No jak to po co komu komentarze?

Date December 28, 2008 Category Kategorie: blogosfera

Nie sądziłam, że ktoś jeszcze wątpi w sens komentarzy na blogach. Na przykład Marta Klimowicz, zniechęcona brakiem sensownych dyskusji w komentarzach woli się dzielić swoimi spostrzeżeniami przez maile.

Dla wielu osób komentarz [...] to rodzaj “głasku”, potwierdzenie ich wartości czy słuszności poglądu. Innym komentowanie służy do kpienia z oponentów i utwierdzania się we własnej racji.

Komentarze dla mnie zawsze były integralną częścią wpisu. Dostrzegam wielką różnicę między wpisem o (widocznym) zerowym odzewie a wpisem z wieloma komentarzami. Nawet jeżeli one służą tylko potakiwaniu autorowi.

Tak w ogóle, co w tym złego? W potwierdzaniu słuszności podglądu? Zazwyczaj takie potwierdzenia są ubrane w przeróżne słowa. I takie parafrazowanie tej samej myśli z wpisu lub innego komentarza jest wbrew pozorom przydatne.
Pokazuje nam (mówiąc w 3os. l. mnogiej mam na myśli autora wpisu, stałego i przypadkowego czytelnika, czyli każdego. Pamiętajmy, że komentarze są nie tylko dla autora) stanowisko innych ludzi, temat w różnym świetle lub tym samym kolorze lecz w innym odcieniu. Takie parafrazowanie często przesuwa główny wątek parę milimetrów w bok, do innej, bliskiej pierwotnemu tematowi kwestii.
I w ten sposób, potwierdzanie słuszności przeradza się w okazję do powstania dyskusji.
Jednak nie tylko dyskusja może wnieść coś wartościowego do tematu.
Komentarze ludzi to również ciekawostka, dowiadujemy się o ogólnym stanowisku czytelników na dany temat, poznajemy czytelników bloga, poznajemy ich strony/blogi i samych komentatorów.

Wyobraźcie sobie co by było, gdyby czytelnicy komentowali tylko przez email. Blogi nie byłyby tak dynamiczne, sprawiałyby wrażenie ‘niezaludnionych’. Totalna pustynia. A tak, mają nieco kolorytu, luzu dzięki komentarzom.
A jeżeli chcemy też dyskusji, musimy też stwarzać okazje.

To także kwestie porządkowe. Najprościej w świecie chcemy opinie przyporządkować do poszczególnych tematowi. To działa jak forum, którego istotą jest publiczne komentowanie wątku.

Tak poza tym, ja tam jestem częstym świadkiem sensownej wymiany zdań w komentarzach na blogach. Owszem, zawsze znajdą się dziwne owieczki, ale to nie jest jednak problem komentarzy.

PS: A jeżeli autor zasługuje na taki publiczny “głask”, to czemu nie? :)

Kroniki autobusowe

Date December 24, 2008 Category Kategorie: społeczeństwo

ZTM Warszawa, tramwaj 36

Uwielbiam podróżować komunikacją miejską. Nie przeszkadza mi nawet tłum, który narusza moją tzw bańkę (przekroczenie której może powodować poczucie niebezpieczeństwa, niewygody itd).
To jest taka chwila gdzie mogę się zatopić w myślach z słuchawkami uszach, obserwując pasażerów autobusu.
Obserwacja zawsze sprawia mi dużą frajdę. Przecież to prawie jak oglądanie urywanego serialu.
Ciekawie jest gdy dzień w dzień spotyka się te same osoby, bo w pewnym, niewielkim stopniu poznaję ich, towarzyszę im w życiu. Od teraz zacznę spisywać co ciekawsze historie autobusowe, czyni je ciekawym to, że są wyłapane tylko w czasie krótkiej podróży komunikacją miejską.
Czytaj dalej »

Przedwojenne słowa

Date December 16, 2008 Category Kategorie: film, watch videos

Niemalże zawsze musi być taka chwila w filmie, gdzie bohater pierwszo- lub drugoplanowy podbudowuje swoich przyjaciół czy żołnierzy, przekonując, że jest nadzieja na sukces - a nawet jeżeli nie, to warto zginąć za idee. Bo to piękne.

Pompatyczne momenty w filmach, czasami nazywane totalnym kiczem, wcale mi nie przeszkadzały. Film to taka sztuka, gdzie chcemy zobaczyć coś reprezentatywnego, coś naprawdę ładnego. Gdyby te ładne gadki zastąpiono rzeczywistymi, nieco pospolitymi słowami, czar pryśnie. Film to taki świat po drugiej stronie lustra, nieważne czy opisuje złą czy dobrą rzeczywistość, ważne, żeby ją opowiedział ładnie, poetycko, epicko itd.

Często się daje ponosić prostym chwytom w filmach, albo inaczej - chętnie im ulegam ;)

Przedstawiam Wam genialną kompilację mów bohaterów z wielu filmów, m.in Braveheart, Piraci z Karaibów (widać, że Keira Knightley jest niewprawiona w darcie się), Władcy Pierścieni, 300, Robin Hood, Stowarzyszenie Umarłych Poetów.
Niesamowicie inspirujące i podnoszące na duchu. W trudnych chwilach warto sobie zaserwować taką gadkę, na mnie by to podziałało jak cholera :)

Transkrypcja skleconej mowy od uploadera tego vid’a

Shame on you. This could be the greatest night of our lives, but you’re going to let it be the worst. And I guarantee a week won’t go by in your life you won’t regret walking out, letting them get the best of you. Well, I’m not going home. We’ve come too far! And I’m going to stay right here and fight for this lost cause. A day may come when the courage of men fails… but it is not THIS day.
The line must be drawn HERE. This far, no further! I’m not saying it’s going to be easy. You’re going to work harder than you ever worked before. But that’s fine, we’ll just get tougher with it! If a person grits his teeth and shows real determination, failure is not an option. That’s how winning is done! Believe me when I say we can break this army here, and win just one for the Gipper. But I say to you what every warrior has known since the beginning of time: you’ve got to get mad. I mean plum mad dog mean. If you would be free men, then you must fight to fulfill that promise! Let us cut out their living guts one inch at a time, and they will know what we can do! Let no man forget how menacing we are. We are lions! You’re like a big bear, man! This is YOUR time! Seize the day, never surrender, victory or death… that’s the Chicago Way!
Who’s with me? Clap! Clap! Don’t let Tink die! Clap! Alright! Let’s fly!
And gentlemen in England now abed shall know my name is the Lord when I tell our enemies that they may take our lives, but they’ll never take our Independence Day!

[via Niezłe Kino]

NOD32

Date December 7, 2008 Category Kategorie: software

null

Od niepamiętnych dziejów używam Avasta, darmowego antywirusa. Nigdy chyba nie spowodował żadnych szkód swoją rzekomo wysoką przepuszczalnością robaków. Jednak negatywne opinie internautów zrobiły swoje i zasiały we mnie ziarno niepewności co do programu. Nie chciało mi się znów szukać tego jedynego antywirusa, do czasu kiedy zaproponowano mi napisać recenzję o NOD32 firmy ESET.
Poszukałam trochę opiń na jego temat i muszę powiedzieć, że były całkiem pozytywne. A wcześniej NOD32 kojarzyłam tylko i wyłącznie z nazwy. W ogóle się nie zainteresowałam - zasłonię się tym, że jego nazwa wyjątkowo nie przykuwa oczu ;)
W końcu się zgodziłam na napisanie wpisu o nim i o to go piszę .
Czytaj dalej »

Interii nowa droga przez estetykę ku jakości

Date November 26, 2008 Category Kategorie: reklamy, w sieci Sieci, watch videos

interia, wiecej niz sie spodziewaszInteria.pl, jeden z największych polskich portali. Bazując na swoich własnych odczuciach, wnioskuję, że w polskim Internecie Interia grała rolę trendy nastolatka z mnóstwem błyskotek lub radiowo-popową muzykę. Kojarzyła mi się z żółcią i różem, neonami i innymi świecidełkami. Spotęgowała to dawna kampania reklamowa, gdzie portal jawił się jako “Las Vegas wśród portali”

Teraz Interia przestawiła ster o kilka stopni w inną stronę niż dotychczas. Zapowiada się nowy kurs, a co się z tym wiąże - kampania reklamowa, z hasłem przewodnim “więcej niż się spodziewasz“.
Hasło kojarzy mi się z próbą zaskoczenia, więc czuję, że zapowiadają się znaczne zmiany w Interii.
Jak notka prasowa mówi, jej celem są internauci, którzy wcześniej nie korzystali z portalu. Interia będzie podkreślać wiarygodność, rzetelność, profesjonalizm (co to znaczy?), ale również “przekazywać radość, dystans, luz i swobodę”.
Czytaj dalej »

Poka zęby.

Date November 10, 2008 Category Kategorie: Inne, Personal

null

Dentysta, koszmar dla wielu ludzi. Wydaje mi się, że typowe społeczeństwo dzieli się na tych co (panicznie) boją się dentystów i na tych co pokazują (pozornie?) swoją brawurowość i wyższość nad dentystami. Ja się zaliczam do tych pierwszych.
Jakiś czas temu dowiedziałam się, że będę musiała mieć usunięte wszystkie cztery ósemki, ponieważ nie mieszczą mi się w szczęce. A od czego są ósemki?

Zęby mądrości

Nazywane zębami mądrości, są jako ostatnie w naszej szczęce, rosną zazwyczaj w wieku 17-21 lat (podobno może to trwać nawet do 40 roku życia).
U ludzi uznaje się je za za narządy szczątkowe, czyli narządy których pierwotne funkcje zanikły i w toku ewolucji w końcu totalnie znikną. Innym takowym zębem są (chyba - to są szczątkowe informacje z lekcji biologii w gimnazjum) też kły - trójki , kiedyś mogły nam służyć do rozrywania surowego mięsa na mniejsze części, dzisiaj wolimy używać do tego widelców i noży.

Rzekomo rozrastanie się (właściwe słowo “wyrzynanie” nie przechodzi mi przez gardło) ósemek jest bolesne. Dopiero teraz, w trakcie pisania tego wpisu, dowiaduję się o tym z wikipedii. Od około roku szczęka nieprzerwanie daje mi o sobie znać, boli mnie i od czasu do czasu chrzęszczy. Zapewne od tych “mądrościówek”.

W każdym razie, wielu dentystów uważa, że należy je usuwać. Są źródłem wielu problemów (np nie mieszczą się w szczęce, wystają pod dziwnym kątem) a i tak nie biorą wielkiego udziału w przegryzaniu pokarmu.

Wyrok

Godzę się na zabieg usuwania ósemek ze względu na prawdopodobieństwo wykrzywienia innych zębów (i męczarnie związane z aparatem, którego niegdyś nosiłam miałyby pójść na marne? no way!) i w nadziei, że mnie szczęka przestanie boleć.
Zdążyłam się już trochę przestraszyć po tym jak pani ortodontka skierowała mnie do chirurga, usilnie zapewniając, że jest bardzo dobry i znieczulenie również jest bardzo dobre.
Zdążyłam się troche naczytać o zabiegu w Internecie, zanim powstrzymałam się i uświadomiłam sobie, że tylko się pogrążam w tych strachu.
To było coś o skalpelach, litrach krwi, bólu, który oparł sie znieczuleniu, wielkich obcęgach rwących bez opamiętania, uczuciu rozpruwaniu sobie szczęki, zabiegu 2godzinnym (?!). Posty na forum były wprost przesiąknięte przerażeniem i obrzydzeniem. Trudno nie popaść w łagodną panikę.
Na samą konsultację przyszłam nieźle roztrzęsiona :P
Czytaj dalej »

Philips Support- no sense, and no simplicity.

Date October 30, 2008 Category Kategorie: Inne

A więc zaczynamy serię o supportach.

Issue #1: Odtwarzacz mp3 SA2820, zakupiony w lipcu.
Mam problemy z wyświetlaniem części tagów ID3. Nie wiem od czego to zależy, że jeden plik wyświetla a drugi już nie. Tagi te uzupełniam bardzo skrupulatnie - od zawsze.
A zależy mi na tym, bo chciałabym korzystać z funkcji odtwarzacza, która pozwala grupować kolekcję na artystów, albumy itd
A to oznacza, że tagi są na 100% obsługiwane, zresztą na pudełku jak byk jest napisane “obsługiwane tagi ID3!!!”

Pani A. wyjasnia mi:

dzieje się tak ponieważ odtwarzacz nie wspomaga ID3 tagów. Najprostrzym rozwiązaniem Pani problemu jest po prostu wprowadzenie numeracji utworów.

Odpowiedzieli mi o czasie, czwartego dnia (automat zapewnia, że odpowiadają w ciągu 4 dni).
Zauważyli, że jestem “Panią”. Co się rzadko zdarza.
do jasnej ciasnej, jak może NIE OBSŁUGIWAĆ. Kupuję produkt zapewniona, że jest dana funkcja by potem zostać poinformowana, że jednak jej nie ma?!
100 minus w tył. Nie przystało na pracowników takiej dużej, prestiżowej firmy robić takie idiotyczne błędy ortograficzne. Nie mówię o programiście, tylko o kobiecie co na codzień odpowiada i rozmawia z klientami.
numeracja utworów? Żarty.

Pytam więc dlaczego jest napisane w danych technicznych w instrukcji obsługi jak i na ich stronie, na pudełku, że tagi ID3 SĄ OBSŁUGIWANE.

A: Nawiazujac do Pana poprzedniej wiadomosci. Aby moc odpowiedziec na Pana pytanie skonsultowalam sie z osoba o wyzszych kwalifikacjach w tej dziedzinie. Tam tez otrzymalam odpowiedz, ktora Panu poslalam. Nie wiem niestety czy jest zgodnosc z instrukcja obslugi.
Niestety nie ma mozliwosci instalacji innego oprogramowania, by moc zarzadzac folderami.
W celu rozwiazania klopotu oraz ulatwienia uzytkowania Panskiego odtwarzacza, proponuje edycje etykiet ID3 plikow muzycznych.
Nalezy w komputerze kliknac prawym klawiszem myszy na piosenke i wybrac Properties (Wlasciwosci),
a nastepnie zakladke Summary (Streszczenie) i kliknsc Advanced (Zaawansowane).
Nastepnie bedzie Pan mogl edytowac dane takie jak: Artist (Wykonawca), Album (Album),
Song Title (Tytul Piosenki), Number (Numer utworu), Genre (Gatunek) i Year (Rok). Odtwarzacz bedzie katalogowal
pliki muzyczne wedlug tych grup, wiec bedzie Pan w stanie edytowac w/w dane wedlug gustu.

“ja nic nie wiem. tak powiedzieli ci z góry.”
aha, jednak jestem “Panem”. Nie chwal dnia przed zachodem.
nie jest pewna czy jest zgodność z intrukcją obsługi (zapluć się na śmierć). Ręcę opadają.
odpowiedź NIE NA TEMAT. Czy ja mówiłam o jakimkolwiek zarządzaniu folderami, o innym oprogramowaniu?!
Pani mi proponuje edytowanie tagów ID3, podczas gdy wyżej twierdziła, że odtwarzacz ich nie obsługuje. I połowę odpowiedzi zajmuje instrukcja jak zmienić tagi ID3. Pomimo, że mówiłam (w 1 mailu), że tagi w plikach są uzupełnione b. skrupulatnie.

Pytam, po co są dane techniczne produktu i instrukcji obsługi, które są dołączane do każdego produktu w formie grubej książki, oficjalnie zamieszczone na stronie jak i rozesłane po wszystkich sklepach.
“A teraz Pani mówi, że nie ma pewności czy jest
zgodność z produktem? To znaczy, ze jest mowa o funkcji, której
kompletnie odtwarzacz nie obsługuje. Tak więc klient ma prawo oddać
produkt z takim właśnie powodem, tak?”
+ powtarzam to co pisałam w pierwszym liście, że wszystko JEST otagowane, dzielę się z własnym odkryciem, że odtwarzacz zazwyczaj odczytuje tagi tylko w wersji ID3v1, jeżeli plik na też wersję ID3v
2 to najprawdopodobniej nie odczyta. Ale nie jest to regułą.

A: Nawiazujac do Pani wiadomosci. Jezeli produkt nie odpowiada wymogom klienta badz dziala nie prawidlowo klient ma prawo zwrocic zle dzialajace urzadzenie. Co do pytania dotyczacedo ID, nie jestem w stanie podac gdzie wystapil blad, najprawdopodobniej podczas przesylania plikow do odtwarzacza.

To “Pani” czy “Pan”? Jezu Chryste, zlituj się.
znów nie na temat. Nie odpowiedziała jakim cudem założyła z góry, że odtwarzacz nie obsługuje tagów ID3 i dlaczego instrukcja jest niezgodna z produktem. Mówiła o modelu, a nie moim konkretnym, który jest wadliwy.
Tłumaczy mi zasady zwrotu towaru. Świetnie.
pisze nieprzyjemnym językiem, powtarza się. Ja wiem proszę pani, że nawiązuje pani do mojej wiadomości.

Podsumowując

Nie pomogli.
Czułam się jakbym rozmawiała ze ścianą.
Będąc idiotami, potraktowali mnie jak idiotkę.
Zero kompetencji. Na techniczne kwestie odpowiada mi jakiś totalny laik.
I nawet nie mają żadnej aplikacji do sprawdzania błędów ortograficznych! Myślałam, ze to podstawa w takowych sytuacjach!
Nie szanują klienta.
Jeden plus - w miarę szybko odpowiadali.

Philips to najgorszy support jaki do tej pory spotkałam. Porażka do kwadratu. 8,9 dni temu wysłałam kolejne zapytanie w sprawie odtwarzacza. Mieli odpowiedzieć w ciągu 4 dni. Opiszę to niedługo jeżeli będzie co.
A sam odtwarzacz jest świetny, nie zraźcie się. O nim również napiszę.

vote 4 change

Date October 26, 2008 Category Kategorie: design, polska i reszta świata

Barack Obama

MC Yogi - “Vote for hope”

Jabba, Jabba?

Date October 3, 2008 Category Kategorie: IT, komunikatory

Jabber to tak naprawdę głównie komplikacje i zawracanie sobie głowy. Patrząc okiem przeciętnego Internauty, po kija mi on, jeżeli Gadu-Gadu sprawuje się dobrze a Jabber nie oferuje nic ciekawego/przełomowego/etc?
GG nie pada tak często aby się oburzać do takiego stopnia, jak niektórzy mają w zwyczaju. Powiem więcej, działa znakomicie, a pady występują rzadko. Ale wiadomo, modne są screeny monitorów serwerów GG w momentach padów.

  • po co mi szyfrowanie danych? To zbędnik, nie potrzebuję dodatkowej ochrony.
  • transporty innych sieci w jabberze zazwyczaj nie najlepiej działają. Przynajmniej nie tak dobrze, jak bezpośrednie łączenie się z daną siecią. Jest dużo świetnych multikomunikatorów
  • serwery jabbera nie są autoryzowane. Cieszę się, że mam duży wybór, ale..co to za wybór! Nie zliczę ileż czasu spędziłam w zyciu aby znaleźć dobry serwer Jabbera. Jeden, drugi i trzeci ciągle padał, drugi nie miał statusu niewidoczności (oj, nie pytajcie po co mi on), jeszcze inne zamknięto pod pretekstem “przecież był beta, wiedzieliście” lub “ratuję tybet, wyłączam serwer”. To, co wydawało mi się niegdyś zaletą, czyli duża liczba alternatywnych serwerów, okazuje się wadą. Rozszczepione serwery tracą na jakości i zaufaniu. Powoduje to, że brakuje adminom większego poczucia odpowiedzialności. Nawet największy transport, pierwszy i oficjalny, jabberpl.org miał ostatnimi czasy jakieś długoterminowe awarie.
    A tak, scentralizowane GG nie ma większych problemów.

    I to nie jest poświecenie kilka chwil na wybór. To jest poświecanie wielu chwil, na przestrzeni wielu miesięcy wręcz lat. Co z tego, że jak jeden padnie to 1000 innych bedzie żyło, jak ja korzystam właśnie z tego który padł? Mam co chwila się przenosić? Kpiny chyba.

  • narzekacie na dzieci neo. Zaś one są tylko skutkiem masowości. Gdyby to Jabber byłby tak powszechny, nie ominąłby go ten problem.
  • alternatywne klienty dla jabbera? Owszem to jest naprawdę super, ale i na GG również jest ich wiele. A ta klauzula w regulaminie mówiąca o innych klientach niż oficjalny, tak naprawdę nie wiele dla nas znaczy. Pan Rybus (bodaj, nie pamiętam) sprostował kiedyś, że nie blokują kont za korzystanie z innego programu.

Nie popadam w skrajność, nie twierdzę, że Jabber to zło. Jakoś nadal mam cierpliwość i właśnie przez ostatnie pół roku starałam sobie ułożyć sobie życie z Jabberem u Google’a (o tym - niżej)
Twierdzę, że Jabber nie wyróżnia się niczym specjalnym.
Na zawsze pozostanie rzeczą tylko dla sięgających wyżej w tych sferach (uwaga, nie mówię “geek”). Proszę więc nie nawracać nikogo fanatycznie, dopóki nie przyjdzie się z porządnymi argumentami, dla przeciętnego internauty.

“Człowiek mądry potrafi na chwilę do tego siąść i pomyśleć”. Człowiek mądry wybierze opcję łatwiejszą i korzystniejszą dla niego. Gdzie ten cholerny usability?

PS: Zainspirowałam się wpisem ^Eraeviona, dlatego może się Wam wydawać, że odpowiadam na niektóre komentarze.

Jabber na Gmailu

Pierwotnie wpis miał się ograniczyć tylko do kwestii Google’a, jak zwykle nie udało mi się powstrzymać słowotoku.

Już dawno temu kombinowałam z Lukem’em jak prawidłowo podpiąć jabbera pod Gmaila (z własną domeną czyli Google Apps). Stosowaliśmy niejedne kombinacje rekordów SRV, zawsze coś nie działało.
Sam Google w Centrum Pomocy podał potrzebne rekordy i podejrzewam, że to jest nieco przeterminowana informacja albo po prostu naszemu hostingowi to nie starczało.
W końcu, zaraz po tym gdy Lukem się pożegnał z gmailowym jabberem ktoś u niego skomentował, podawając informację o dodatkowych rekordach.

Dopiero po wielu dniach kombinowania udało się uruchomić jabbera bezawaryjnie i co najważniejsze, z możliwością kontaktowania się z zewnętrznymi serwerami. Pierwotnie tylko Lukem chciał się związać z Googlem, ostatecznie ja również się skusiłam. Z powodu kilku dziwnych rzeczy będącym wynikiem kolidacji Google z Dreamhostem.
I z entuzjamem w głosie powiem: działa! I to ładnie działa. Nie wspominając tylko o kilku drobnych problemach, które się niedawno pojawiły:

Unable to deliver all messages you received while offline. Go to your Inbox to view all messages.

Więc aby Gmail jako Jabber mógł kontaktować z resztą świata, potrzebne są następujące rekordy SRV:

_xmpp-server._tcp // 5 0 5269 xmpp-server.l.google.com.
_xmpp-server._tcp // 20 0 5269 xmpp-server1.l.google.com.
_xmpp-server._tcp // 20 0 5269 xmpp-server2.l.google.com.
_xmpp-server._tcp // 20 0 5269 xmpp-server3.l.google.com.
_xmpp-server._tcp // 20 0 5269 xmpp-server4.l.google.com.
_jabber._tcp // 5 0 5269 xmpp-server.l.google.com.
_jabber._tcp // 20 0 5269 xmpp-server1.l.google.com.
_jabber._tcp // 20 0 5269 xmpp-server2.l.google.com.
_jabber._tcp // 20 0 5269 xmpp-server3.l.google.com.
_jabber._tcp // 20 0 5269 xmpp-server4.l.google.com.
_xmpp-client._tcp //0 5 5222 talk.l.google.com.
_xmpp-client._tcp //0 20 5222 talk1.l.google.com.
_xmpp-client._tcp //0 20 5222 talk3.l.google.com.
_xmpp-client._tcp //0 20 5222 talk4.l.google.com.
_xmpp-client._tcp //0 20 5222 talk2.l.google.com.

nazwa // wartość
Oczywiście, w zalezności od panelu, czasami trzeba dodać swoją domenę (np) _xmpp-server._tcp lub _xmpp-server._tcp.waszadomena.pl

Psioczę na profesjonalistów

Date September 27, 2008 Category Kategorie: Inne, w sieci Sieci

Osobiście mam dość siłowego wpychania do swojego portfolio byle ‘dzieła’, nazywania byle czego (lub siebie) firmą, czynienie z każdego swojego byle działania, działaniem profesjonalnym i wartym wspomnienia w cv/portfolio.
Ogółem rzeczy biorąc, mam dość podnoszenia wszystkiego do niewłaściwie wysokiej rangi by się jakkolwiek pokazać, by sprawiać wrażenie cholernie profesjonalnego, bogatego w doświadczenia.
Im bardziej ktoś udaje profesjonalistę tym bardziej w moich oczach nim nie jest. I na pewno nie tylko mnie to irytuje.
W tych czasach nie trzeba wyglądać profesjonalnie (jakże nie lubię tego określenia), żeby być zauważonym.

Pozwolę sobie przywołać przykład Maćka Płońskiego, do którego osobiście nic nie mam, jest fajny. Ale no cóż, nie akceptuję tego co tworzy.
Kupił domenę, dodał kilka prac, stworzył bloga (just another IT weblog) i już go nazwał blogiem firmowym. To jest dla mnie wyraźne nadużywanie słowa ‘firma’. Nie mogę sobie wyobrazić by każda strona się zaczęła nazywać firmą.
Zaś w portfolio rzekomej firmy znajduje się design strony firmowej i bloga, strona domowa Maćka, design do specjalistycznego gabinetu kardiologicznego (do którego link nie działa) i blog prywatny, opis do niego:

Wprowadzenie wielu zmian w gotowym theme + wdrożenie kilku autorskich wtyczek + adaptacja dla systemu blogowego WordPress.

Nie podawałabym do portfolio theme’u w którym Maciek wprowadził jakiś 1% zmian, a ja inny 1%. Ja również posiadam ten styl, którego troszkę zmodyfikowałam. Te moje zmiany, również znalazły się na blogu Maćka. I do tego nazwać “adaptację dla sys. blogowego” uruchomienie stylu Wordpressa w panelu (mam rację? A może w tym jest jakiś głębszy czyn?). Adaptacją się zajął pierwotny autor.

Ja się absolutnie nie czepiam tego, że moje zmiany też się tam znalazły, wszystko w porządku. Tylko nie akceptuję powszechnej tendencji na sztuczne zapychanie swojej teczki z swoimi dokonaniami. Taki ktoś nie robi zbyt wiarygodnego wrażenia.

Maćku, twórz po prostu kolejne prace, niekoniecznie na zamówienie, tylko specjalnie dla porfolio. Zapełnij je naturalnym dobytkiem i nie wciskaj tam niczego na siłę ;)

PS: Zaś moją tendencją jest od jakiegoś czasu irytowanie się drobnymi rzeczami. Pewnie z braku laku.

EDIT @ 18:03
1. Maciek zmienił już nazewnictwo na blog grupy MakeWWW i analogicznie resztę. Jak mówi (przed napisaniem tego wpisu wysłałam mu maila), oficjalnie przestało być blogiem firmowym/stroną firmową jakiś czas temu, niedawno, tylko po prostu zapomniał zmienić nazwy projektów w portfolio.

edit @ 2.12.08: kilka odnośników usunęłam.

Strona 1/2412345»...Ostatni »