x
mam nadzieję niedługo powrócic do blogowania. Tymczasem: http://cloudsmaker.com

Hipster, człowiek w dużych oprawkach

Date 02/03/2011 Category Kategorie: społeczeństwo | by Lan Pham

 

Siedząc sobie w małej, uroczej, warszawskiej kawiarni Szczotki i Pędzle, w pewien feriowy, mroźny poniedziałek, sączyłyśmy leniwie z Alą kawę/czekoladę, do zawsze dobrej muzyki w tle.
Gdy zabrzmiało The Smiths, głośno stwierdziłam, że tu strasznie hipsterską muzę puszczają (w pozytywnym znaczeniu tego słowa)
Ala popatrzyła się na mnie pytająco, “ja chyba jednak nie wiem kim jest ten hipster…“.

Po chwili zdziwienia z mojej strony, entuzjastycznie zaczęłam tłumaczyć. Entuzjastycznie, bo to zjawsko mnie fascynuje, jako osobę, która ma często do czynienia z hipsterską kulturą.
A sama dość późno poznałam to pojęcie, ale w warunkach wyśmienitej obserwacji. To było w wakacje 2009, czekajac na nowojorskie metro rozmawiałam z Giang, hipsterko wyglądająco koleżanką ;), o irytujących typach ludzi.

czytaj dalej...

Mięsna asymilacja

Date 21/02/2011 Category Kategorie: społeczeństwo, Wietnam | by Lan Pham

 

Dostałam rano maila od czytelnika* z zapytaniem czy mój tata ma na imię Jakub. Ze zdziwieniem zaprzeczyłam. Oboje rodzice są Wietnamczykami.

Później przy obiedzie zrobiłam sobie prasówkę z Gazetą Wyborczą a tam, na stronie siódmej:

Stek z psa? A może kocie żeberka?
Czy w Polsce można legalnie zabijać psy i koty w celach spożywczych? Zdaniem Jakuba Phama, Wietnamczyka urodzonego w Polsce, tak.


czytaj dalej...

“Teatr” – Scena I – O blogu.

Date 07/02/2011 Category Kategorie: blogosfera, Personal | by Lan Pham

 

[Niniejszy wpis powstał oryginalnie w połowie grudnia i potrzebowałam go opublikować, a żeby przyszłe wpisy miały sens. Rozpoczynam nowy etap w...nie wiem w czym.]

O blogowaniu

Całkiem niedawno, po 10 latach i ostatnim roku przerwy, uświadomiłam sobie istotę blogów w moim życiu. Ostatni czas mógł być czasem obserwacyjnym, czasem na ogarnięcie całego obrazka. I mogę szczerze powiedzieć, że znakomitą część dobrych rzeczy jakie mi się przytrafiły w moim życiu zawdzięczam właśnie prowadzeniu tego dziennika czy cokolwiek to jeszcze jest. Wreszcie jestem czegoś warta i zauważona. Po raz pierwszy się poczułam doceniona właśnie przez blogowanie, po raz pierwszy poczułam pewność siebie w tym co robię, po raz pierwszy poczułam, że to jest “moja rzecz”, blogi po prostu mnie wychowały.
I nie tyle co tylko dobre rzeczy mi się przytrafiają, ale również jest to dorobek, akta mojego rozwoju i rozwój sam w sobie. Cokolwiek nie robiłam, gdziekolwiek nie byłam tam też blogowałam. Jak inne by było moje życie gdybym nie pisała? I czy to w ogóle możliwe? Bo to chyba leży po prostu w mojej naturze, jeżeli już w trzeciej klasie podstawówki pieprzyłam farmazony na blogu tenbitowym.(co gorsza, oni wcale te blogi usuwają, więc po tych 8-9 latach wciąż istnieje)

Teraz doszłam do takiego punktu, ze cały czas czuję wiszący obowiązek publikowania nowych wpisów, nie tylko ze względu na czytelników, ale na siebie. Mam zawsze niewyjaśnioną potrzebę magazynowania i archiwizowania wszystkiego – może aby móc kiedyś spojrzeć wstecz i oddać się wspominaniu…? Wspomnienia są dla mnie wszystkim. Powiedziałabym, że są wszystkim dla nas, ludzi, ale zaraz ktoś by mi wzniósł jakiś sprzeciw, a ja tam wiem swoje :P

Poza różnymi momentami, w świecie rozpuszczonych gimnazjalistów i licealistów blog wydawał się nieważny. Wtedy liczą się bardziej kontakty towarzyskie niż dorobek i osiągnięcia. Dlatego trzymałam swoje życie online w separacji z życiem offline, po prostu z braku związku. Nie mówiąc już o tym, że słowo “blog” wciąż ma trochę niepoważny wydźwięk, tam, w krainie ‘zwykłych’ ludzi.

I w tym momencie, czuję się totalnie zintegrowana z określeniem Bloggera, którego traktuje już jako tożsamość niż określenie osoby uprawiającej blogowanie do czasu gdy jej się to znudzi. Nigdy mi na myśl nie przeszło, żeby zaprzestać to co robię. Zawsze wolę pozostawiać sobie furtkę i zawiesić tabliczkę “zaraz wracam. przerwa na kawę/czekoladę”, bo jestem pewna tego, że kiedyś wrócę.

O życiowym farcie…i pozycjonowaniu?


czytaj dalej...

Dlaczego ateiści świętują w Boże Narodzenie?

Date 25/12/2010 Category Kategorie: Personal, społeczeństwo, Wietnam | by Lan Pham

 

A dlaczego nie?

Lubię święta, gorączkowe przygotowania, tłumy w sklepach, chaotyczne dekoracje na ulicach, Last Christmas George’a i inne utwory świąteczne (nawet bardzo), które notorycznie lecą w sklepach i w radiu. Lubię klasowe wigilie i dzielenie się opłatkami ze wszystkimi. Lubię nawet tą komercyjność świąt, która już jest stałym elementem tego wszystkiego. Lubię też to, że jestem agnostykiem.

I czy muszę wierzyć w Boga, żeby lubić ten świąteczny klimat, życzyć ludziom wesołych świąt, dawać prezenty, ubierać choinkę i uczestniczyć w kolacji wigilijnej, ktora jest po prostu wspólną kolacją? Fuck no. To jest już tradycja i jej religijne pochodzenie już nie jest tym najważniejszym elementem.
Bo jakoś nie wierzę, żeby większość obchodziła święta żeby świętować narodziny Chrystusa, pomimo nazywania tego dnia Bożym Narodzeniem. To nie to samo co chodzenie do Kościoła i modlitwy. Przecież nie robicie tego dla duchowego przeżycia, prawda?

czytaj dalej...

The Social Network [2010]

Date 08/10/2010 Category Kategorie: blogosfera, film, IT | by Lan Pham

 

Facebook prześcignął wszelkie serwisy społecznościowe jakie kiedykolwiek powstały, MySpace tak naprawdę nie dorównuje mu nawet do pięt. A ja się nadal wciąż zastanawiam jak mu się udało, czym Facebook różni się tak naprawdę od innych społecznościówek? Nadal nie wiem. Nie linkujcie mi do analiz Techcruncha czy Mashable. Widziałam wiele i nadal pozostaję nie przekonana.
Najnowszy film Davida Finchera próbuje nieco wyjaśnić kulisy powstania Facebooka, jak dla mnie jednego z największych fenomenów internetowych.

czytaj dalej...

Wszyscy kochają Mandy Lane [2006]

Date 06/09/2010 Category Kategorie: film, muzyka | by Lan Pham

 

Film o pięknej Mandy Lane, którą wszyscy chcą zdobyć, a nikomu się jak do tej pory nie udało. Nadarza się jednak świetna okazja dla grupki napalonych znajomych, kiedy wyjeżdżają na odludzie by się zabawić.
Są sami, więc wiadomo co się dzieje dalej. Fabuła jest prosta i przewidywalna, do czasu ostatnich minut filmu, gdzie ukazuje się jej bezsensowność lub..głębszy wymiar, z nutką niedopowiedzenia i tajemnicy. Wolę to drugie. Bo jednak po filmie miałam chwilkę zastanowienia, mimo, że ambitnym kinem na pewno nie jest.
Chociaż zachowuje konwencje gatunku, to ogólnie rzecz biorąc to nietypowy horrow, nie zależy mu za bardzo na krwawej jatce ani straszeniu widza. Trzyma go za to w pewnym zawieszeniu i niepokoju, a więc do lekkiego kino mcdonaldowego go też niezaliczymy.

Przede wszystkim film jest piękny.

czytaj dalej...

Blog Day 2010

Date 31/08/2010 Category Kategorie: blogosfera | by Lan Pham

 

Nie bawiłam się rok temu w Blog Day, to był początek kryzysu blogowego. Ale tym razem tego już nie opuszczę. I wygląda na to, że jestem w sieci własnie od pierwszego dnia blogów, ha!

Blog Day zawsze przypadający na 31 sierpnia, bloggerzy w Polsce i na świecie świętują poprzez polecenie 5 innych blogów.

Unleashed English – uwielbiam Anglię, uwielbiam kulturę angielską, uwielbiam angielskie filmy, uwielbiam język angielski. Dla jednych tym ulubionym, wybranym jęzkiem jest włoski, albo francuski, dla mnie jest to angielski. Na tym blogu anglista pisze o ciekawostkach językowych, daje różne porady językowe, użyteczne zwroty i słówka. Dużo się można nauczyć :)

Belfer Blog – blog Dariusza Chętkowskiego, nauczyciela liceum, aktywnie komentującego polską oświatę ze strony administracyjnej jak i społecznej. Porusza bardzo ciekawe kwestie. Szkoda tylko, że od tego roku szkolne sprawy będą dla mnie nieco bardziej odległe. Eh, będę za nimi tęsknić. Na razie jednak…mam jeszcze miesiąc wakacji, HAHAH! :P

null

Zrób to w Warszawie – stricte o Warszawie i jej życiu kulturalnym. Prowadzą go autorzy alternatywnego przewodnika po stolicy o tej samej nazwie. Nie sądziłam, że żyjąc w tym mieście tak długo, mogę się jeszcze nim tak zafascynować. Chociaż trzeba przyznać, że dopiero w ostatnich latach nastąpił największy jak dotąd wysyp takich kulturalnych miejsc. Kocham to miasto.

my milk tooth
My Milk Toof – przeuroczy fotoblog przedstawiający perypetie dwóch mlecznych zębów. Słodziutkie :>

internet! Hyperbole and a Half – brzydki blog osobisty okraszony obskurnymi i jednocześnie genialnymi rysunkami. Każdy kwadrat emanuje zajebistą ekspresją. I jakie to trafne. Chociaż to naprawdę, naprawdę osobisty to czyta się go tak super gładko. To mój nowy nabytek, dlatego tak entuzjastycznie ;)

Narodowa homoerotyka – Ars Homo Erotica

Date 20/08/2010 Category Kategorie: kultura, polska i reszta świata | by Lan Pham

 

Jeżeli chodzi o sztukę raczej należę do tradycjonalistów. Wiadomo jednak, że poza doznaniami estetycznymi istotą sztuki jest również jej znaczenie i przesłanie. Dlatego idąc na wystawę nie próbuję oczekiwać wizualnego zachwytu, a jakiejś przemowy, dyskusji i przemyśleń.
nullZ takim też nastawieniem poszłam dwa miesiąće temu na wystawę Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym. Kościół się wykrzyczał o tym, że to straszna manipulacja, instrumentalne wykorzystanie sztuki. Bo to prawda! Sztuka jest przede wszystkim narzędziem!
Więc poszłam zobaczyć, żeby głównie poznać powód oburzeń, powodu bliskiego zwolnienia dyrektora muzeum, żeby być na czasie w obliczu spopularyzowania tematu LGBT w kulturze i społeczeństwie (i też dlatego, żeby móc o czym rozmawiać na ewentualnej autoprezentacji na ASP).

czytaj dalej...

Netbook: Samsung N150

Date 25/07/2010 Category Kategorie: IT | by Lan Pham

 

Samsung N150 Netbook

Samsung N150 o 1GB-owej pamięci RAM i procesorze Intel Atom (1,66GHz) z ekranem wielkości 10,1 “. Jakkolwiek mało przekonująco to maleństwo brzmi, to jednak jest absolutnie wystarczający do mojej “lekkiej pracy ulicznej, która zawiera w sobie zarządzenie dokumentami, oglądanie filmów i Internet.

Do ostatniej chwili miałam wątpliwości co do opłacalności tego zakupu, straszono mnie jego niską wydajnością (tj, koniec stron z flashem, firefox będzie bardzo mulił, bo nie dość, że 1GB RAMU to jeszcze bardzo słaby Intel Atom) i nieopłacalnością – bo przecież można dołożyć drugie 1000zł i mamycałkiem dobry laptop. Teraz, po miesięcznym użytkowaniu, szczerze się cieszę z zakupu.

Jeżeli netbook służy jako dodatek, używany w nieco mniej komofrtowych warunkach niż w domu jest świetny. Za takie pieniądze ludzie kupują palmtopy i wielofunkcyjne telefony, więc czemu nie kupić sobie od razu komputerek.

czytaj dalej...

RE: end of AFK

Date 22/07/2010 Category Kategorie: muzyka, Personal | by Lan Pham

 

Czuję się winna, że olałam blogowanie i to nawet bez uprzedzenia. Przez co powrót może być trudniejszy niż myślałam. Świadczy o tym ten wpis, za który się zabierałam wiele, wiele razy (dużo wiecej razy niż tu uwzględniłam).

[Kwiecień/Maj 2010]
Siedzę w empik cafe popijając najlepszą, gęstą gorącą czekoladę w mieście za 9zł wg mojego osobistego rankingu. Zdeklasowała ona mojego poprzedniego faworyta jakim była Pijalnia Wedla, z powodu redukcji ilości podawanej czekolady do mikrofiliżaneczki, nie wspominając o utracie dawnej gęstości. I to wciąż za 11zł.
Empik Cafe to nie jest offowa kawiarenka dla hipsterów, ale dla zajętych i śpieszących miastowych, ma swój urbanistyczny klimat, specyficzny dla punktu w wielkim mieście.
Siedzę tu dla czekolady i świetnego widoku na Pałac Kultury i cały pl. Defilad…i oczywiscie dla 3-piętrowego asortymentu Empika :>

[Czerwiec 2010]
Znów siedzę w empik cafe z gorącą czekoladą oraz ze stosem książek do historii sztuki. Podczas gdy większość maturzystów może się już cieszyć 4 miesięcznymi wakacjami, to uczniowie startujacy na typowo graficzne kierunki mają jeszcze przed sobą trochę egzaminów. Przeszłam I etap na Akademii Sztuk Pięknych wydziału Grafiki. II etap to egzamin praktyczny, czekam na wyniki, które zdecydują czy będę mieć autoprezentację. Praktyczny trwał 5 dni, rysunek, malarstwo i kompozycja, która w tym roku polegała na zaprojektowaniu okładki i ilustracji do Czerwonego Kapturka. Super.

[Lipiec 2010]
Nie przeszłam II etapu, zgodnie ze swoim planem wystartowałam więc do Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych. Prywatna uczelnia informatyczna z kierunkiem Sztuki Nowych Mediów współpracujący z ASP. Była rozmowa, była teczka i udało się. Jestem studentką. Jestem wolna. Mam wakacje! Mam czas!

Nie do końca jeszcze do mnie dociera, że to był ostatni rok w szkole.
Ten czas był wbrew pozorom mało produktywny, pozorna nauka do egzaminów jest największą stratą czasu. Jednak nie uważam czas za zupełnie stracony, ten rok był inny, dał mi pewne życiowe doświadczenia. I to pomimo ciągłego braku czasu, rysunkowego zapieprzu (za późno się zdecydowałam na ASP) i matury, którą napisałam nienajgorzej.

Absurdem jest stawianie swojej przyszłości na kilku egzaminach w życiu, uczciwą, ciągłą pracę można w pewnym momencie wyrzucić, nauka pod koniec okresu pod kątem schematycznego egzaminu jest kolejną stratą czasu, bo nic z tego praktycznie nie wynosimy. Wiedza powinna być oceniana na podstawie wieloletniej pracy, oceniana w systemie punktowym nie w małoskalowym systemie ocen.

Tak czy inaczej, wróciłam! I mam nadzieję, że po takiej przerwie jeszcze ktoś to będzie czytał.

Przy okazji wrzucam najbardziej pozytywny utwór jaki w życiu słyszałam.

# Edward Sharpe & The Magnetic Zeros – Home
Piękne indie-folkowe brzmienia, czyniące z każdego na chwilę beztroskiego hipisa, który bansuje do rytmu.
Najpiękniejszym momentem byłoby wyjść na plażę o wschodzie słońca i puścić ten utwór. Oooh. Pozytyw bije z każdej nuty, sam zespół wydaje się taki beztroski (patrz występy na żywo), jednak niezawsze tak było. Wokalista tego zespoły Alex Ebert pierwotnie chciał zostać raperem, uwielbiał hiphop. Był później członkiem punkowego zespołu Ima Robot, aby w końcu dla odmiany, po latach brania narkotyków i odizolowania od świata znaleźć spokój. W rezultacie powstało jego alter ego Edward Sharpe, wykreowany na brodatego hipisa.
Mam to ustawione w budziku od dłuższego czasu. I wcale przez to moja sympatia do utworu nie maleje, wręcz każdego poranka chce mi się wstawać :-D

Polecam też Janglin oraz inne utwory z jedynego albumu Up From Below (2009).

No i jestem w domu.