Po zbiorowych przytulankach - Wawa
December 16, 2006
Kategorie: eventy, warszawa

Akcja “Darmowe przytulanie” w moim mniemaniu wypadła nie najgorzej ;) Nikt nie wiedział na jakie reakcje przechodniów oczekiwać.
Wkroczyłam na teren Metra Centrum i zanim zdążyłam o czymkolwiek pomyśleć to jakieś siły się na mnie rzuciły. Byłam zaskoczona całkiem nie małą ilością osób. Ludzie bywali zazwyczaj sympatyczni, chętnie dawali się łapać w kleszcze ludzi. Tutaj akcja najbardziej była udana. Bo byli ludzie którzy bez zastanowienia i zapytania czy mogą przytulić rzucali się na ludzi w akcie spontaniczności ;)
Próbowali uściskać panów policjantów, jednak ci zagrozili wylegitymowaniem. Czy ludzi nie stać na niezaplanowaną spontaniczność? I tak, dresy w mundurkach stały tam dalej.
Potem była starówka i jej dalsze zakątki, przechodniów było znaczne mniej. Wiec i mniej ciekawiej. Zastanawiam się czemu nie poszli[śmy] przez centrum?
Szła z nami jakaś nowa stacja EkoTV, parę innych stacji również zrobiło o tym reportaż (nie dosłyszałam jakie?). Zaś przy powrocie, spotkaliśmy inną akcję zbierającą podpisy dla Białorusi. I w ten sposób nadzialiśmy sie na TVP.
Było miło.





Tagi: 
Wykop
del.icio.us
OnMedia

content rss
Mogę powiedzieć tylko jedno: było niesamowicie :)!
Następnym razem bez wątpienia idę, i to zapewne z transparentem. Oby więcej takich akcji, pozdrowienia dla wszystkich obecnych i wszystkich, którzy przechodzili obok :D!
no ale miło było i jestem dotulona :p i to ja pierwsza na ciebie skoczyłam :P:p i jak sie żucaliśmy na facetów 2 metrowych to oni takie fajne kręciołki robili:P:p
Tylko, ze jak poszłyscie to juz nie było tak fajnie :D brakowało takich jak Wy :D
[...] Wkroczyłem na teren warszawskiego Metra Centrum z zamiarem “stania obok i obserwowania”, ale zanim zdążyłem wprowadzić swój plan w życie (ba, zanim zdążyłem choćby rozejrzeć się po placu ;]) zostałem zaatakowany przez pewne szalone siły (podpowiem, że te same, co rzuciły się na Lanooz), po czym w lekkim oszołomieniu tylko przewędrowałem przez teren metra, będąc po drodze obserwatorem (i ofiarą jednocześnie :)) tego, jak akcja się udawała. Przechodnie, chociaż szczerze zaskoczeni, zwykle z uśmiechem spontanicznie dawali się uściskać. [...]