIT, 3.05 @ 18:00<br />
Dodałam parę plusów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/738/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbieram się w kupkę.</title>
		<link>http://lanooz.net/728</link>
		<comments>http://lanooz.net/728#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Mar 2009 00:11:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[apatia]]></category>
		<category><![CDATA[blogowanie]]></category>
		<category><![CDATA[osobiste]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=728</guid>
		<description><![CDATA[Weszłam do panelu bloga i poczułam się obco. Ostatni raz byłam tu 2 tygodnie temu. To nie kwestia tego, ze blogowanie mi się znudziło czy mnie zmęczyło (te tendencje sie szerzą w blogosferze ostatnio), wręcz przeciwnie, ciągle miałam chęć naskrobania czegoś. A miałam co, ponieważ ciągle co jakiś czas jakiś pomysł na wpis wyskakiwał zza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Weszłam do panelu bloga i poczułam się obco. Ostatni raz byłam tu 2 tygodnie temu. To nie kwestia tego, ze blogowanie mi się znudziło czy mnie zmęczyło (te tendencje sie szerzą w blogosferze ostatnio), wręcz przeciwnie, ciągle miałam chęć naskrobania czegoś. A miałam co, ponieważ ciągle co jakiś czas jakiś pomysł na wpis wyskakiwał zza rogu.<br />
Nie mogłam jednak. Nie potrafiłam.<br />
Mogę powiedzieć, że nie miałam czasu i to byłaby prawda. Aczkolwiek jestem w pełni świadoma tego, że gdybym lepiej zarządzała czasem zapewne miałabym czas na wszystko, gdybym naprawdę zebrała swoje kawałki do kupy. Ostatnio czas straszliwie szybko wylewa mi się przez palce, to mnie tak niepokoi, ze aż paraliżuje.</p>
<p>W każdym razie, doszłam do takiego punktu, gdzie byłam naprawdę gotowa coś napisać (po takich przerwach zawsze się czuje jakbym zabierała się za pierwszy wpis) włączałam notatnik i nie potrafiłam wykrzesać żadnego słowa. O tylu rzeczach miałam się wygadać, a ostatecznie o żadnej nie napisałam.<br />
Otóż po każdej najmniejszej przerwie czuję się niekomfortowo, próbując zakończyć tą stagnację. Im dłużej nie piszę, tym coraz mniejsza szansa przełamanie ciszy.<br />
Ciekawe jak bardzo musiałabym to ciągnąć by dotrzeć do tego szczytu, który by już mi kompletnie wybił blogowanie z głowy? Na tą chwilę powiem, że to niemożliwe, na szczęście.<br />
Bez względu na czytelników, bzdury czy nie, nie mogłabym się powstrzymać od pisania. To coś co pomaga mi utrzymywać mózg w stanie czynnym, to jest coś co mnie zajmuje i no..to takie przyjemne; ta grafomania.. ;)<br />
Tym razem, w końcu zdeterminowana by wyjść ze stagnacji, znalazłam patent &#8211; napisałam o niej. </p>
<p>Bełkot czy nie. Wreszcie coś z siebie wyplułam! :></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/728/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poka zęby.</title>
		<link>http://lanooz.net/679</link>
		<comments>http://lanooz.net/679#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Nov 2008 22:20:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lanooz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Personal]]></category>
		<category><![CDATA[dentysta]]></category>
		<category><![CDATA[strachy na lachy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=679</guid>
		<description><![CDATA[Dentysta, koszmar dla wielu ludzi. Wydaje mi się, że typowe społeczeństwo dzieli się na tych co (panicznie) boją się dentystów i na tych co pokazują (pozornie?) swoją brawurowość i wyższość nad dentystami. Ja się zaliczam do tych pierwszych. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że będę musiała mieć usunięte wszystkie cztery ósemki, ponieważ nie mieszczą mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://lanooz.net/wp-content/uploads/2008/10/dentist.jpg" alt="null" /></p>
<p>Dentysta, koszmar dla wielu ludzi. Wydaje mi się, że typowe społeczeństwo dzieli się na tych co (panicznie) boją się dentystów i na tych co  pokazują (pozornie?) swoją brawurowość i wyższość nad dentystami. Ja się zaliczam do tych pierwszych.<br />
Jakiś czas temu dowiedziałam się, że będę musiała mieć usunięte wszystkie cztery ósemki, ponieważ nie mieszczą mi się w szczęce. A od czego są ósemki?</p>
<h2>Zęby mądrości</h2>
<p>Nazywane zębami mądrości, są jako ostatnie w naszej szczęce, rosną zazwyczaj w wieku 17-21 lat (podobno może to trwać nawet do 40 roku życia).<br />
U ludzi uznaje się je za za narządy szczątkowe, czyli narządy których pierwotne funkcje zanikły i w toku ewolucji w końcu totalnie znikną. Innym takowym zębem są <em>(chyba &#8211;  to są szczątkowe informacje z lekcji biologii w gimnazjum)</em> też kły &#8211; trójki , kiedyś mogły nam służyć do rozrywania surowego mięsa na mniejsze części, dzisiaj wolimy używać do tego widelców i noży.</p>
<p>Rzekomo rozrastanie się (właściwe słowo <a href="http://portalwiedzy.onet.pl/36571,,,,zabkowanie,haslo.html">&#8220;wyrzynanie&#8221;</a> nie przechodzi mi przez gardło) ósemek jest bolesne. Dopiero teraz, w trakcie pisania tego wpisu, dowiaduję się o tym z wikipedii. Od około roku szczęka nieprzerwanie daje mi o sobie znać, boli mnie i od czasu do czasu chrzęszczy. Zapewne od tych &#8220;mądrościówek&#8221;.</p>
<p>W każdym razie, wielu dentystów uważa, że należy je usuwać. <a href="http://slinkers.deviantart.com/art/Dentist-Troubles-46677184">Są źródłem wielu problemów</a> (np nie mieszczą się w szczęce, wystają pod dziwnym kątem)  a i tak nie biorą wielkiego udziału w przegryzaniu pokarmu.</p>
<h2>Wyrok</h2>
<p>Godzę się na zabieg usuwania ósemek ze względu na prawdopodobieństwo wykrzywienia innych zębów <em>(i męczarnie związane z aparatem, którego niegdyś nosiłam miałyby pójść na marne? no way!)</em> i w nadziei, że mnie szczęka przestanie boleć.<br />
Zdążyłam się już trochę przestraszyć po tym jak pani ortodontka skierowała mnie do chirurga, usilnie zapewniając, że jest bardzo dobry i znieczulenie również jest bardzo dobre.<br />
Zdążyłam się troche naczytać o zabiegu w Internecie, zanim powstrzymałam się i uświadomiłam sobie, że tylko się pogrążam w tych strachu.<br />
To było coś o skalpelach, litrach krwi, bólu, który oparł sie znieczuleniu, wielkich obcęgach rwących bez opamiętania, uczuciu rozpruwaniu sobie szczęki, zabiegu 2godzinnym (?!). Posty na forum były wprost przesiąknięte przerażeniem i obrzydzeniem. Trudno nie popaść w łagodną panikę.<br />
Na samą konsultację przyszłam nieźle roztrzęsiona :P<br />
<span id="more-679"></span></p>
<h2>Pozbawianie mądrości</h2>
<p>Sam zabieg również opiszę, dla siebie na przyszłość, dla innych oczekujących na usuwanie ósemek. Chociaż całkiem możliwe, że można sie po tym bardziej zestresować.</p>
<p>Przyszłam na zabieg bardziej wyciszona niż spanikowana. Byłam wciąż podekscytowana wygraną Baracka Obamy.<br />
Spokojnie usiadłam na fotelu i poddałam znieczuleniu (wybrałam mocniejsze, czyli płatne). Czekając aż twarz mi sparaliżuje czytałam tablicę na której był opis budowy zęba zwykłego i zepsutego. Gorączkowo myslalam, czym by tu swój rozum zająć podczas zabiegu. To wtedy wymyśliłam, że napiszę o tym wpis na bloga i już mogę zacząć naszkicować jego treść w głowie.</p>
<p>&#8220;Pani Z, możemy zaczynać?&#8221;, usłyszałam i się wzdrygnęłam. Myślałam, że po prostu mi rozetną dziąsła skalpelem, na nieszczęście to było coś gorszego. Wzięli dość typowe, małe narzędzie do wydłubywania jakichś ubytków z zębów i zaczęli nim&#8230;.manualnie zdzierać moje dziąsła.<br />
Nie, nie &#8211; to absolutnie nie bolało. Ale czułam, że to robią i to mnie cholernie przeraziło. Zdzierali dziąsła by &#8220;dokopać&#8221; sie do niewyrośniętej ósemki. Następnie, zaczęli wydłubywać tego zęba. Ani nie wyrywali obcęgami, ani nie zaczęli nawet wiercić. Wydłubywali go mechanicznie kawałek po kawałku, a ja już nie mogłam myśleć o niczym innym, zakłócona dźwiękiem przeraźliwego zgrzytania i uczuciem mocnego rwania.<br />
W końcu wzięli &#8220;dentystyczną wiertarkę&#8221; i podczas wiercenia w zębie, pomimo, że starałam się powstrzymać sama się wierciłam. Cały czas obawiałam się tego, że za chwilę poczuję ból. Bo wiercili, w moim przekonaniu, niesamowicie długo i panicznie zastanawiałam się kiedy do cholery przebiją moją jamę ustną!<br />
I właśnie to było najgorsze, podczas wydłubywania i wiercenia doktor zanadto naciskał na moją szczękę. Tak mocno, że myślałam, ze odpadnie z zawiasów lub, że wiertarka przebije szczękę. Zero subtelności, zero (<em>przywołując sobie wcześniej wizyty, stwierdzam, że pierwszy raz w życiu byłam u dentysty-mężczyzny, totalny brak empatii</em>).<br />
Zobaczyłam jak zaczyna mi nakładać szwy i aż pociekłam radością i zaskoczeniem, &#8220;to już?!&#8221;, &#8220;tak krótko!?&#8221;.<br />
To było&#8230;zaledwie 15/10 minut. Jak polecili, poszłam do apteki i zakupiłam antybiotyk, mocny lek przeciwbólowy, płyn do płukania i lek będący osłoną antybiotykową.<br />
W życiu tyle leków nie brałam, i tak już rzadko kiedy biorę ibupromy czy apapy.</p>
<h2>After party</h2>
<p>Z tego co wydedukowałam bóle były dopiero przede mną. Mam na myśli bóle zębów, głowy, zawroty, nudności w ciągu najbliższych dniach po wizycie. No cóż, mija 5 dzień i jest całkiem w porządku, nie licząc pewnego ciągłego oszołomienia i nieprzytomności. </p>
<p>Podsumowując, jeżeli efekty audio-wizualne nie robią na Tobie wielkiego wrażenia i nie jesteś skłonny do wyobrażania sobie bólu, to to będzie dla Ciebie pestka.</p>
<p>PS: Jestem z siebie dumna, nigdy nie potrafiłam opisać moich przeżyć dentystycznych. Do teraz :></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lanooz.net/679/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

