<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: American People are Friendly People [#2 NY]</title>
	<atom:link href="http://lanooz.net/751/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lanooz.net/751</link>
	<description>kinda personal weblog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 14:40:51 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
	<item>
		<title>By: Lanooz.net &#124; #5 USA</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-37756</link>
		<dc:creator>Lanooz.net &#124; #5 USA</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 22:29:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-37756</guid>
		<description>[...] przejazdu autobusu. Bo przede wszystkim nikt by nie nie chciał tego zauważyć. Nikt by u nas nie mówił &#8220;nihau&#8221; do azjaty w akcie przyjaźni, bo niemal zawsze to jest rasizm. Nikt by nie wziął ze sobą pustej [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] przejazdu autobusu. Bo przede wszystkim nikt by nie nie chciał tego zauważyć. Nikt by u nas nie mówił &#8220;nihau&#8221; do azjaty w akcie przyjaźni, bo niemal zawsze to jest rasizm. Nikt by nie wziął ze sobą pustej [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: American culture rules</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-33637</link>
		<dc:creator>American culture rules</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2009 10:48:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-33637</guid>
		<description>*spoleczenstra - spoleczenstwa
*kulrura - kultura
*“small taka” - &quot;small talk&#039;a&quot;
*smiejech - smiechem</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>*spoleczenstra &#8211; spoleczenstwa<br />
*kulrura &#8211; kultura<br />
*“small taka” &#8211; &#8220;small talk&#8217;a&#8221;<br />
*smiejech &#8211; smiechem</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: American culture rules</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-33636</link>
		<dc:creator>American culture rules</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2009 10:43:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-33636</guid>
		<description>Calkowicie sie zgadzam.
Polska kultura:
1. Usmiech nie jest norma spoleczna. Czasem wrecz wydaje mi sie, ze jego uzywanie moze byc zle odbierane (&quot;Co sie pan ze mnie smieje?!&quot; - odpowiedz ekspedienta na zyczliwy usmiech w interakcji). Jest zarezerwowany tylko dla najblizszych przyjaciol i rodziny, a i tam jest go malo.
2. Obcy sa traktowani jak wrogowie, a nie jak sprzymierzency. Nie ma takich zwrotow jak np. &quot;Hi guys!&quot;, ktore jest skierowane do nieznanej obcej grupy. Jezyk jest odzwierciedleniem kultury.
3. Od braku usmiechu ludziom stworzyly sie MORDY - takie apatyczne, smutne lub skrzywione w zlosci grymasy. Rzadko widze neutralne twarze, a co dopiero usmiechniete.
4. Od braku smiechu ludzie staja sie dretwi - inaczej mowiac niekreatywni i mniej otwarci na innych (obcych) - stad np. wspomniana przez imprezowicza sytuacja, gdzie nikt nie chcial pomoc dziewczynie, a ludzie byli niemili.
5. Brakuje kultury konwersacji. Ludzie nie patrza na siebie tylko kreca tymi glowami na boki (np. zrob taki eksperyment: spojrz na chwile na ludzi, ktorzy ze soba rozmawiaja - natychmiast, ktorys z nich na ciebie spojrzy. W ameryce jest to nie do pomyslenia - ludzie sa zajeci soba, a nie innymi). 
Nie sluchaja uwaznie, przerywaja. Zbyt czesto sa skupieni na tym co sami maja do powiedzenia, a nie na wysluchaniu drugiej osoby i zadania pytania, ktore jest otwarte i zwiazane z tym co mowila ta osoba.
Rozmowa czesto jest nieciekawa, nienakierowana na zarty, kreatywnosc. Czesto wystepuje narzekanie.
6. Ludzie tutaj sa fatalnymi aktorami, showmanami. Moja hipoteza jest taka, ze po czesci to wynika z braku usmiechu (smiech - ten szczery pobudza nas do kreatywnego zachowania i przelamywania schematow w mysleniu). Po czesci wynika to tez z nastepnego punktu:
7. W polskiej kulturze nie ma miejsca na zachowania odbiegajace od normy. Sprobuj zachowac sie odwaznie i odmiennie od przyjetych standardow (np. zatancz w sklepie z ubraniami - w ameryce widzialem to parokrotnie) natychmiast przemowi polska kultura poprze jakiegos straznika teksasu, ktory powie co o tym mysli - &quot;co pan robi! kto to widzial tak sie zachowywac?!&quot;. Gniew to wolno wyrazac, ale pozytywnych zachowan to juz nie?!
8. Pare poprzednich punktow wplywa na takie zachowania jak ruch. W polsce nie ma pewnego chodu, luzackich ruchow, tej swobody w poruszaniu sie. 
9. Poprzednie punkty wplywaja tez na wysoki poziom stresu u ludzi, ktory w ameryce byl dla mnie niedostrzegalny. Ani razu nie widziale tez by ktos zloscil sie na kogos lub krzyczal na niego!
10. Polska kultura tworzy czlowieka, ktory zyje w ciaglym stresie, nie moze sie w pelni wyrazic, bo zaraz mu ktos zwroci uwage, malo sie smieje, nie lagodzi potencjalnie stresujacych sytuacji spolecznych, nie utrzymuje kontaktu z &quot;obcymi&quot; ludzmi (reszta spoleczenstra), mam na mysli np.usmiechy do ekspedientek. Nie spiewa i nie tanczy, czyli zaprzecza swojemu czlowieczenstwu (te zachowania to esencja radosci). Jest bardzo przewidywalny - np. natychmiast widac, gdy ktos kogos chce poderwac, bo nagle widac usmiech (taki zaskakujacy przyklad :)

Amerykanska kulrura:
1. Ludzie sa przyjaznie nastawieni, zawsze ci pomoga, z wiekszoscia mozesz liczyc na &quot;small taka&quot;, w ktorym wystepuja zarty i smiech. Obcy sa sprzymierzencami. Calkowicie eliminuje stres poprzez umiejetnosc rozladowywania go smiejech i satysfakcjonujacym kontaktem miedzyludzkim przejawiajacym sie miedzy innymi fantastycznie umiejetna rozmowa, w czasie, ktorej ludzie patrza na siebie (czyli analizuja tez sygnaly niewerbalne), zadaja pytania i sie smieja. Potrafia to robic dlugo i z kazdym. Sa znakomitymi aktorami, spiewakami (i mowie tu o przecietnych ludziach, nie o profesjonalistach). Sa spontaniczni i kreatywni, pewni siebie i maja te szybkie, luzackie i precyzyjne ruchy.

Uwaga na koniec: To jest jedynie moja opinia, nikt nie musi sie z nia zgadzac. Napisalem ja, bo wrocilem ze Stanow i nie moge zniesc zycia w tej kulturze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Calkowicie sie zgadzam.<br />
Polska kultura:<br />
1. Usmiech nie jest norma spoleczna. Czasem wrecz wydaje mi sie, ze jego uzywanie moze byc zle odbierane (&#8220;Co sie pan ze mnie smieje?!&#8221; &#8211; odpowiedz ekspedienta na zyczliwy usmiech w interakcji). Jest zarezerwowany tylko dla najblizszych przyjaciol i rodziny, a i tam jest go malo.<br />
2. Obcy sa traktowani jak wrogowie, a nie jak sprzymierzency. Nie ma takich zwrotow jak np. &#8220;Hi guys!&#8221;, ktore jest skierowane do nieznanej obcej grupy. Jezyk jest odzwierciedleniem kultury.<br />
3. Od braku usmiechu ludziom stworzyly sie MORDY &#8211; takie apatyczne, smutne lub skrzywione w zlosci grymasy. Rzadko widze neutralne twarze, a co dopiero usmiechniete.<br />
4. Od braku smiechu ludzie staja sie dretwi &#8211; inaczej mowiac niekreatywni i mniej otwarci na innych (obcych) &#8211; stad np. wspomniana przez imprezowicza sytuacja, gdzie nikt nie chcial pomoc dziewczynie, a ludzie byli niemili.<br />
5. Brakuje kultury konwersacji. Ludzie nie patrza na siebie tylko kreca tymi glowami na boki (np. zrob taki eksperyment: spojrz na chwile na ludzi, ktorzy ze soba rozmawiaja &#8211; natychmiast, ktorys z nich na ciebie spojrzy. W ameryce jest to nie do pomyslenia &#8211; ludzie sa zajeci soba, a nie innymi).<br />
Nie sluchaja uwaznie, przerywaja. Zbyt czesto sa skupieni na tym co sami maja do powiedzenia, a nie na wysluchaniu drugiej osoby i zadania pytania, ktore jest otwarte i zwiazane z tym co mowila ta osoba.<br />
Rozmowa czesto jest nieciekawa, nienakierowana na zarty, kreatywnosc. Czesto wystepuje narzekanie.<br />
6. Ludzie tutaj sa fatalnymi aktorami, showmanami. Moja hipoteza jest taka, ze po czesci to wynika z braku usmiechu (smiech &#8211; ten szczery pobudza nas do kreatywnego zachowania i przelamywania schematow w mysleniu). Po czesci wynika to tez z nastepnego punktu:<br />
7. W polskiej kulturze nie ma miejsca na zachowania odbiegajace od normy. Sprobuj zachowac sie odwaznie i odmiennie od przyjetych standardow (np. zatancz w sklepie z ubraniami &#8211; w ameryce widzialem to parokrotnie) natychmiast przemowi polska kultura poprze jakiegos straznika teksasu, ktory powie co o tym mysli &#8211; &#8220;co pan robi! kto to widzial tak sie zachowywac?!&#8221;. Gniew to wolno wyrazac, ale pozytywnych zachowan to juz nie?!<br />
8. Pare poprzednich punktow wplywa na takie zachowania jak ruch. W polsce nie ma pewnego chodu, luzackich ruchow, tej swobody w poruszaniu sie.<br />
9. Poprzednie punkty wplywaja tez na wysoki poziom stresu u ludzi, ktory w ameryce byl dla mnie niedostrzegalny. Ani razu nie widziale tez by ktos zloscil sie na kogos lub krzyczal na niego!<br />
10. Polska kultura tworzy czlowieka, ktory zyje w ciaglym stresie, nie moze sie w pelni wyrazic, bo zaraz mu ktos zwroci uwage, malo sie smieje, nie lagodzi potencjalnie stresujacych sytuacji spolecznych, nie utrzymuje kontaktu z &#8220;obcymi&#8221; ludzmi (reszta spoleczenstra), mam na mysli np.usmiechy do ekspedientek. Nie spiewa i nie tanczy, czyli zaprzecza swojemu czlowieczenstwu (te zachowania to esencja radosci). Jest bardzo przewidywalny &#8211; np. natychmiast widac, gdy ktos kogos chce poderwac, bo nagle widac usmiech (taki zaskakujacy przyklad :)</p>
<p>Amerykanska kulrura:<br />
1. Ludzie sa przyjaznie nastawieni, zawsze ci pomoga, z wiekszoscia mozesz liczyc na &#8220;small taka&#8221;, w ktorym wystepuja zarty i smiech. Obcy sa sprzymierzencami. Calkowicie eliminuje stres poprzez umiejetnosc rozladowywania go smiejech i satysfakcjonujacym kontaktem miedzyludzkim przejawiajacym sie miedzy innymi fantastycznie umiejetna rozmowa, w czasie, ktorej ludzie patrza na siebie (czyli analizuja tez sygnaly niewerbalne), zadaja pytania i sie smieja. Potrafia to robic dlugo i z kazdym. Sa znakomitymi aktorami, spiewakami (i mowie tu o przecietnych ludziach, nie o profesjonalistach). Sa spontaniczni i kreatywni, pewni siebie i maja te szybkie, luzackie i precyzyjne ruchy.</p>
<p>Uwaga na koniec: To jest jedynie moja opinia, nikt nie musi sie z nia zgadzac. Napisalem ja, bo wrocilem ze Stanow i nie moge zniesc zycia w tej kulturze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: jah</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-32843</link>
		<dc:creator>jah</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Jul 2009 13:37:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-32843</guid>
		<description>Oj tak.... Toronto, drugi dom :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oj tak&#8230;. Toronto, drugi dom :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: imprezowicz</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-32759</link>
		<dc:creator>imprezowicz</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2009 18:41:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-32759</guid>
		<description>Święte słowa. Nie tak dawno oglądałem w telewizji taki teleturniej-show, w którym klika grup zawodników(z USA) ścigało się przemierzając świat i przy tym wykonując różne zadania. I akurat trafiłem na odcinek w którym zawitali do ... tak Polski!

I choć program chciał nas pokazać w sposób dobry (m.in. jako kraj Chopina), to sami Polacy nie pokazali się z najlepszej strony. Zaczęło się od tego, że nie mogli się nigdzie dogadać po angielsku. Ale to jet najmniejszy problem (w końcu mało amerykanów zna polski ;). Polacy okazali się bardzo niemili. Poczynając od pana z taksówki, a skończywszy na bardzo niemiłym panu w hotelu.

Jedne z uczestniczek powiedziały takie słowa: &quot;Gdyby w Ameryce dwie dziewczyny potrzebowały pomocy, zaraz by ją dostały&quot;. W Polsce nikt nie chciał im pomóc, wszyscy wystraszeni uciekali od przybyszów z USA:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Święte słowa. Nie tak dawno oglądałem w telewizji taki teleturniej-show, w którym klika grup zawodników(z USA) ścigało się przemierzając świat i przy tym wykonując różne zadania. I akurat trafiłem na odcinek w którym zawitali do &#8230; tak Polski!</p>
<p>I choć program chciał nas pokazać w sposób dobry (m.in. jako kraj Chopina), to sami Polacy nie pokazali się z najlepszej strony. Zaczęło się od tego, że nie mogli się nigdzie dogadać po angielsku. Ale to jet najmniejszy problem (w końcu mało amerykanów zna polski ;). Polacy okazali się bardzo niemili. Poczynając od pana z taksówki, a skończywszy na bardzo niemiłym panu w hotelu.</p>
<p>Jedne z uczestniczek powiedziały takie słowa: &#8220;Gdyby w Ameryce dwie dziewczyny potrzebowały pomocy, zaraz by ją dostały&#8221;. W Polsce nikt nie chciał im pomóc, wszyscy wystraszeni uciekali od przybyszów z USA:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: SFAH</title>
		<link>http://lanooz.net/751/comment-page-1#comment-32638</link>
		<dc:creator>SFAH</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 08:28:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://lanooz.net/?p=751#comment-32638</guid>
		<description>Byłem w Toronto 3 miesiące i po powrocie do Polski od razu codzienne życie stało się &#039;przygnębiające&#039;. W Kanadzie każdy jest Twoim najlepszym kolegą, nieważne czy widzisz go po raz pierwszy czy już się znacie. To jest najfajniejsze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem w Toronto 3 miesiące i po powrocie do Polski od razu codzienne życie stało się &#8216;przygnębiające&#8217;. W Kanadzie każdy jest Twoim najlepszym kolegą, nieważne czy widzisz go po raz pierwszy czy już się znacie. To jest najfajniejsze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

