What happened?

Date 30/03/2007 Category Kategorie: IT, Personal | by Lan Pham

Anihilacja

1 kwietnia Supermedia, mój dostawca internetu, mnie odłącza. Postanowiliśmy zerwać z nimi umowę i zmienić Internet Providera, z powodu ceny: 160zł/mc – 1Mb/s.
Polecono mi Aster, szybko się przekonałam – mam telewizją Astera (+ hbo, canal+ itp) więc przysługuje mi promocja przy Internecie. A i tak cena zwykła nie jest wysoka więc czemu nie? :)
Inna kwestia jest taka, że komputer jest w pokoju siostry, a to ja najczęściej korzystam z stacjonarnego i to jest ograniczenie dla mnie i dla niej. Dlatego postanowiliśmy przenieść komp do mojego pokoju. Przy czym mieliśmy zakupić nowy monitor i klawiaturę, ale stwierdziliśmy po dłuższym czasie, że lepiej kupić nowy komputer jak już!
(…)
Komputer wybrany (tego samego dnia :P). prawie zamówiony u znajomego rodziców (który jest łącznikiem różnych firm komputerowych) i zaraz potem komputer stacjonarny sie nie chce uruchomić.
Czuję spaleniznę – Aa! Czy to moja wyobraźnia? Nie, naprawdę czuć mocny swąd czegoś spalonego! Oczywiście pierwsza myśl: “Moje dane!!!!!”.
(…)
Następnego daliśmy do naprawy, a ja niemal w depresji poszłam grzecznie się edukować w szkole :] Ostatni backup został robiony 26 grudnia 2006r, a dzień niespełnionej-anihilacji moich plików był 25 marca :> Wyliczałam sobie ciągle co (pliki) mogłam stracić…Byłam na siebie zła, że nie zrobiłam dzień wcześniej kopii zapasowej folderu – mam ustawiony ‘reminder’ na 1xmiesiąc który mi przypomina o tym. Przypomniał mi dzień wcześniej, ale z powodu Wielkiego Lenia go nie zrobiłam. Zrozumcie, robię backup tylko na cd (ręcznie, bez żadnych backup-toolów) a napędu dvd nie posiadam. Moje dane sporo ważą i muszę je manualnie skompresować by się zmieściło na jak najmniejszej ilości płytek…
(…)
Okazało się, że wcale dysk się nie spalił! To z powodu brudu zasilacz i coś jeszcze sie przepalił :P Pliki przeżyły!
Jedyny życiowy dorobek uratowany!
Hoooray!

Aster

Zainstalowali mi wczoraj Aster (pakiet TwójDom 2Mb/s). Po godzinie od instalacji do dzisiaj mam z Internetem problem. Raz działa, raz nie. Czasem komunikator, torrent, emule działa, ale strony nie ładują. Mieli przyjść dzisiaj, 2h temu, nie przyszli. Internet dzisiaj jest na szczęście bardziej stabilny – mają farta.

No a jutro nowy komp! :)) Koniec z rodzinnym problemem dzielenia, 3 maszyny! :P

Czy przeżyliście kiedyś prawdziwy stres z powodu utraty danych?



?

Dobrze idzie, jest 17 komentarzy w “What happened?”

  1. # Fanatyk :: 30/03/2007 @ 21:34 ::

    Trzymaj backupy w sieci :] taki box.net na przykład :)

  2. # Lanooz :: 30/03/2007 @ 21:38 ::

    Wirtualne dyski są dobre tylko na małe backupy, typu bookmarki, ustawienia konnekta itp.
    To nie wyobrażalne zmieścić gigabajty danych, no i oni też mogą paść…a tak sama sprawuje swoje płytki cd :)

  3. # Golczas :: 30/03/2007 @ 22:12 ::

    Hm, koszt nagrywarki DVD to około 135 zł w przypadku LiteOn a jedna płytka kosztuj ~1 zł, może warto sie zastanowić nad kupnem ;)

    P.S. Kochany Firefox, po kliknięciu prawym klawiszem na słowo plytka [bez polskiej litery] zasugerował słowo “pytka” ;)

  4. # Lanooz :: 30/03/2007 @ 22:18 ::

    Mialam kupić rok temu, ale wiesz…ten leń :P
    A jako, że kupuje nowy komputer to oczywiście bedzie wyposażony we wszystko co aktualnie jest niezbędne w tym nagrywarke dvd :)

  5. # ikari :: 30/03/2007 @ 22:53 ::

    Jeśli Toya da kiedykolwiek radę wejść do Warszawy to gorąco polecam.
    Utraty danych? Oj tak. I zawsze walczyłem, no może poza dwiema utratami dysku 1 GB. Poza tym przeżyłem widok dysku 40 GB (jedynego wówczas) spadającego z metra i turlającego się po podłodze (nie miałem nagrywarki w ogóle – na dysku było całe moje życie) (dluuga historia :P) i utratę 70GB partycji (całkiem niedawno) z 60GB danych.
    Backupów regularnie nie robię – najczęściej z braku nośnika, ale także z odkładania na później. Czasem po formatach trzymam kilka systemów wstecz, ale… na dysku.
    Teraz, gdybym mógł, to kupiłbym przede wszystkim… nowy, kolejny, jak największy dysk ;) Nie mieszczę się :P

  6. # dRaiser :: 30/03/2007 @ 22:59 ::

    Leniem jestem. I chociaż wiem, że jak spaliłby mi się dysk, straciłbym sporą część mojego życia, to nie mam chęci robienia backupów – muszę liczyć na takie szczęście w nieszczęściu jak Ty miałaś :).

  7. # Dziudek :: 30/03/2007 @ 23:52 ::

    Moja jedyna przygoda z dyskiem miała miejsce wtedy gdy podczas instalacji Win ME wyłączyli mi prąd :P Jako, że wtedy byłem blady w te klocki to trochę się strachu najadłem. Takto przeżyłem do tej pory awarię karty graficznej, zasilacza i płyty głównej ;) Co do backupów to nigdy ich nie robiłem (czuję, że kiedyś będę tego żałował), ale ja nawet firewalla nie używam oprócz tego badziewia windowsowego (oszczędność ramu ;D ) więc… ;) Jak to mówią “No risk no fun” ;]

  8. # Mikoskay :: 31/03/2007 @ 07:07 ::

    Taaak… Pamiętam ten swąd spalenizny kiedy człowiek myśli: Czy to dysk? Czy karta graficzna? Czy zasilacz? A może (niedaj Bóg) mój obiad? :P

  9. # l00ser :: 31/03/2007 @ 07:08 ::

    kiedyś przed szkołą poluzowałem z tylu kabel od monitora, na wypadek gdyby ktoś chciał włączyć to nie działa. Po przyjściu ze szkoły włączam maszynę a tu zonk, niebieski ekran :/ ojciec z takim małym chłopcem chciał włączyć komputer, ale że nie działa to jeden reset po drugim. Do piachu poszło hasło do konta bankowego które 2 dni wcześniej aktywowałem, inne hasła były starannie ukryte na innej partycji a to akurat nie…konto bankowe leży nie używane od około roku :/

  10. # Cozzie :: 31/03/2007 @ 12:01 ::

    Ja ostatnio przeżyłem stres związany z utratą danych ^_^ Małe spięcie na kablu zasilającym dysk i jebudu 80 GB danych do piachu. Po komunikacie “wykryto jeden, nieodwracalny, krytyczny bład” myślałem, że świat runie mi pod nogami. To był akurat dysk na którym archiwizowałem wszelkie zdjęcia jakie wykonuję od około 5 lat. Na szczęście okazało się, że fizycznie dysk jest sprawny, jednak spieprzyła się partycja i to doszczętnie. Wiele programów jednak nic nie chciało odzyskać, nawet sławiony Easy Recovery Professional. Jednak parę godzin siedzenia w sieci, znalezienie innych programów i po kilkunastu godzinach 99% moich zdjęć zostało odzyskanych :) Nie życzę nikomu takiego stresu :P

  11. # Xavi :: 31/03/2007 @ 13:15 ::

    Hmm, wstyd się przyznać ale nie z powodu uszkodzenia ale … zapominalstwa.
    Musiałem przeinstalować Windowsy, zrobiłem backupa elegancko.
    Pliki silnika nad którym pracowałem, około 4 obrazów płyt DVD(gry i dystrybucje linuksa) wzięło w łeb bo…
    Kopię zrobiłem oczywiście na tą samą partycję którą formatowałem.
    A chciałem ją mieć na oddzielnej pod backupy.
    Skapnąłem się podczas kończenia formatowania dysku bo mi coś płyt na biurku brakowało ;)

  12. # Ash :: 31/03/2007 @ 16:15 ::

    Osobiście praktycznie nie robię backupów. To co potrzebne mam w sieci. Chociaż ostatni pad Windy przysporzył mi “lekkiego” rozstrojenia nerwowego. Praktycznie nigdy nic nie straciłem. Chyba mam farta.

  13. # frob :: 31/03/2007 @ 21:56 ::

    Przezylem jedna dotkliwa awarie – w swoim kompie mialem dwa twardziele 40GB. RAID byl nieosiagalny ze wzgledu na cene w tamtym czasie wiec kopia zapasowa wykonywana byla codziennie na drugi dysk przed wylogowywaniem sie za pomoca skryptu – nie martwilem sie jesli stracilbym cos z jednego dnia tylko. Niestety los chcial inaczej – w ktoryms momencie oslepil mnie blysk palacej sie elektroniki na jednym z dyskow co zainicjowalo dziwna reakcje lancuchowa po czym pozbylem sie obu twardzieli oraz plyty glownej. Po podmianie elektroniki odzyskalem okolo 20% wszystkich danych, drugi dysk nie nadawal sie do uzytku. Jestem jak widac zywym przykladem Prawa Murphy’ego… :]

  14. # fuutott :: 01/04/2007 @ 03:25 ::

    Od czasu gdy ostatni dysk padl trzymam wszystko w rekach google. Gmail jako backup sprawdza sie swietnie i zawsze jest do niego dostep. Milo widziec ze znowu piszesz. Pozdrowienia.

  15. # Lanooz :: 01/04/2007 @ 09:41 ::

    @fuutott: Rzeczywiście, ich serwery są całkiem stabilne ;) Ale ja jednak wole sama zarządzać płytkami z backupem, nie ma limitów tak jak przy dysku google. No i przede wszystkim mi sie nie zmiesci ;)

    @Ash: Myślę, że pora na kopie zapasowac. Naprawde mozesz tego w przyszlosci zalowac :>

    @frob: 2 dyski, to 1 dysk. Takie samo ryzyko spalenia :>

  16. # waltharius :: 01/04/2007 @ 15:30 ::

    Ja też kopii nie robię. W sumie to nie mam na kompie nic takiego czego straty nie mógłbym przeboleć. Maile mam u googla, zdjęcia też rozsiane po sieci, bloga w sieci też posiadam, w zasadzie to tylko muza i filmy (jakieś 200GB) jest zagrożona, ale mam je już od jakiś 3 lat na jednym dysku i nic się nie dzieje. Jak je stracę to też płakał nie będę bo ściągnąłem raz to ściągnę i drugi :) Przynajmniej pretekst będzie do ponownego wykorzystywania tych megabajtów per sekunę w Aster ;-)

    Ten sam pakiet mam co Ty :) Jak dla mnie Aster jest najlepszym dostawcą sieci w stolicy. Chello się chowa. Może nie jest najtańszy, ale zew. IP, gwarantowana przepustowość, i praktycznie brak awarii (tfu tfu :P ) czyni go bezkonkurencyjnym . Jak na moje potrzeby oczywiście :D

    Pozdrawiam

  17. # EMP :: 01/04/2007 @ 20:38 ::

    uuu kiedys to straciłem 80 GB no prawie bo odzyskałem partycje ale w sumie nie wszytsko bo nei mialem na co zgrac ale 30 gb muzyki zostało ocalone ;) + prywatne dane… a w razie czego mam brata ktory odzyskuje dane (sam sie nauczył naprawiac dyski ;D teraz skupuje tego spalonego badziewia );)

Komentarze zamknięte.