Kanapkę z serem zamiast chipsów
September 9, 2006
Kategorie: polska i reszta świata, sport
“ciągle o edukacji”, a o czym innym jak nie o edukacji w tym okresie początka roku i Romantyzmu? ;)
Pojawił się niedawno pomysł zlikwidowania pewnych produktów ze sklepików szkolnych..jakich? A no jasne, że tych mniej zdrowych…czyli rakotwórcze chipsy, żelki identyczne z naturalnym, m&m’sy z super kolorwymi barwnikami, batony z nadwyżką wodowęglanów - zdrowych i mniej zdrowych i różne inne produkty spożywcze z mnóstwem składników indentycznych z naturalnym :P
Jak to niektórzy ludzie nazywają, (ludzie zwani specami)…śmiecie.
No jasne. Polska młodzież sie prawdopodobnie oburzy. I nie wiadomo co mogą wymyśleć. Strajk i nic nie kupować w sklepiku. Strajk głodowy. Wyjście do sąsiedniego sklepu. ja jednak widzę w tym pewną słuszność…Przydałyby się owoce, kanapki z pożywnym serem, pomidorem, ogórkami, albo ciastka słodkie. Dobre, dobre…
Ale chyba nie można pozbawić w zupełności słodyczy. To też ważny dodatek. Czasem Snickers Cruncher przywraca mnie do życia ;)
Można by dać troszkę słodyczy życia…hm?
No a wy wolicie snickersa czy kanapkę z sałatką, świeżym pomidorem i ogórkami, z serkiem Turek, masłem, albo miodem..a może almette? :)
Szczerze mówiąc..wolę kanapkę :P

Tagi: 
Wykop
del.icio.us
OnMedia

content rss
Szczerze mówiąc… Kanapka to jedno, ale kilka godzin później taki Snickers człowieka ratuje :P
Ja wole zaczynać od początku zaiast od dupy strony.
Zamiast zakazywać kupowania chipsów - co najprawdopodobniej spowoduje wzrost na nie popytu - proponowałbym edukcję od najmłodszych lat, tak aby nastolatki świadomie wybierały, to co jedzą. O!
Racja msierant, choć snickersa można sobie po lekcji kupić w sąsiednim sklepie :P
Fanatyk, a myślisz, że nas od małego tak nie uczono? Mi to wbito do głowy jak innymi rówieśnikom. Ale czy to coś daje? Nie. Tak samo z papierosami..niby wszyscy wiedzą jak to jest ze zdrowiem ale nic to nie daje. A co dopiero słodycze.
Nie no, ja tak pół świadomie narażam swoje zdrowie… :P
Nom, to jest genialny pomysł. Co z tego, że nas uczono skoro w sklepiku sa same niezdrowe żarcie:P
Co wybieram? Kanapke. Najlepiej z pomidorem
kanapeczki jak najbardziej, ale jak się ma zajęcia od 8 rano do 20 to czekolada stanowi niekiedy jedyną deskę ratunku… zwłaszcza, gdy w ciągu tego dnia trzeba napisać kilka kolosów ;]
hihihi…..w mojej szkole na szczescie takie produkty sa, czyli kanapki,ciastka,jablka,tymbarki[mniam],soczki,kompoty
to idźmy na kompromis - kanapeczki z nutellą ;)
ja mam pod uczelnią hurtownię spożywczą, która serwuje także zapiekanki z mikrofalówki. wiem że to uczelnia wyższa i dorośli świadomi ludzie, ale mój przybytek podobno także podpada pod ministra edukacji. bla.
“okresie początka roku i Romantyzmu? ;)”
po pierwsze primo: “początku”, po drugie: nie załapałam, o co chodzi z tym Romantyzmem…?
szczerze powiedziawszy wolę Snicers’a (może w tym wypadku akurat nie, bo nie lubię Snicers’ów) ogólnie wole niezdrowe jedzenie - mimo, że jest właśnie niezdrowe. doskonale wiem na co się narażam - (więc po co “wcześniejsza edukacja”?), ale mi to pasuję, jak komuś nie pasuję, to niech nie je - proste. nikomu przecież sie nie każe kupować niezrowego jedzenia. a nie wiem po co zabierac ludziom to, co chcą i lubią jeść (będąc w pełni świadomi konsekwencji - ten pomysl jest np. dobry w podstawówkach, gdzie dzieci przekładaja batonika ponad wszytsko i nie wiedzą, co im grozi), skoro jak i tak wyjdą ze szkoły, to kupią to w pobliskim sklepie (czy nawet będą przynosić do szkoły). a juz w ogóle niepotrzebne jest robienie z tego nie wiadomo jakiego kołchozu.
aa… ten “Romantyzm”. dobra, już wiem (nie, no zorientowana jestem, nie ma co.). cii…
(do pierwszego komenta):
p.s. mogliby wprowadzić dodatkowo zdrowe jedzenie, te “kanapeczki” itd. choź kanapeczki, to sobie można z domu przynosić, jak dotychczas.
Romantycznie jest w aktualnym romantyźmie, nie? :F
No właśnie, po co wcześniejsza edukacja, jeśli miliony ludzi takich jak dotth, bedą dalej żreć niezdrowe, ale smaczne rzeczy? no właśnie..niezdrowe, ale fajne i smaczne. Bo barwniki i aromat identyczny z naturalnym..:]
dotth, problem w tym, że nie wszyscy są tego w pełni świadomi. Jeśli są świadomi to kupią sobie gdzie indziej. A jeśli się usunie, to bedą przynajmniej jedli mniej :P
Ale ja również uważam, żeby to wszystko tylko ‘dodać’…
Pomysł ze zdrowym papu był promowany przez program Jamesa Olivera w Wielkiej Brytanii. Niewiele on jednak zmienił w diecie młodych wyspiarzy więc sama reklama tutaj nie pomoże. W tym roku rząd UK wprowadził zalecenie by nie sprzedawać na terenie szkoły słodyczy i niezdrowych napojów. W przyszłym roku te zakaz ma być obowiązkowy. Tak więc Romek Atomek nie wymyślił nic nowego tylko dotknął kolejnego kontrowersyjnego tematu. Tyle, że w Anglii mają problem z otyłością uczniów, a u nas po prostu minister edukacji jest nadpobudliwy.
Ja przez cały zeszły rok jechałem tylko na zdrowych kanapkach na zajęciach i ten posiłek całkowicie mi wystarczył. W trudnych sytuacjach przydaje się w zapasie batonik czy czekolada ale po co dzieciom czipsy? Do zbierania naklejek z pokemonami? Bez tego szkoła by była zdrowsza.
Wnioski:
1. Zdrowe papu - TAK
2. Dobra reklama zdrowej diety - TAK
3. Zakaz sprzedawania WSZYSTKICH słodyczy - NIE
Hm..tylko, to chyba nie minister wysunął taki pomysł, tylko jacyś profesorowie czy coś ;)
Hmmm… A już myślałem, że to jego pomysł ;) Wcześniej gadaliście o Romantyzmie to się zasugerowałem :P
Ale treść komenta podtrzymuje ;) Zdanie o nadpobudliwości ministra też :P
No i bardzo dobrze. Rok temu postanowiłem zacząć się “zdrowo odżywiać” i zrezygnowałem z większości słodyczy, przekąsek, dodatkowych posiłków i tak zwanych zapychaczy. Wyszło mi to BARDZO dobrze na zrdowie, kondycję i ogólne samopoczucie. Szkoda, że tak późno się za to wziąłem :]
Co prawda nigdy nie przepadałem za słodkimi bułkami ze sklepiku w szkole czy żelkami i “lizakolodami” (pewnie każdy wie co to takiego) :D, ale czasem lubiłem przekąsić Snickersa (classic). Teraz nie odczuwam takiej potrzeby wcale. Śmieci sprzedawane w tzw. sklepikach szkolnych to całkowita porażka. Producenci nabijają kasę kosztem niezdrowego odżywiania młodziaków.
Rzuć “śmiecie” i przekąś jabłko, gruszkę czy pomarańcz! :]
a ja wole kanapeczke i jabuszka i gruszki chociaż faszeruje sie niezrowym żarciem ale oprucz słodyczy w sklepichach powinny byc kanapki albo jakies owoce ciacha …
ps.mnie powraca dozycia kawałek czekolady :)
ble, ble, ble. promowanie zdorwej żywności już jest wręcz do po… no. i Wy traz abarot to samo, w każdym komencie mówicie o tym, żeby zjeść jabłko, zamiast rakotwórczych chipsów, czy wypić soczek, zamiast Coli - “odrdzewiacza”. ileż można? i tak nikogo, kto chce to jeść, takim gadaniem się nie przekona.
Teloch - “Tyle, że w Anglii mają problem z otyłością uczniów, a u nas po prostu minister edukacji jest nadpobudliwy.” - no ja rozumiem, jak ktoś jest otyły (chyba, że ma problem z samooceną), no to niech nie je po prostu, są pewne granice w końcu, nie wszytsko ponad słodycze, ale żeby też zabierać dzieciom nieotyłym? a nasz minister jest nadpobudliwy, faktycznie. choc ja bym to określiła raczej jako: niewyżyty (tak, to ma być dwuznaczne).
p.s. Teloch - “(…) ale po co dzieciom czipsy?” - bo są smaczne.
Byru - “Producenci nabijają kasę kosztem niezdrowego odżywiania młodziaków.” - no i co z tego? “młodziaki” sami tego chcą. jak ktoś czuje się “frajerem” bo daje się rzekomo “naciągać” firmom produkujące niezdrowe żarcie… to niech go po prostu nie kupuje.
Nikt nie zamierzał nikogo przekonywać, dotth. Po prostu zdanie wyrazić. Jeżeli mam smaczne zdrowe i smaczne niezdrowe to czemu miałabym zjeść niezdrowe? Poza tym, słodycze ratują i nadają sens życiu :P Nie po przedawkowaniu.
Dla mnie Cola, jest…przeciętna :P Moge czasami sie nieco powstrzymać od droższej, mniej zdrowej coli i kupić pyszny sok brzoskwiniowo-pomarańczowy tymbarka :P
Zabieranie słodyczy też jest dwuznaczne. Tu nie chodzi już nawet o otyłość, ale za kompletnym odebraniem słodyczy pikietuję na NIE!
Są smaczne,ale w podstawówce wiecznie panuje moda na kapselki i teraz..dogomanię! I to jest powód do kupna chipsów. Jak je nie jem, nie mam na nie ochoty, ale jak ktos mnie poczęstuje to od razu pędzę po chipsy…
dotth - Dlatego mówię że pomysł z zabieraniem wszystkich słodyczy jest chybiony…
Ktoś chce jeść niezdrowe “śmieci” bo taka jest moda. Raz od czasu do czasu czipsy nikomu nie zaszkodzą ale jak jakieś dziecko kupuje 8 paczek dziennie tylko dlatego że w środku są naklejki z SongoKu to jednak jest to drobne przegięcie…
Gadaniem się nie przekona, dlatego potrzebna jest skuteczna akcja reklamowa która wypromuje zdrowsze jedzenie w szkołach. Jakieś darmowe jabłka, banany, kanapki w cenie batonika czy coś…
Ps. Dotth - ““(…) ale po co dzieciom czipsy?” - bo są smaczne.” - Truskawki też są smaczne, tyle, że są mniej modne.
fakt. mój brat też kupuje chipsy, bo w środku są naklejki/kapsle/jakiś (inny) shit.
ale “duże dzieci” nie kupują niezdrowego jedzenia, ze względu na mode! kogo moda obchodzi (nie, no dobra… niektórych obchodzi)?
p.s. Teloch - “Truskawki też są smaczne, tyle, że są mniej modne.”
Truskawki nie są smaczne. nie dla wszytskich (ale w sumie dla mnie akurat tak). a chipsy są. i to nie chodzi o żadną modę, bo niby czemu ktoś ma się powstrzymywać od jedzenia, tego co lubi (truskawek, które mu da mamusia - bo chipsy z kapslem samo sobie kupi, wiadomo), tylko ze względu na modę? dziecko jadłoby to i to. jak w paczkach mrożonych brokułów by dawali pokemony, to dzieci by zaczęły je jeść? nie sądzę.
U nas w sklepiku są bułki, bułeczki, nawet możesz sobie zamówić zrobioną bułkę.. albo kupić wcześniej zrobioną, z serem, pomidorem i sałatą, sama słodycz w pozytywnym tego znaczenia :).
Wiem, że to tylko temat do dyskusji, aczkolwiek albo rybki albo akwarium :P
Giertych chce nas wychować.. zastanawiam się jak ? Przecież ta ‘polityczna cipa’ (przepraszam za wyrażenie) nie ma pojęcia o edukacji.. Nie kupimy w sklepiku szkolnym, sklepik upadnie, bo on zarabia głównie na słodyczach, a pozatym duża część ludu, jak ja.. nie kupuje w szkole np. wody czy czegoś tam jeszcze, jak mam sklep ‘pod nosem’, który ma 30-40 groszy taniej, niewiele, ale pomnóż to przez większość dni szkolnych :)
Kończąc: Giertych nie może zabronić, bo to gówno da.
Z onetowych ciekawostek:
“Australia: Czekolada znika ze szkół
Władze australijskiego stanu Wiktoria zapowiedziały, że w najbliższym czasie wprowadzą zakaz sprzedawania w szkołach czekolady i innych przysmaków, od których uczniowie niestety tyją.
Szef rządu stanowego Steve Bracks podkreśla, że po Amerykanach, Australijczycy są już najgrubsi na świecie. Zakaz czekolady to kolejny krok w walce z otyłością dzieci; wcześniej w szkołach stanu Wiktoria zabroniono sprzedaży lodów i coca-coli.”
dotth - Mrożone brokuły to jakiś absurdalny przykład :> Przypuścimy, że dziecko ma w kieszeni 5 złotych. Kupi czipsy, które lubi czy truskawki, które lubi? Czipsy, bo taka jest moda. Dlaczego matka ma kupować truskawki skoro dziecko też może to zrobić? Dlaczego dziecko nie ma sobie kupować truskawek? Odpowiednia akcja reklamowa, bardziej przystępne opakowania zdrowych produktów i wyniki moim zdaniem mogą być obiecujące :>
Teloch, to przeminęło. Jesteś studentem i Twój ogląd na świat młodzieży został z dawnych lat. Ale teraz naprawdę jest inaczej. Mówi się, jak to moda na ubrania wpływa na pozycję w środowisku gimnazjalnym [przykład całkiem dużych dzieci]. Ale to nieprawda, moda nie jest taka ważna. Ktoś utnie komentarz miły, krytyczny lub rzadziej niemiły i tyle.
Tak samo ze słodyczami. dotth mówiła o dużych dzieciach, nie małych. U ‘dużych’ juz to nie funkcjonuje. Ludzie kupują bo słodycze w rzeczy samej są smaczne. Doprawione barwnikami, sztucznymi substancjami po to żeby były dobre. Ze względu na nastolatkowie kupują. Ale gdyby były bułeczki ze świezutkimi pomidaroami, ogórkami szły by..jak bułeczki :D
hm… ale skoro kupi chipsy, to znaczy, że ja bardziej lubi, niż truskawki. dobra, lać na brokuły. jakby w z paczką mrożonych truskawek dać kapsel z pokemonem, czy innym badziewiakiem, to nagle zaczęły byje kupować… i jeść (bo kupopowałyby może)?
ja w ogóle nie mogę sobie tego wyobrazić, przykładowo:
idzie banda dzieciaczków przez podwórko. mają te wspomniane wyżej (Teloch) 5 zł, a jak na dzieci przystało, muszą na coś je wydać. obok podwórka stoi sklep spożywczy - to dzieci stwierdzają sobie, że sobie coś przekąszą… co sobie kupią? paczkę dużych chipsów (bez żadnych pokemonowych promocji), czy łubiankę truskawek tych? no ludzie… nie truskawki, ale nie dlatego, że jst moda na chipsy, tylko dlatego, że raczej chipy są smaczniejsze, “pożywniejsze” (zapychają) i przede wszytskim “wygodniejsze” w jedzeniu.
to nawet nie chodzi o dzieci z podstawówek, ale o całą młodzież.
Telochu, na ich miejscu, naprawdę za te 5 zł, kupiłbyś sobie łubiankę truskawek?
a ja lubie czsami zjesc takie fasfody:)ale nie powiem ze nie lubie sie dobrze odzywiac:)heheh podro dla wszystkich:):*buziaki gg:10297921
ja zdrowo sie odzywiam a do tego zarzywam tabletki które pomagaja mojemu organizmowi wszystko upozadkowac:)
pozdrawiam
a ja lubie ser.
Dzieci, które przecież nie do końca odpowiadają za siebie są chronione prawem konsumenckim. Często to jest też po to, aby rodzice nie zbankrutowali przez żądania swoich pociech :P Propagowanie jedzenia typu fast food jako podstawę żywienia to GŁUPOTA. I nie można machnąć ręką- a niech sobie jedzą. Oczywiście od czasu do czasu nikomu to nie zaszkodzi. Lecz niestety w szkolnych sklepikach, czy gdziekolwiek indziej nie kontroluje się tego. I to rodzice powinni kontrolować na co ich dzieci wydają kieszonkowe. Na szczęście jak widzę po studentach to wolą kanapkę i kawę zamiast batoników i czekoladek :P Więc może z tymi naszymi nawykami nie jest tak źle i da się wyrosnąć z tego ;)
A co do słodyczy to ja osobiście b. lubię batoniki z płatków śniadaniowych. Najbardziej z tych zwykłych (Corn Flakes). :) Pyszniutkie, polecam!
ja nie jem chipsów na codzień tak jak niektórzy z mojej klasy. Lubie kanapki z pomidorem, serem sałatą , ale czekolada raz na dwa dni musi być. Fajnie by było gdyby w szkolnym sklepiku były takie świeże kanapki ale niech nie kasuja słodyczy bo bez 7 daysów i słodzyczy w szkole nie dam rady!
a co do fast foodow (hamburgery hot dod) uwielbiam ALE od czsu do czasu